Wcześniej szacowano, że w pożarze zginęło około 30 osób. Jednak ratownicy wydobyli z wagonów już ponad sto spalonych ciał ofiar tragedii.
Naoczni świadkowie twierdzą, że ludzie nie byli w stanie wydostać się z zadymionych bądź płonących wagonów z powodu blokady automatycznie zamykających się drzwi.
Wiadomo już, że pożar - jaki miał miejsce we wtorek w godzinach porannego szczytu - spowodowany był rozmyślnie. 57-letni mężczyzna - prawdopodobnie niezrównoważony psychicznie - wrzucił do jednego z wagonów łatwopalny materiał, powodując wybuch ognia. Został już aresztowany przez policję.
W momencie zamachu - tuż przed godziną 10.00 rano - na stacji znajdowało się wielu jadących do pracy ludzi - szacuje się, że w wagonach kolejki było nie mniej niż 600 osób. Ratownikom nie udało się dotrzeć do części wagonów. Stąd też - jak sądzi policja - liczba ofiar może okazać się wyższa. W akcji ratowniczej w metrze uczestniczy 66 oddziałów straży pożarnej. Akcję utrudnia unoszący się gęsty dym.
Tegu jest trzecim największym miastem Korei Południowej.
em, pap