Tysiące żołnierzy amerykańskich weszły do dwumilionowego Miasta Saddama pod osłoną nocy. Towarzyszący tym siłom dziennikarz agencji Reutera pisze, że nie słyszał ani jednego strzału. Rano wielu mieszkańców (Miasto Saddama, zamieszkałe jest głównie przez irackich szyitów i uważane za biedne przedmieście Bagdadu) oklaskami witało maszerujących marines, którzy od rana posuwali się dalej, w kierunku centrum Bagdadu.
Kilkuset Irakijczyków zgotowało owacyjne przyjęcie oddziałom amerykańskiej piechoty morskiej posuwającym się przez wschodnie przedmieścia w kierunku centrum Bagdadu - donosi korespondent Reutera Sean Maguire. Tłum ludzi tańczących i rzucających kwiaty witał konwój amerykańskich marines, przejeżdżających przez przedmieście ku Pomnikowi Męczenników, około trzech km na wschód od mostu Dżumhirija nad rzeką Tygrys.
"To nadzwyczajne sceny" - powiedział korespondent dodając, że większość ludzi, którzy powitali Amerykanów śpiewem i kwiatami, to mężczyźni młodzi i w średnim wieku.
W samym centrum na lewym (wschodnim) brzegu Tygrysu około 20 amerykańskich czołgów i innych pojazdów wojskowych po południu (czasu polskiego) zajęło stanowiska wokół Placu Tahrir.
"Mogę dostrzec około 15 czołgów i wozów opancerzonych, jak również kilka innych pojazdów, które najprawdopodobniej dotarły przez rzekę z zachodniej części miasta - powiedział Hassan Hafidh, korespondent Reutera z punktu obserwacyjnego w pobliżu Placu Tahrir, na którym stoi znany Pomnik Wyzwolenia. - Nadają przez megafony wezwania po arabsku, by ludzie nie strzelali do nich. Amerykanie wydają się być trochę nerwowi i kierują lufy na ludzi na ulicach".
Inne sceny rozgrywają się na ulicach Bagdadu po zniknięciu z nich policji. Ludność rzuciła się, by rabować obiekty publiczne. Ekipa telewizji Reutera widziała, jak wiwatujący tłum plądrował biura ONZ w hotelu "Canal" na wschód od centrum miasta. Rabusie odjeżdżali stamtąd ONZ-owskimi samochodami.
Inny świadek poinformował, że obiektem rabunku stały się sklepy sportowe wokół zbombardowanej siedziby Irackiego Komitetu Olimpijskiego. Przewodniczącym Komitetu jest syn Saddama Husajna Udaj.
***
Niemal bez oporu w ciągu ostatniej doby udało się także oddziałom kurdyjskim i wspierającym je wojskom amerykańskim przejąć kontrolę nad górskim rejonem Maklub i dojść na przedpoli Mosulu, trzeciego największego miasta Iraku.
W środę rano wojska sojuszników znajdowały się już w odległości 15-18 kilometrów od niego i zajęły pozycje na północny wschód od tego północnoirackiego miasta.
W walkach siły kurdyjskie i amerykańskie nie poniosły żadnych strat w ludziach - powiedział rzecznik Demokratycznej Partii Kurdystanu, Hoszjar Zebari. "Nawet byliśmy zaskoczeni brakiem poważniejszego oporu ze strony armii irackiej".
Tymczasem lotnictwo USA zaczęło bombardować Tikrit, rodzinne miasto prezydenta Saddama Husajna, który może zechcieć uczynić je ostatnim bastionem swego reżimu.
Środowa prasa londyńska podała za źródłami wywiadu brytyjskiego, że Saddam prawdopodobnie przeżył poniedziałkowe bombardowanie budynku w bagdadzkiej dzielnicy Al-Mansur, w którym miał się naradzać ze swymi współpracownikami. W takim przypadku mógł uciec do Tikritu, w nadziei, że ludzie z jego klanu i plemienia zechcą walczyć do ostatka w obronie swego przywódcy.
Nawet bez Saddama, Tikrit, leżący około 140 km na północ od Bagdadu, może stać się ogniskiem oporu i przez długi czas przysparzać kłopotów powojennej administracji Iraku. Tikrit bowiem wiele zawdzięcza Saddamowi. Zanim w 1968 roku do władzy w Iraku doszła jego partia Baas, była to prowincjonalna mieścina. Szczodre inwestycje rządowe przeobraziły ją w 260-tysięczne miasto z wielkim garnizonem Gwardii Republikańskiej, bazą lotniczą i akademią sił powietrznych.
Saddam zbudował w Tikricie także kilka wielkich rezydencji, połączonych labiryntem podziemnych tuneli z tajnymi wyjściami na wschodnim brzegu Tygrysu. Mogą one na długo stać się jego bezpieczną kryjówką.
"Neutralizacja" Tikritu jest "ważnym krokiem w niszczeniu podstaw reżimu" Saddama. Główne siły amerykańskie zdobywają Bagdad, ale "interesujemy się także Tikritem, w tym również przy ustalaniu celów" bombardowań, powiedział generał Vincent Brooks z dowództwa sił koalicyjnych w w Katarze. Siły koalicji atakują już ośrodki dowodzenia i władzy w Tikricie. "Operacja wciąż trwa", oznajmił Brooks, odmawiając podania szczegółów.
Siły specjalne koalicji już od pewnego czasu obserwują drogi łączące Bagdad z Tikritem, aby uniemożliwić Saddamowi - jeśli jeszcze żyje - powrót do rodzinnego miasta, a niedobitkom Gwardii Republikańskiej przegrupowanie się w jego regionie.
Patriotyczna Unia Kurdystanu, jedno z dwóch głównych antysaddamowskich ugrupowań Kurdów irackich, oświadczyła we wtorek, że Saddam już jest i ukrywa się w Tikricie razem z synami, Udajem i Kusajem.
Jak silny opór mogą stawić wojska irackie w Tikricie, na razie nie wiadomo. Brooks twierdzi, że wiele oddziałów, które na początku wojny stacjonowały w tym mieście, skierowano potem na południe dla obrony Bagdadu.
Tikrit jest jednak również ważnym ośrodkiem wpływów partii Baas wśród sunnickich plemion irackich. Obawiając się utraty znaczenia w nowym Iraku, w którym wiele do powiedzenia będą mieli zapewne przedstawiciele szyickiej większości kraju, baasiści w Tikricie mogą bronić się do końca. Gdyby zaś Saddam zdołał się tam ukryć, mógłby zorganizować tajne komórki i podjąć wojnę partyzancką w wojskami amerykańskimi, podobną do tej, którą partia Baas prowadziła w latach 50., kiedy Irakiem rządziły siły prozachodnie.
Baas, czyli Socjalistyczna Partia Odrodzenia Arabskiego, powstała w Syrii w 1953 roku, ale szybko zaczęła działać także w Iraku. Młody Saddam zyskał sławę w 1959 roku jako uczestnik nieudanego zamachu baasistów na życie ówczesnego premiera, gen. Abd al-Karima Kasima. Wtedy przydały mu się rodzinne koneksje w Tikricie. Schronił się tam tuż po zamachu, a potem uciekł dalej konno przez pustynię do sąsiedniej Syrii.
em, pap