Republikanie murem za prezydentem

Republikanie murem za prezydentem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Republikanie z Kongresu bronią administrację prezydenta George'a Busha przed zarzutami, że groźba broni masowego rażenia w Iraku została sztucznie rozdmuchana, aby uzasadnić wojnę.
"Jeszcze nie słyszeliśmy od żadnego przedstawiciela rządu skargi, że wywierano na niego presję, aby naciągać dane w sprawie broni masowego zniszczenia w Iraku" - powiedział podczas konferencji prasowej na Kapitolu republikański przewodniczący senackiej Komisji ds. Wywiadu, senator Pat Roberts.

Senator ogłosił jednocześnie, że w przyszłym tygodniu jego komisja rozpocznie przesłuchania w sprawie irackich arsenałów. Podkreślił jednak, że ich celem nie będzie oskarżanie administracji, lecz bezstronne zbadanie tej kwestii.

Roberts, a także inny republikański senator John Warner, przewodniczący Komisji Sił Zbrojnych, zarzucili mediom, że  przesadnie nagłośniły informacje o nieznajdowaniu w Iraku broni masowego rażenia oraz wypowiedzi sugerujące, iż rząd, a zwłaszcza Pentagon, wywierały naciski na CIA, aby sporządzać nierzetelne raporty na temat tej broni.

"Niektórzy, niestety, podchwytują fragmentaryczne informacje o rzekomych naciskach na wywiad w związku z bronią w Iraku i  wyolbrzymiają je do nieprawdopodobnych rozmiarów" - powiedział Warner.

"Dane, które zgromadziłem, nie dają żadnych powodów do  przypuszczeń, że administracja fabrykowała dowody w sprawie irackiej broni" - dodał senator.

Do chóru obrońców administracji dołączył także przybyły z  Iraku do USA przywódca opozycyjnego Irackiego Kongresu Narodowego (INC) Ahmed Szalabi. Powiedział we wtorek w Nowym Jorku, że jest przekonany, iż władze okupacyjne w Iraku prędzej czy później znajdą broń chemiczną i biologiczną.

Zdaniem Szalabiego, reżim Saddama po prostu dobrze ukrył swoje arsenały. Przed wojną lider irackiej opozycji dostarczał CIA i  wywiadowi wojskowemu informacje o irackiej broni, które stały się główną podstawą raportów na ten temat. Obecnie raporty te uważa się za naciągane.

Szalabi powiedział też, że Saddam z pewnością żyje i  organizuje ruch oporu w Iraku przeciwko stacjonującym tam wojskom USA.

Reżim Saddama twierdził, że miał w przeszłości broń chemiczną i biologiczną, ale ją zniszczył. Domniemane posiadanie jej przez Irak bezpośrednio przed wojną administracja Busha podawała jako główne usprawiedliwienie inwazji na ten kraj. Według prezydenta, Irak stanowił z tego powodu "bezpośrednie zagrożenie" dla USA.

Po ponad dwóch miesiącach od usunięcia reżimu Saddama wciąż jednak nie znaleziono w Iraku broni masowego rażenia.

Jak wynika z sondaży opinii, większości Amerykanów fakt ten wcale nie przeszkadza - uważają wojnę w Iraku za uzasadnioną z  innych powodów. Uznają argument rządu o potrzebie usunięcia totalitarnego reżimu Saddama, który sponsorował terrorystów i mógł - jak twierdzi administracja - przekazać im broń masowej zagłady.

Demokraci w Kongresie i liczni komentatorzy w USA zwracają jednak uwagę, że w grę wchodzi wiarygodność Ameryki na arenie międzynarodowej. Demokratyczny wiceprzewodniczący Komisji Sił Zbrojnych w Senacie Carl Levin wezwał w związku z tym do  gruntownego zbadania, czy dowody posiadania broni przez Irak nie  były fałszowane.

sg, pap