Separatyści przejęli składy broni w Słowiańsku

Separatyści przejęli składy broni w Słowiańsku

Dodano:   /  Zmieniono: 
Karabiny AK-47 (fot.DoD) 
Jak donosi portal "CBC News", uzbrojeni mężczyźni zajęli w sobotę posterunek milicji i lokalnej siedziby Służby Bezpieczeństwa w Słowiańsku, konfiskując tysiące karabinów i rozdając je prorosyjskim demonstrantom.
Separatyści mieli zająć nawet 40 tys. pistoletów i broni automatycznej, które znajdowały się na komisariacie. Sympatyzujący z demonstrantami mieszkańcy przynieśli na komisariat m. in. opony, aby rozpocząć budowę barykad.

- Przeprowadziłam z nimi rozmowę i wyjaśnili, że występują przeciwko władzy w Kijowie - mówiła mer Słowiańska. Według jej słów, na które powołują się agencje informacyjne, "mieszkańcy miasta są bezpieczni i nic im nie zagraża".

O zajęciu przez uzbrojonych napastników komisariatu w Słowiańsku poinformował szef MSW Arsen Awakow na swoim profilu na Facebooku.  Poinformował, że "do Słowiańska wysłano siły specjalne".


Media ukraińskie donoszą, że bojownicy noszą na ramionach pomarańczowo-czarne wstążki, które były symbolem prorosyjskich demonstrantów na wschodzie kraju. Pierwotnie zaś związane były z symboliką ZSRR.

Zamaskowany mężczyzna, każący nazywać się Siergiejem, mówił dziennikarzom w Słowińsku, że mają tylko jedno żądanie: "referendum o przystąpienie do Rosji". Mężczyzna powiedział, że wraz z separatystami zajął budynek, ponieważ chcieli go chronić przed "radykalnymi nacjonalistami z zachodniej Ukrainy" i "juntą, która przejęła władzę w Kijowie".

Ukraiński minister spraw zagranicznych wezwał Rosję do zakończenia "prowokacyjnych działań" kremlowskich agentów na wschodzie Ukrainy. Rozmowa telefoniczna ministrów spraw zagranicznych Kijowa i Moskwy odbyła się w sobotę.

Rosja zaprzecza, aby udzielała wsparcia dla bojowników, którzy przejęli cztery budynki rządowe na wschodzie, ale w piątek rosyjski MSZ ostrzegł rząd ukraiński przed użyciem siły wobec demonstrantów, mówiąc, że takie działanie "mogłoby wykoleić rozmowy na temat rozwiązywania kryzysu między USA,UE, Ukrainy i Rosją". 


DK, cbc.ca