Nowy Jork musi zbudować wały, na które... go nie stać

Nowy Jork musi zbudować wały, na które... go nie stać

Dodano:   /  Zmieniono: 
Huragan Sandy, fot. NASA
Huragan Sandy spowodował duże straty w Nowym Jorku. Szkody były tak duże, że zszokowały mieszkańców. Specjaliści jednak zdziwieni ich rozmiarem nie byli. Nowy Jork to - już od 2007 roku - drugie, najbardziej zagrożone na zalewanie miasto na świecie.
Oznacza to, że władze miasta, czy tego chcą czy nie, będą musiały powrócić prawdopodobnie do dawnych planów stworzenia systemu ochrony przeciwpowodziowej. Koszt takiej inwestycji może wynieść nawet 29 mld dolarów. I właśnie pieniądze to główny problem włodarzy Nowego Jorku.

- Mówi się od wielu lat - szczególnie po uderzeniu huraganu Katrina w Nowy Orlean - że Nowy Jork jest podatny na takie superburze - zdradza miejski rewident John Liu. Mimo to, wciąż nie stworzono systemu, który pozwoliłby ochronić Nowy Jork przed zalewaniem. - Nikt nie robił niczego w sprawie zagrożenia powodziowego - przyznaje profesor zarządzania ryzykiem środowiskowym na Vrije Universitet w Amsterdamie i doradca miasta profesor Jeroen Aerts.

Teraz sytuacja ma się zmienić. Jednym z bardziej prawdopodobnych planów jest budowa od dwóch do sześciu barier o wysokości 9 metrów i długości od 5 do ponad 9,5 km oraz systemu wałów i wzmocnionych plaż. Inny pomysł to niemal półtora kilometrowa zapora na East River wspierana przez 9,5 kilometrowy wał między Sandy Hock półwyspem Rockaway.

Problem w tym, że Nowy Jork nie ma środków by sfinansować inwestycję mogącą pochłonąć nawet do 29 mld dolarów, a nie chce się zadłużać, by nie stracić dobrego ratingu.

mp, Reuters, tvnmeteo.tvn24.pl
 0

Czytaj także