Jeden Amerykanin zginął, a dwóch zostało rannych od ognia broni strzeleckiej w północnym Iraku. Wskutek ostrzału rakietami autostrady pod Bagdadem rannych zostało co najmniej czterech innych żołnierzy.
Jak podało Centralne Dowództwo USA, żołnierze z 4. dywizji piechoty zostali ostrzelani 40 kilometrów na wschód od Bakuby, gdzie w ostatnim czasie kilkakrotnie ostrzelano oddziały amerykańskie z moździerzy. Cały ten region, zwany "trójkątem sunnickim", uważa się za główną ostoję zwolenników Saddama Husajna.
Atak nastąpił po ponad dwóch dobach względnego spokoju, kiedy to w Iraku nie poległ żaden żołnierz USA.
Obecnie liczba Amerykanów, zabitych przez Irakijczyków w toku obecnej wojny, wzrosła do 165 - o 18 więcej niż w wojnie nad Zatoką Perską w 1991 roku. 50 poległo już po 1 maja, czyli po zadeklarowanym przez prezydenta George'a W. Busha zakończeniu większych operacji bojowych w Iraku.
*********************
Co najmniej czterech żołnierzy amerykańskich zostało rannych wskutek ostrzału rakietami autostrady w pobliżu lotniska w Bagdadzie - doniósł dziennikarz AFP.
Ranni żołnierze zostali ewakuowani helikopterem.
rp, pap