ONZ: bądźcie hojniejsi dla Syryjczyków

ONZ: bądźcie hojniejsi dla Syryjczyków

Dodano:   /  Zmieniono: 
W Syrii od półtora roku trwa wojna domowa (fot. EPA/SANA/PAP)
Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun ostrzegł - nawiązując do ostatnich incydentów zbrojnych na granicy syryjsko-tureckiej - że konflikt w Syrii zagraża stabilności całego regionu. Zaapelował też o wstrzymanie dostaw broni do tego kraju. Powtarzające się incydenty na pograniczu syryjsko-tureckim wywołały największe napięcie w stosunkach między Ankarą a Damaszkiem od czasu, gdy w Syrii wybuchł krwawy konflikt wewnętrzny w marcu 2011 roku.
- Eskalacja konfliktu na granicy syryjsko-tureckiej i wpływ kryzysu na Liban są bardzo niebezpieczne - powiedział szef ONZ podczas międzynarodowej konferencji na temat demokracji organizowanej przez Radę Europy w Strasburgu, na wschodzie Francji. Sekretarz generalny Organizacji wyraził też nadzieję, że "głębokie zaniepokojenie" ciągłymi dostawami broni dla syryjskich wojsk rządowych oraz rebeliantów walczących z reżimem prezydenta Baszara el-Asada. Dodał, że "polityczne rozwiązanie" jest jedynym sposobem na zakończenie konfliktu w Syrii.

Z powodu zbliżającej się zimy szef ONZ zaapelował też o dodatkową pomoc humanitarną dla regionu. - Konieczne jest, by darczyńcy zareagowali w hojniejszy sposób na potrzeby Syryjczyków i ponad 300 tys. uchodźców przebywających w sąsiednich krajach - mówił. Ponadto w przemówieniu wygłoszonym na Światowym Forum na rzecz Demokracji Ban Ki Mun poinformował, że międzynarodowy wysłannik do Syrii Lakhdar Brahimi wróci jeszcze w tym tygodniu do tego kraju.

7 października na syryjsko-tureckim pograniczu doszło do kolejnego w ostatnich dniach incydentu. Turecka artyleria odpowiedziała ogniem na pocisk moździerzowy wystrzelony z Syrii, który kilka minut wcześniej uderzył w przygraniczną miejscowość Akcakale, nie raniąc nikogo. - Trzeba być przygotowanym tak, jakby za chwilę miało się pójść na wojnę. Jeśli nie można być przygotowanym, to nie można nazywać się potężnym krajem lub potężnym narodem - tłumaczył turecki premier Recep Tayyip Erdogan. Przemawiając w Stambule szef rządu skrytykował główne ugrupowanie opozycyjne. Partia Ludowo-Republikańska (CHP) sprzeciwiała się niedawnej decyzji parlamentu zezwalającej siłom zbrojnym na prowadzenie operacji militarnych poza granicami kraju, jeśli rząd uzna to za konieczne. Decyzję podjęto po ostrzale Akcakale, w którym zginęło pięcioro cywilów.

PAP, arb

Ankieta: Czy w związku z ostrzałem przez Syryjczyków terytorium Turcji NATO powinno interweniować?
 0

Czytaj także