Jaser Arafat nie zgodzi się - co sugeruje Waszyngton - pełnić roli "prezydenta honorowego", pozbawionego realnego wpływu na władzę, oświadczył jego adiutant Mahmud Abas.
Zdaniem Abasa, którego cytuje izraelskie radio publiczne, Arafat nie zrezygnuje z przewodniczenia Autonomii Palestyńskiej, aby stać się jedynie symboliczną figurą, jakby tego pragnął rząd USA.
Według sugestii Waszyngtonu, należy zmienić skład palestyńskiej Izby Ustawodawczej (parlamentu), która miałaby uchwalić zmiany, zmierzające do przejęcia władzy z rąk Arafata przez przyszłego szefa rządu.
Abas, bardziej znany jako Abu Mazen, podkreślił, że tego rodzaju manewr byłby sprzeczny ze statutem Autonomii Palestyńskiej, wprowadzonym na mocy porozumień z Oslo, które nie przewidują utworzenia stanowiska "premiera". Ponadto naród palestyński nie zaakceptowałby narzuconego lidera.
Abas nie odrzuca jednak ewentualności, że w zreformowanej Autonomii Palestyńskiej zostanie utworzone stanowiska szefa rządu.
em, pap
Według sugestii Waszyngtonu, należy zmienić skład palestyńskiej Izby Ustawodawczej (parlamentu), która miałaby uchwalić zmiany, zmierzające do przejęcia władzy z rąk Arafata przez przyszłego szefa rządu.
Abas, bardziej znany jako Abu Mazen, podkreślił, że tego rodzaju manewr byłby sprzeczny ze statutem Autonomii Palestyńskiej, wprowadzonym na mocy porozumień z Oslo, które nie przewidują utworzenia stanowiska "premiera". Ponadto naród palestyński nie zaakceptowałby narzuconego lidera.
Abas nie odrzuca jednak ewentualności, że w zreformowanej Autonomii Palestyńskiej zostanie utworzone stanowiska szefa rządu.
em, pap