Tajwański samolot, lecący z Tajpej do Hongkongu eksplodował w powietrzu i zatonął w wodach Cieśniny Tajwańskiej, w pobliżu wyspy Penghu. Prawdopodobnie nikt nie przeżył.
Nadal nie wyjaśniono przyczyn katastrofy - z informacji telewizji TVBS w Tajpej wynika, że bezpośrednio przed eksplozją pilot boeinga nie wysłał żadnego sygnału SOS. Naoczni świadkowie mówią o spadających z nieba szczątkach samolotu.
Z wód Cieśniny Tajwańskiej wyłowiono pierwsze zwłoki ofiar. Prawdopodobnie nikt z obecnych na pokładzie 225 osób (206 pasażerów, w tym troje małych dzieci, i 19 członków załogi) nie przeżył katastrofy.
Mimo zapadających ciemności, zarówno tajwańskie samoloty wojskowe, jak i wszystkie jednostki znajdujące się w rejonie tragedii kontynuują poszukiwanie ofiar. Na powierzchni wody widać jedynie plamy paliwa i fragmenty porwanych pomarańczowych kamizelek ratunkowych.
Boeing 747-200 należący do China Airlines zniknął z radarów w 19 minut po starcie z lotniska w Tajpej. Przelot z Tajpej do Hongkongu trwa około półtorej godziny.
Ratownicy nie dają większych szans na przeżycie któregokolwiek z pasażerów czy członków załogi. Po 7-godzinnych poszukiwaniach nie znaleziono nikogo żywego. Dotychczas potwierdzono śmierć 6 osób - tyle ciał wydobyto z wód Cieśniny Tajwańskiej, do której spadł samolot. Zlokalizowano też szczątki kadłuba samolotu, bagaże i ubrania pasażerów oraz resztki wyposażenia.
Tajwański wystartował z lotniska przy dobrej pogodzie. Noc utrudnia kontynuowanie akcji ratunkowej. Akcja ma być wznowiona w niedzielę o świcie.
em, IrP, pap
Z wód Cieśniny Tajwańskiej wyłowiono pierwsze zwłoki ofiar. Prawdopodobnie nikt z obecnych na pokładzie 225 osób (206 pasażerów, w tym troje małych dzieci, i 19 członków załogi) nie przeżył katastrofy.
Mimo zapadających ciemności, zarówno tajwańskie samoloty wojskowe, jak i wszystkie jednostki znajdujące się w rejonie tragedii kontynuują poszukiwanie ofiar. Na powierzchni wody widać jedynie plamy paliwa i fragmenty porwanych pomarańczowych kamizelek ratunkowych.
Boeing 747-200 należący do China Airlines zniknął z radarów w 19 minut po starcie z lotniska w Tajpej. Przelot z Tajpej do Hongkongu trwa około półtorej godziny.
Ratownicy nie dają większych szans na przeżycie któregokolwiek z pasażerów czy członków załogi. Po 7-godzinnych poszukiwaniach nie znaleziono nikogo żywego. Dotychczas potwierdzono śmierć 6 osób - tyle ciał wydobyto z wód Cieśniny Tajwańskiej, do której spadł samolot. Zlokalizowano też szczątki kadłuba samolotu, bagaże i ubrania pasażerów oraz resztki wyposażenia.
Tajwański wystartował z lotniska przy dobrej pogodzie. Noc utrudnia kontynuowanie akcji ratunkowej. Akcja ma być wznowiona w niedzielę o świcie.
em, IrP, pap