Musharraf zakłada nową partię i zapowiada powrót do Pakistanu

Musharraf zakłada nową partię i zapowiada powrót do Pakistanu

Były prezydent Pakistanu Pervez Musharraf poinformował w Londynie o utworzeniu nowej partii - Muzułmańskiej Ligi Pakistanu - i zadeklarował chęć powrotu do czynnego życia politycznego.
67-letni Musharraf, mieszkający od dwóch lat w Londynie były prezydent Pakistanu (2001-08), który doszedł do władzy w wyniku wojskowego zamachu stanu w 1999 r. i wycofał się z życia politycznego pod groźbą impeachmentu, zadeklarował zamiar wystartowania w wyborach parlamentarnych w Pakistanie w 2013 r. Na niedzielę Musharraf planuje zwołanie wiecu w Birmingham, gdzie mieszka duża liczba muzułmanów. Wielu z nich nadal utrzymuje z Pakistanem silne więzy.

Odsłonięte okna, psy na sali

Według relacji dziennikarzy Musharraf ogłosił utworzenie nowej partii w lokalu w centralnym Londynie, w którym mieścił się kiedyś ekskluzywny prywatny klub. Oświadczył, że chce być "polityczną alternatywą" w kraju zdewastowanym przez powódź, borykającym się z muzułmańskim fundamentalizmem i ponoszącym skutki katastrofalnej sytuacji gospodarczej. O powstaniu partii poinformowano w obecności ok. 200 osób. Wymogi bezpieczeństwa były tak ścisłe, że uczestników spotkania zrewidowano przed wejściem, a do pomieszczenia wprowadzono psy wyszkolone do wykrywania ładunków wybuchowych. Wszystkie okna zasłonięto.

Według Musharrafa poparcie dla partii jeszcze przed jej powstaniem miało zadeklarować 300 tys. osób, podpisując się pod deklaracją opublikowaną na jego stronie w jednym z portali społecznościowych. 75 proc. sygnatariuszy ma mieszkać w Pakistanie.

Wzmocnić armię

Pakistan jest obecnie pod rządami cywilnego prezydenta Asifa Alego Zardariego, ale w kraju od pewnego czasu obserwuje się wzrost napięcia. Sam Zardari jest oskarżany o korupcję. Musharraf powiedział BBC, że rozwiązanie problemów kraju widzi we wzmocnieniu armii. Jest przekonany, że Pakistan rozpadnie się, jeśli rola armii nie zostanie wzmocniona. Uważa, iż wojna z talibami jest do wygrania, ale przestrzega Zachód przed zbyt szybkim wycofaniem z Afganistanu.

Brytyjscy komentatorzy zauważają, że nie wiadomo, na jakie poparcie w armii i w społeczeństwie Musharraf może liczyć. Niewykluczone, że zostałby aresztowany z chwilą przyjazdu do Pakistanu i oskarżony o obalenie cywilnego rządu premiera Nawaza Sharifa w 1999 r. Pamięta mu się także ogłoszenie stanu wyjątkowego, który ułatwił mu zwycięstwo w wyborach w 2007 r., i represyjne rządy. Jego polityczny przeciwnik, przewodniczący Sądu Najwyższego Iftikhar Mohammad Chaudhry, którego odsunął ze stanowiska w 2007 r., powrócił na nie i nie zanosi się na to, by miał puścić w niepamięć zadawniony konflikt - sugerują znawcy życia politycznego w Pakistanie.

Londyn azylem dla pakistańskich polityków

Musharraf był kluczowym sojusznikiem George'a W. Busha w tzw. wojnie z terroryzmem. Zaangażował się w walkę z muzułmańskimi radykałami w graniczącej z Afganistanem Północno-Zachodniej Prowincji Pogranicznej, ale następnie poszedł z nimi na układy, gdy zorientował się, że militarnie ich nie pokona. Obecnemu cywilnemu rządowi Pakistanu i armii przypisuje się większą determinację i sukcesy w wojnie z rodzimymi pakistańskimi talibami i sojusznikami Al-Kaidy niż rządom Musharrafa. Wielu Pakistańczyków uważa Musharrafa za człowieka, którego czas minął.

W Wielkiej Brytanii, gdzie liczbę muzułmanów pochodzenia pakistańskiego ocenia się na ok. 1 mln, przebywa spora liczba polityków pakistańskich. Była premier Benazir Bhutto ogłosiła tu zamiar powrotu do Pakistanu w 2007 r. po blisko 10 latach pobytu na uchodźstwie, gdy porozumiała się z Musharrafem w sprawie odstąpienia wobec niej od zarzutów korupcyjnych. Zginęła w zamachu w trzy miesiące po powrocie. W Londynie mieszka lider liczącej się w Pakistanie partii Zjednoczony Ruch Narodowy (MQM), którego nazwiska nie publikuje się ze względów bezpieczeństwa. We wrześniu zabito tu w zamachu czołowego polityka tej partii Imrana Farooqa, co wywołało zamieszki w Karaczi.

zew, PAP

Czytaj także

 0