Somalijka, która oskarżyła grupę żołnierzy o dokonanie na niej zbiorowego gwałtu może trafić do więzienia za szkalowanie rządu - pisze "Gazeta Wyborcza".
27-latka usłyszał zarzuty składania fałszywych zeznań i obrażania instytucji narodowych. Jeśli zostanie skazana grozi jej dziewięć lat więzienia. A wszystko dlatego, że kobieta opowiedziała dziennikarzowi o gwałcie, jakiego dopuściło się na niej pięciu żołnierzy. Dziennikarz nie zdążył opublikować wywiadu, ponieważ został aresztowany. Kobieta, po dwóch dniach przesłuchań, wycofała zeznanie o gwałcie - wówczas usłyszała zarzut składania fałszywych zeznań.
W obronie Somalijki wystąpili obrońcy praw człowieka z Human Rights Watch, którzy domagają się oczyszczenia kobiety z zarzutów, które określają jako polityczne. - Chodzi o uciszenie osób nagłaśniających problem przemocy seksualnej, jakiej dopuszczają się służby bezpieczeństwa - denerwuje się przedstawiciel HRW.
"Gazeta Wyborcza", arb
W obronie Somalijki wystąpili obrońcy praw człowieka z Human Rights Watch, którzy domagają się oczyszczenia kobiety z zarzutów, które określają jako polityczne. - Chodzi o uciszenie osób nagłaśniających problem przemocy seksualnej, jakiej dopuszczają się służby bezpieczeństwa - denerwuje się przedstawiciel HRW.
"Gazeta Wyborcza", arb
