Po tym, jak na pogrzebie Borysa Niemcowa znana dziennikarka Ksenia Sobczak usłyszała pogróżki, iż "będzie następna", opuściła kraj. Jedyna niezależna rosyjska gazeta ogłosiła, iż zamyka wersję drukowaną. O swoje życie martwi się także Aleksiej Wenediktow, który pracuje w radiu Echo Moskwy.
Wenediktow był świadkiem sytuacji, w której obcy mężczyzna na pogrzebie Niemcowa zagroził Kseni Sobczak. - Powiedziałem, że widziałem, jak w sali, gdzie wystawiono trumnę z ciałem Niemcowa, podszedł do Kseni nieznajomy mężczyzna i powiedział: "Ksenia, pani będzie następna". Powiedziała mu, że ma ją zostawić w spokoju, i dalej rozmawiała z ludźmi. Potem znowu się do niej zbliżył. Wtedy ja podszedłem do niego i powiedziałem, żeby sobie poszedł. W sali było dużo policji. W końcu mężczyzna zniknął. Śledczy spytali mnie, czy mógłbym im pomóc stworzyć portret pamięciowy tego człowieka. Powiedziałem im, że to nie będzie łatwe, bo tego dnia miałem do czynienia z tyloma ludźmi. Ale jeśli chcą stworzyć taki portret, oznacza to, że go dalej szukają - opowiada Wenediktow.
Sobczak i Wenediktow figurują na tzw. liście śmierci. - Do takich pogróżek trzeba podchodzić poważnie. Borys je ignorował. Był wieczorem bez ochroniarzy, i to jako przywódca opozycjonistów, który jest znienawidzony w niektórych kręgach. Wiedział o tym. Mówił: "Co mam robić? Przecież nie ucieknę". Dokładnie to powiedział Kseni Sobczak w dniu, w którym został zastrzelony - tłumaczy dziennikarz.
Redaktor naczelny pisma "Nowaja Gazieta", Dmitrij Muratow zapowiada zamknięcie drukowanej wersji gazety z przyczyn ekonomicznych. W zeszłym tygodniu miał skarżyć się kolegom, że pismo nie może konkurować z tymi subwencjonowanymi przez państwo.
TOK FM
Sobczak i Wenediktow figurują na tzw. liście śmierci. - Do takich pogróżek trzeba podchodzić poważnie. Borys je ignorował. Był wieczorem bez ochroniarzy, i to jako przywódca opozycjonistów, który jest znienawidzony w niektórych kręgach. Wiedział o tym. Mówił: "Co mam robić? Przecież nie ucieknę". Dokładnie to powiedział Kseni Sobczak w dniu, w którym został zastrzelony - tłumaczy dziennikarz.
Redaktor naczelny pisma "Nowaja Gazieta", Dmitrij Muratow zapowiada zamknięcie drukowanej wersji gazety z przyczyn ekonomicznych. W zeszłym tygodniu miał skarżyć się kolegom, że pismo nie może konkurować z tymi subwencjonowanymi przez państwo.
TOK FM
