"Zakrwawione buty i berety na ulicy". Kolejny zamach w Bagdadzie

"Zakrwawione buty i berety na ulicy". Kolejny zamach w Bagdadzie

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Nie ma dnia bez zamachu. Irak pogrąża się w chaosie (fot. EPA/ALI ABBAS /PAP)
Około 20 osób zginęło, a 28 zostało rannych, gdy zamachowiec-samobójca zdetonował wypełniony ładunkami wybuchowymi samochód w pobliżu akademii policyjnej w Bagdadzie. Do ataku doszło, gdy z budynku wychodziła grupa rekrutów.
Iracka policja poinformowała, że zamachowiec czekał na ulicy przed silnie ufortyfikowaną akademią w pobliżu budynku MSW, we wschodniej części miasta. Wśród zabitych jest pięciu policjantów, a pozostali to rekruci. - Na ulicy porozrzucane są zakrwawione buty i berety - mówił pracownik akademii. Dodał, że w wyniku eksplozji w ogniu stanęło wiele pojazdów. Według świadków, wskutek wybuchu wypadły szyby w oknach z pobliskich budynkach; na ulicach leżeli ranni, widać było też fragmenty ciał.

Świadkowie zwracali uwagę, że godziny, w których rekruci przychodzą i wychodzą z akademii, są powszechnie znane. - To naruszenie zasad bezpieczeństwa - oceniali. Żadna grupa nie przyznała się do tej pory do tego aktu terroru, ale zamachy samobójcze są typowe dla Al-Kaidy i związanych z nią organizacji.

To najkrwawszy atak od 27 stycznia, gdy wskutek wybuchu samochodu-pułapki podczas uroczystości pogrzebowych w Bagdadzie zginęło 31 osób. W niedzielę w zamachach w innych częściach kraju śmierć poniosło siedem osób, w tym czterech informatorów policji.

W ostatnim czasie w Iraku nasiliły się ataki na tle wyznaniowym. Na jednej z nawołujących do dżihadu stron internetowych zamieszczono pod koniec stycznia komunikat sunnickiej organizacji Islamskie Państwo w Iraku, w którym zapowiedziano kontynuację ataków na "niewiernych", czyli szyitów. Zdaniem ekspertów, Islamskie Państwo w Iraku ma powiązania z Al-Kaidą.

Sytuacja polityczna w Iraku jest napięta od grudnia ubiegłego roku, kiedy rząd szyickiego premiera Nuriego al-Malikiego nakazał aresztowanie sunnickiego wiceprezydenta Tarika al-Haszimiego, wywołując kryzys, który grozi przekształceniem się w konflikt o podłożu wyznaniowym.

zew, PAP

+
 1

Czytaj także