Senator ogłosił jednocześnie, że w przyszłym tygodniu jego komisja rozpocznie przesłuchania w sprawie irackich arsenałów. Podkreślił jednak, że ich celem nie będzie oskarżanie administracji, lecz bezstronne zbadanie tej kwestii.
Roberts, a także inny republikański senator John Warner, przewodniczący Komisji Sił Zbrojnych, zarzucili mediom, że przesadnie nagłośniły informacje o nieznajdowaniu w Iraku broni masowego rażenia oraz wypowiedzi sugerujące, iż rząd, a zwłaszcza Pentagon, wywierały naciski na CIA, aby sporządzać nierzetelne raporty na temat tej broni.
"Niektórzy, niestety, podchwytują fragmentaryczne informacje o rzekomych naciskach na wywiad w związku z bronią w Iraku i wyolbrzymiają je do nieprawdopodobnych rozmiarów" - powiedział Warner.
"Dane, które zgromadziłem, nie dają żadnych powodów do przypuszczeń, że administracja fabrykowała dowody w sprawie irackiej broni" - dodał senator.
Do chóru obrońców administracji dołączył także przybyły z Iraku do USA przywódca opozycyjnego Irackiego Kongresu Narodowego (INC) Ahmed Szalabi. Powiedział we wtorek w Nowym Jorku, że jest przekonany, iż władze okupacyjne w Iraku prędzej czy później znajdą broń chemiczną i biologiczną.
Zdaniem Szalabiego, reżim Saddama po prostu dobrze ukrył swoje arsenały. Przed wojną lider irackiej opozycji dostarczał CIA i wywiadowi wojskowemu informacje o irackiej broni, które stały się główną podstawą raportów na ten temat. Obecnie raporty te uważa się za naciągane.
Szalabi powiedział też, że Saddam z pewnością żyje i organizuje ruch oporu w Iraku przeciwko stacjonującym tam wojskom USA.
Reżim Saddama twierdził, że miał w przeszłości broń chemiczną i biologiczną, ale ją zniszczył. Domniemane posiadanie jej przez Irak bezpośrednio przed wojną administracja Busha podawała jako główne usprawiedliwienie inwazji na ten kraj. Według prezydenta, Irak stanowił z tego powodu "bezpośrednie zagrożenie" dla USA.
Po ponad dwóch miesiącach od usunięcia reżimu Saddama wciąż jednak nie znaleziono w Iraku broni masowego rażenia.
Jak wynika z sondaży opinii, większości Amerykanów fakt ten wcale nie przeszkadza - uważają wojnę w Iraku za uzasadnioną z innych powodów. Uznają argument rządu o potrzebie usunięcia totalitarnego reżimu Saddama, który sponsorował terrorystów i mógł - jak twierdzi administracja - przekazać im broń masowej zagłady.
Demokraci w Kongresie i liczni komentatorzy w USA zwracają jednak uwagę, że w grę wchodzi wiarygodność Ameryki na arenie międzynarodowej. Demokratyczny wiceprzewodniczący Komisji Sił Zbrojnych w Senacie Carl Levin wezwał w związku z tym do gruntownego zbadania, czy dowody posiadania broni przez Irak nie były fałszowane.
sg, pap