Ze zdjęć studentów i pracowników Uniwersytetu Śląskiego, którzy włączyli się w akcję, utworzono kolaż, który znalazł się na widokówce. Uwiecznieni na fotografiach uczestnicy akcji trzymają kartki z nazwiskami represjonowanych opozycjonistów, m.in. kandydatów na prezydenta: Alaksieja Michalewicza, Uładzimira Niklajeua i Andreja Sannikaua.
Są także nazwiska członków ich sztabów wyborczych i dziennikarzy. - Większość tych osób nadal przebywa w więzieniach lub aresztach domowych – powiedziała koordynująca katowicki projekt Anna Kokolus. Pocztówki będą wysyłane do rodzin, a nie do aresztów, by nie narażać osadzonych tam działaczy na dodatkowe szykany.
Inicjator akcji, europoseł Marek Migalski, wysłał również list do prezydenta Białorusi, wskazując, że przetrzymywanie osób w aresztach śledczych lub domowych za udział w demonstracji jest bezpodstawne, stanowi naruszenie praw człowieka i obywatela. „Mam nadzieję, że ta symboliczna forma protestu śląskich studentów uświadomi Panu, że nie poprzestajemy na biernym przyjmowaniu informacji o tym, jak obchodzi się Pan z przeciwnikami politycznymi, ich współpracownikami i dziennikarzami" – napisał Migalski do Łukaszenki.
Akcja „Wyślij wolność Białorusi" to kolejne przedsięwzięcie, współorganizowane przez Migalskiego na rzecz opozycji w tym kraju. Od lutego w Katowicach i Warszawie trwa zbiórka laptopów i pieniędzy na ich zakup dla działaczy białoruskiej organizacji pozarządowej Viasna, która m.in. monitorowała wybory prezydenckie w tym kraju.
zew, PAP