Białoruś: są podstawy, by opozycji zakazać wyjazdu

Białoruś: są podstawy, by opozycji zakazać wyjazdu

Dodano:   /  Zmieniono: 
(fot. Wikipedia) 
Są podstawy, by zakazać wyjazdu z Białorusi osobom, których działania za granicą szkodzą interesom narodowym kraju - pisze w niedzielę oficjalna agencja BiełTA, cytując prorządowych ekspertów. Politolog Wadzim Hihin wskazał w tym kontekście na część opozycji.
- Niektórzy przedstawiciele tak zwanej opozycji po 40 razy, a może i więcej, wyjeżdżają za granicę, dostają tam diety, pieniądze na utrzymanie i prowadzą takie beztroskie życie - powiedział Hihin, redaktor naczelny wydawanego przez administrację prezydenta Alaksandra Łukaszenki miesięcznika "Biełaruskaja Dumka".

- Ci ludzie na Białorusi niczego nie reprezentują, choć uważają się za liderów jakiejś niezarejestrowanej partii czy działaczy praw człowieka - ocenił. - U nas na nic nie mają wpływu i stosunek do nich jest adekwatny. A za granicą ich przyjmują jak jakichś bojowników, przedstawicieli nie wiadomo jakich interesów. Dlatego ograniczenie im wyjazdu z Białorusi będzie równoznaczne ich politycznemu samobójstwu i, faktycznie, pełnej izolacji - dodał. Politolog, który znajduje się na liście przedstawicieli Białorusi objętych zakazem wjazdu do Unii Europejskiej, wypowiedział się na ten temat w niedzielę wieczorem w telewizji państwowej.

"Im rzadziej będą bywać, tym lepiej"

Również Siarhiej Musijenka, szef ośrodka socjologicznego ECOOM, opowiedział się za zakazem wyjazdu dla osób, które "tworzą negatywny wizerunek" Białorusi za granicą. - Podczas gdy wiele białoruskich ministerstw, resortów, przedsiębiorstw, stara się uregulować stosunki z Unią Europejską, sprawić, by wizerunek kraju był pozytywny, to ci ludzie mają inne zadania, za które im dają pieniądze. Im rzadziej będą oni bywać na Zachodzie, tym lepiej dla wizerunku kraj" - powiedział Musijenka

Informację o tym, że w razie wprowadzenia sankcji gospodarczych UE wobec Mińska władze gotowe są zakazać wyjazdu ponad 200 opozycjonistom, podały kilka dni temu media, powołując się na źródło w administracji prezydenta. Źródło to nie wykluczyło też, że Mińsk zaproponuje wyjazd niektórym unijnym dyplomatom. Białoruski MSZ oznajmił później, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o odpowiedzi na sankcje UE.

Potrzebne byłyby nowe przepisy

W sobotniej gazecie "Komsomolskaja Prawda w Biełorusi" Alaksiej Biahun z departamentu MSZ ds. obywatelstwa i migracji zapewnił, że "jeśli wobec opozycjonistów nie toczy się postępowanie sądowe czy śledztwo, i nie mają jakichś nieuregulowanych zobowiązań w kraju, to nie ma podstaw, by ograniczyć im wyjazd". Dodał, że po to, aby to zrobić, trzeba byłoby przyjąć przepisy, które wprowadzałyby dodatkowe podstawy do ograniczania praw obywateli do opuszczania kraju.

Po doniesieniach o ewentualnych restrykcjach ze strony Mińska przedstawiciel Komisji Europejskiej na Białorusi Jean-Eric Holzapfel przypomniał, że na razie Unia wprowadziła wobec przedstawicieli Białorusi sankcje wizowe. - Teraz toczą się procesy sądowe, które my uważamy za umotywowane politycznie, a dalsza sytuacja będzie zależeć od wyroków - powiedział Holzapfel, cytowany przez gazetę.

zew, PAP