Białoruska opozycja idzie do wyborów, ale może przestać

Białoruska opozycja idzie do wyborów, ale może przestać

(fot. KasiaJ/Wikipedia)
Opozycyjny Białoruski Front Narodowy (BNF) zdecydował, że weźmie udział w jesiennych wyborach parlamentarnych, ale zastrzegł sobie prawo wycofania swoich kandydatów.
- Jeśli do rozpoczęcia przedterminowego głosowania w kraju będą jeszcze więźniowie polityczni i jeśli wszyscy nasi przedstawiciele nie zostaną włączeni do komisji wyborczych, wycofamy swoich kandydatów – poinformował szef partii Alaksiej Janukiewicz, nawiązując do zaplanowanego na wrzesień głosowania w wyborach do Izby Reprezentantów, niższej izby parlamentu.

Na zjeździe partia BNF uznała, że na Białorusi „brak prawowitego mechanizmu demokratycznego" i nawet wybór przedstawicieli opozycji do Izby Reprezentantów „przy obecnej praktyce organizacji głosowania nie może być podstawą do uznania tego organu”. Partia uważa jednak, że głównym celem udziału w wyborach powinno być wzmocnienie opozycji.

Janukiewicz podkreślił, że niektóre organizacje opozycyjne będą bojkotować wybory, a inne zdecydują się w nich uczestniczyć. - Ale uważam, że kardynalnych antagonizmów między jednymi i drugimi nie ma. Ważne, by różne poglądy nie doprowadziły do rozłamu w opozycji. Wszystkie scenariusze udziału w wyborach powinny służyć jednemu celowi – oznajmił. Jak dodał, uczestniczyć w tegorocznych wyborach będzie trudniej niż w poprzednich. - Dialog z Zachodem został zerwany i dlatego reżim w mniejszym stopniu jest zainteresowany liberalizacją kampanii wyborczej niż wcześniej – podkreślił.

Rodziny białoruskich więźniów politycznych wezwały w zeszłym tygodniu do bojkotu wyborów do Izby Reprezentantów, nazywając je "pseudowyborami do marionetkowej izdebki". - Jakiekolwiek wybory powinno poprzedzić zwolnienie wszystkich bez wyjątku więźniów politycznych i ich rehabilitacja - podkreślił komitet "Wyzwolenie", utworzony przez rodziny osób aresztowanych na Białorusi po wyborach prezydenckich z 19 grudnia 2010 r.

Kampanię "aktywnego bojkotu imitacji wyborów do marionetkowej Izby Reprezentantów" zapowiedziała jak dotąd rada koordynacyjna opozycyjnego ruchu Zjazdów Narodowych. Aktywny bojkot ma polegać m.in. na kampanii informacyjnej na temat programu wyjścia z kryzysu, domaganiu się uwolnienia więźniów politycznych oraz wyłonienia w wolnych wyborach nowego prezydenta, parlamentu i władz wszystkich szczebli. Podobny bojkot jest gotowy rozpocząć od 25 marca komitet organizacyjny na rzecz stworzenia partii Białoruska Chrześcijańska Demokracja. Komitet zapowiada, że warunkiem jego udziału w wyborach jest m.in. uwolnienie więźniów politycznych, nowelizacja ordynacji wyborczej oraz zarejestrowanie BChD.

Za udziałem w głosowaniu opowiedział się natomiast były opozycyjny kandydat w wyborach prezydenckich z 2010 r. Mikoła Statkiewicz, odbywający karę 6 lat kolonii karnej za organizację masowych zamieszek podczas demonstracji opozycji w Mińsku w wieczór powyborczy. Podkreśla on, że uczestnictwo w kampanii pozwoli siłom demokratycznym przedstawić społeczeństwu swoje stanowisko.

19 grudnia 2010 roku w Mińsku brutalnie zdławiono protest przeciwko oficjalnym wynikom wyborów, dającym prawie 80 proc. poparcia urzędującemu prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence. Po demonstracji do aresztów trafiło ponad 600 osób. Kilkadziesiąt z nich stanęło przed sądem w sprawie karnej o masowe zamieszki, ponad 20 skazano na pobyt w kolonii karnej.

zew, PAP

Czytaj także

 0