Vice, czyli (prawie) alternatywa dla tv

Vice, czyli (prawie) alternatywa dla tv

Opowiadać o współczesnym świecie młodym ludziom ich językiem i mówić o sprawach pomijanych przez mainstreamowe media – to recepta sukcesu Vice Media.

W czasach, gdy „dorosłe” kanały telewizyjne nie były w stanie dotrzeć z wiadomościami do młodych konsumentów, Vice wymościł sobie solidną niszę rynkową. Nowa generacja czerpie informacje o świecie kanałami cyfrowymi i poprzez serwisy społecznościowe. A autorami wiadomości podawanych przez Vice byli często zwykli użytkownicy amatorzy, a nie profesjonalni reporterzy. Początków Vice Media trzeba szukać ponad 20 lat temu w Kanadzie. To wówczas Shane Smith, Gavin McInnes i Suroosh Alvi założyli magazyn punkowy „Voice of Montreal”. Po dwóch latach w 1996 r. tytuł zmieniono na „Vice”. I tak już zostało.


To jednak prehistoria. Dziś flagowy magazyn można kupić na pięciu kontynentach, a spółka Vice Media ma swoją centralę w nowojorskim Brooklynie i przenosi się do nowych budynków na Williamsburgu. Już dawno przestała się opierać na publikacjach ukazujących się drukiem. To wielka sieć multimedialna o zasięgu globalnym, której centrum stanowi portal internetowy Vice. com. Do spółki należą kanały cyfrowe w 36 krajach, telewizja, studio filmowe, firma płytowa, magazyn „Vice” oraz wydawnictwo książkowe. W palecie cyfrowych kanałów, które Vice Media intensywnie rozwija od 2007 r., można m.in. oglądać sportowy Vice Sports, kulinarny Munchies, informacyjny Vice News, muzyczny Noisey, poświęcony sztuce i twórczości The Creators Project, Motherboard o wydarzeniach kulturalnych i technologii czy Fightland poświęcony walkom MMA.

JUŻ NIE OUTSIDER

Na czym polega sekret sukcesu? Shane Smith, 45-letni dziś współzałożyciel Vice, zawsze mawiał, że chce, aby jego medium było „kolejnym MTV, ESPN i CNN zwiniętym w jedną całość”. Postawił na bliższy niż w przypadku tradycyjnych mediów kontakt z odbiorcą, mniej oficjalny styl i autentyczny, niekiedy wręcz emocjonalny przekaz. Z kolei pieniądze od inwestorów i ogłoszeniodawców szukających kontaktu z młodymi konsumentami sprawiły, że Vice przestał być medialnym outsiderem. Smith przeciwstawia bezkompromisowość, surowość i realność swojego medium tradycyjnemu, politycznie poprawnemu dziennikarstwu.

– Vice wykazał się strategiczną mądrością we własnym pozycjonowaniu i w tym, w jaki sposób jest odbierany przez inne media – uważa Eunice Shin, szefowa firmy konsultingowej Manatt Digital Media. „Vice opanował do perfekcji masową produkcję autentyczności w celu osiągania zysków” – tak sekret sukcesu przedsięwzięcia podsumowuje na łamach prestiżowego „Columbia Journalism Review” Chris Ip. Podkreśla, że wraz z ekspansją Vice podwyższył standardy dziennikarstwa. I cytuje Maxa Millera, szefa Vice ds. zawartości mediów, który uważa, iż stara zasada, aby prezentować „to, co mądre, w głupi sposób, a to, co głupie, w mądry sposób”, już nie obowiązuje. „Myślę, że już teraz wszystko, co robimy, robimy w mądry sposób” – uważa Miller. Każdy pracownik centrali na nowojorskim Williamsburgu musi podpisać przed zawarciem kontraktu deklarację, iż wie, że może być narażony na oglądanie drastycznych lub epatujących erotyką materiałów. Co nie zmienia faktu, że w Vice 25-27-letnim dziennikarzom powierza się robienie długich materiałów dokumentalnych, opowiadanych własnym językiem z użyciem najnowszych osiągnięć high-tech. – Jako młody człowiek otrzymujesz szansę sięgnięcia dużo wyżej, bez konieczności odczekania w kolejce na odejście starszych, bardziej doświadczonych dziennikarzy – tłumaczy Smith.

