Sołtys nie krył łez po wypadku polskiego autokaru. „Znałem wszystkie te osoby”

Sołtys nie krył łez po wypadku polskiego autokaru. „Znałem wszystkie te osoby”

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech Źródło: PAP / Zoltan Mathe
Wracali z pielgrzymki do Medjugorie, gdy doszło do wypadku autokaru na Węgrzech. O ofiarach mówi sołtys jednej z podkarpackich miejscowości.

Do wypadku doszło około godz. 1 w nocy z soboty na niedzielę 16 sierpnia. Autokarem podróżowali mieszkańcy Strzyżowa i okolic na Podkarpaciu, którzy wracali z pielgrzymki do Medjugorje w Bośni i Hercegowinie.

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech

Według doniesień portalu 24.hu życie straciła młoda osoba w wieku około 17 lat i 11 dorosłych. Z ustaleń służb wynika, że 11 osób zmarło na miejscu, a jedna w szpitalu. Według informacji portalu 24.hu życie straciła młoda osoba w wieku około 17 lat i 11 dorosłych. Węgierskie Pogotowie Ratunkowe przekazało, że obecnie około 10 osób jest w stanie ciężkim, a pięć spośród nich znajduje się w stanie zagrożenia życia.

Sprawą zajęły się już służby. Donald Tusk poinformował o wysłaniu na Węgry polskiego samolotu specjalnego, na pokładzie którego mają znaleźć się przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz personel medyczny. Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo dotyczące tragicznego wypadku.

Wypadek polskiego autokaru. Sołtys mówi o ofiarach

Tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech wstrząsnął mieszkańcami Podkarpacia. Wśród ofiar znalazło się kilku mieszkańców Siedlisk w gminie Lubenia.

O skali tragedii poinformował sołtys Siedlisk i radny gminy Lubenia Wojciech Tatara. Jak przekazał, ofiary były osobami dobrze znanymi lokalnej społeczności.

W rozmowie z Polsat News samorządowiec opowiadał o szczegółach rozmowy z jednym z pielgrzymów. – Doszło do wypadku w nocy, większość spała wtedy w autokarze. Rozmawiałem z jedną z osobą, która tam jest na miejscu, która jechała tym autokarem. Mówił, że były to tylko sekundy. Teraz jest w szpitalu, bardzo dobrą opiekę mają, służby się nimi zaopiekowały – relacjonował Wojciech Tatara.

– Pan, z którym rozmawiałem najprawdopodobniej jeszcze tak szybko nie wyjdzie z tego szpitala. Natomiast, natomiast no niestety też mi potwierdził, że na pewno cztery osoby z naszej miejscowości straciły życie – powiedział z trudem powstrzymując łzy. Dodał, że najprawdopodobniej piąta ofiara nie pochodzi z Siedlisk, a z okolicznej miejscowości.

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. „Czarny dzień w historii Siedlisk”

Wśród poszkodowanych znalazły się również dzieci. Jak wynika z relacji sołtysa, nie doznały one poważnych obrażeń. Wojciech Tatara rozmawiał z ich ojcem, który również trafił do szpitala.

– Mężczyzna będzie musiał zostać, a jego żona będzie mogła być być może wypuszczona wcześniej. On akurat pojechał z żoną i z dziećmi. Z dziećmi się nic nie stało, małżonka z tego co mi mówił też jest raczej w porządku. Natomiast on ma tam takie kłopoty, że go raczej nie wypuszczą będzie musiał niestety tam zostać – opisywał.

Dla mieszkańców Siedlisk niedziela stała się dniem żałoby. – Wszystkie te osoby znałem osobiście, udzielały się społecznie, otwarte zawsze były, także to tym bardziej jest to przykre. Na pewno jest to duży szok i taki czarny dzień w historii Siedlisk, których kilka lat temu 600-lecie obchodziliśmy, a teraz no niestety taka tragedia. Wczoraj jeszcze świętowaliśmy dożynki parafialne, dzisiaj z wiadomych względów dożynki gminne są odwołane – tłumaczył sołtys.

Czytaj też:
Nowe informacje ws. wypadku na Węgrzech. Minister zlecił dodatkowe kontrole
Czytaj też:
Tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Nie żyje 12 osób

Źródło: Polsat News