Wyniki Eurowizji 2026 wywołały emocje nie tylko wśród fanów konkursu, ale także polityków. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Tobiasz Bocheński ostro skomentował fakt, że Polska nie otrzymała żadnych punktów od jury Ukrainy i Izraela.
W rozmowie z RMF FM polityk stwierdził, że taka sytuacja „powinna dać wielu ludziom do myślenia”. Podkreślał, że polska reprezentantka otrzymała wysokie noty od innych państw, w tym Niemiec i Austrii, a mimo to Ukraina i Izrael nie przyznały jej ani jednego punktu.
– To mówi wiele na temat relacji między naszymi narodami – ocenił poseł Bocheński.
Czarnek: Gdyby nie Polacy, Ukraina by nie walczyła
Do sprawy odniósł się także kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysław Czarnek. Polityk PiS, znany ze swoich kontrowersyjnych poglądów zasugerował, że Ukraina powinna bardziej docenić wsparcie udzielone jej przez Polskę po tym, jak została zaatakowana przez Rosję, która wypowiedziała jej wojnę i od kilku lat dąży do podboju całkowitego terytorium tego państwa.
– Ja bym się na miejscu Ukraińców zastanowił, czy nie docenić jednak Polski za pomoc w utrzymaniu niepodległości – powiedział polityk podczas konferencji prasowej.
Czarnek przekonywał, że Polska odegrała kluczową rolę w pierwszych miesiącach wojny i bez pomocy Polaków Ukraina mogłaby dziś nie istnieć jako niepodległe państwo.
Konfederacja też komentuje wyniki Eurowizji 2026
Krytyczne komentarze pojawiły się również ze strony Konfederacji. Poseł Bartłomiej Pejo ocenił, że Ukraina „twardo gra pod siebie, nawet kosztem Polski”.
Eurowizję 2026 wygrała Bułgaria z wynikiem 516 punktów. Drugie miejsce zajął Izrael, a trzecie Rumunia. Polska nie dostała punktów od jury Ukrainy i Izraela, choć polscy widzowie przyznali Ukrainie maksymalne 12 punktów. Z kolei polskie jury przekazało najwyższą notę Izraelowi.
Czytaj też:
Cenckiewicz o zamówieniach pizzy do TV Republika. Wskazał możliwy mechanizm działaniaCzytaj też:
Trump zmieni układ sił na rynku mediów? Na liście inwestycji właściciel TVN i Netflix
