Groźne przedmieścia

Groźne przedmieścia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Francja oddała część swego terytorium ekstremistycznym imamom oraz narkotykowym gangom i udaje, że nie ma problemu. Dane o rekordowej w tym roku imigracji do UE zapowiadają dalsze kłopoty.

Ze wszystkich stron zbiegają się młodzi chuligani. Otaczają policjanta w cywilu. Są niemal na wyciągnięcie ręki. Samosąd wisi w powietrzu. Stróż prawa wyciąga broń i strzela pod nogi napastników. Widać iskry od ostrej amunicji. Chuligani odskakują. Wtedy obok hamuje małe auto z fioletowym kogutem. Agent z ekipy antynarkotykowej jest wkrótce bezpieczny. Napastnicy czepiają się klamek, ale samochód odjeżdża z piskiem opon i znika za zakrętem. Ten incydent sfilmowany przez telewizję to rutyna. Przedmieścia Paryża, Marsylii i Lyonu widziały nie takie rzeczy.

– Bywa tak, że w biały dzień pociski odbijają się od ściany szkoły podstawowej – mówi Stephane Gatignon, mer Sevran pod Paryżem. Nauczyciele odwołują zajęcia. Na wszelki wypadek. W wojnach o kontrolę nad dzielnicą narkotykowe bandy używają kałasznikowów. Karabiny kosztują na czarnym rynku kilkaset dolarów, tyle co iPhone. Nawet mer Gatignon, polityk lewicy, chętnie wezwałby na pomoc armię. – Udaje im się w Mali, to dlaczego nie u nas? – pyta retorycznie.

WRAŻLIWE OBSZARY

Więcej możesz przeczytać w 35/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także