Ambasadę USA w Jemenie obrzucono granatami ogłuszającymi. "Czarna lista" krajów wspierających światowy terroryzm wymienia Jemen na jednym z pierwszych miejsc.
Młody Jemeńczyk rzucił w piątek wieczorem jeden lub dwa granaty w budynek ambasady amerykańskiej - poinformowali przedstawiciele władz jemeńskich i amerykańskiej placówki. Nikt nie odniósł obrażeń.
Przedstawiciel ambasady powiedział, że były to granaty ogłuszające i nie wyrządziły żadnej szkody. "One służą raczej do robienia huku" - powiedział rozmówca Reutersa.
Według Jemeńczyków, napastnik rzucił jeden granat, a gdy sięgał po drugi, został ostrzelany i aresztowany przez ochronę. Nie poinformowano, czy zamachowiec odniósł rany.
Zidentyfikowano go jako 25-letniego studenta o nazwisku Samir Jahija Awad.
Ulice prowadzące do ambasady zostały zablokowane. W ich okolicy policja przeszukuje samochody. Świadkowie twierdzą, że zaraz po ataku widzieli uciekające z dużą prędkością auto.
Do incydentu doszło w dzień po wizycie w Jemenie amerykańskiego wiceprezydenta Dicka Cheneya. Odbył on dwugodzinne rozmowy z prezydentem Alim Abdullahem Salehem, poświęcone walce z terroryzmem.
les, pap
Przedstawiciel ambasady powiedział, że były to granaty ogłuszające i nie wyrządziły żadnej szkody. "One służą raczej do robienia huku" - powiedział rozmówca Reutersa.
Według Jemeńczyków, napastnik rzucił jeden granat, a gdy sięgał po drugi, został ostrzelany i aresztowany przez ochronę. Nie poinformowano, czy zamachowiec odniósł rany.
Zidentyfikowano go jako 25-letniego studenta o nazwisku Samir Jahija Awad.
Ulice prowadzące do ambasady zostały zablokowane. W ich okolicy policja przeszukuje samochody. Świadkowie twierdzą, że zaraz po ataku widzieli uciekające z dużą prędkością auto.
Do incydentu doszło w dzień po wizycie w Jemenie amerykańskiego wiceprezydenta Dicka Cheneya. Odbył on dwugodzinne rozmowy z prezydentem Alim Abdullahem Salehem, poświęcone walce z terroryzmem.
les, pap