Anonimowy przedstawiciel władz nigeryjskich ujawnił, że Taylor przyjął propozycję azylu w tym kraju. "Poprosił, by dać mu 40 dni, ale Nigeria odparła, że to musi być w tym miesiącu" - powiedział.
Taylor, którego do zrzeczenia się władzy wzywał prezydent USA, jest oskarżony o zbrodnie wojenne w sąsiednim Sierra Leone i ma stanąć przed Specjalnym Trybunałem Międzynarodowym do ścigania zbrodni wojennych popełnionych w tym kraju.
Oskarżenie dotyczy współpracy Taylora z rebeliantami w Sierra Leone. W czasie wojny domowej w tym kraju w 1990 r. zginęło 200.000 ludzi.
Rebelianci z ruchu Liberyjczycy Zjednoczeni na rzecz Pojednania i Demokracji (LURD), którzy dążą do obalenia Taylora, oblegają stolicę Liberii, Monrowię.
W piątek zostały wznowione w Akrze, stolicy Ghany, rozmowy na temat ewentualnego utworzenia w Nigerii rządu przejściowego. Rebelianci domagają się, by nie było w nim Taylora.
Choć w czasie pierwszej rundy rozmów 4 czerwca Taylor deklarował, że ustąpi, jeśli miałoby to przyczynić się do przywrócenia pokoju w Liberii, później zmienił zdanie. Pod koniec czerwca, po ogłoszeniu przez rebeliantów zawieszenia broni, oświadczył, że pozostanie na urzędzie do końca kadencji.
em, pap