ŁAKOMY KĄSEK

Żywiołowy sukces Vice Media doprowadził do paradoksu. Inicjatywa, która miała być alternatywą dla tradycyjnych mediów, w miarę finansowego krzepnięcia powoli stawała się jednym z nich. A do tego Vice Media jest obiektem pożądania wielkich koncernów medialnych.

Dzięki inwestycji i zastrzykowi gotówki od Disneya (200 mln dolarów) weszło właśnie do sieci kanałów telewizyjnych A+E Network – konglomeratu należącego do Disneya, Hearst Corp i NBCUniversal Inc. Już na początku przyszłego roku w ramach A+E Network ma ruszyć nowy, całodobowy kanał Viceland na bazie programu H2, który powstał pierwotnie jako odprysk History Channel. Właściciele Vice prowadzili wcześniej podobne rozmowy z Time Warner w sprawie utworzenia całodobowego kanału, ale nie dogadali się w kwestii zakresu kontroli jego zawartości. Jak tłumaczy Shane Smith, przejęcie już istniejącego kanału będzie dużo prostsze i tańsze niż zakładanie go od zera.

Vice jest postrzegany jako klucz do generacji milenijnej czy osób w wieku 18- 35 lat. Stąd decyzja Disneya o inwestycji. Udziały w firmie mają m.in. A+E Networks czy 21st Century Fox. Szef Vice podpisał także wartą 100 mln dolarów umowę z kanadyjskim Rogers Communications w sprawie tworzenia programów informacyjnych dla kanadyjskich odbiorców i nie wyklucza uruchomienia kilku innych kanałów cyfrowych w różnych krajach. Spółka ma też umowę partnerską z HBO. To właśnie 30-minutowy program reporterski zatytułowany – a jakże – „Vice” i emitowany przez HBO przyniósł firmie w 2014 r. prestiżową nagrodę Emmy w kategorii „Outstanding Informational Series or Special”. Program prowadzony przez Shane’a Smitha pokazywał relacje z całego świata dokumentujące sprawy pomijane przez mainstreamowe media. Korespondenci „Vice” jeździli na Grenlandię, aby dokumentować topnienie tamtejszych lodowców, czy do Afganistanu, aby pokazać tamtejsze mechanizmy korupcji oraz negatywne skutki marnotrawstwa i obecności amerykańskich sił zbrojnych w tym kraju.

Reporterzy „Vice” zagłębili się także w brazylijskie favele, opisując świat wymuszeń, tortur i zabójstw. Robili materiały na temat dzieci samobójców w krajach zawładniętych przez terroryzm. Pojawiali się tam, gdzie trwają antyrządowe konflikty, korupcja czy terroryści. „Vice” jako jedno z niewielu zachodnich mediów dogłębnie relacjonowało konflikt na Ukrainie, korzystając intensywnie z pomocy użytkowników mediów społecznościowych. Nic dziwnego, że „New York Times” porównał program do słynnego magazynu „60 Minutes”, tylko w wersji dla młodych i dociekliwych. Po takim przyjęciu amerykańskie HBO przedłużyło kontrakt na emisję „Vice” na kolejne dwa sezony.

GIEŁDA, A MOŻE FUZJA

Spółka ma wartość rynkową 4,5 mld dolarów. Jest więc więcej warta niż takie medialne giganty jak AOL (4,4 mld dolarów), „New York Times” (2 mld dolarów) czy BuzzFeed (1,5 mld dolarów). Shane Smith twierdzi, że tegoroczne zyski mogą nawet przekroczyć próg miliarda dolarów, choć według szacunków mainstreamowych mediów będą raczej bliższe połowy tej sumy. Przed Vice Media – wciąż pozostającym spółką prywatną – kolejna decyzja, która jeszcze mocniej osadzi firmę w medialnym establishmencie – wejście na giełdę. „Rozmawiamy z różnymi ludźmi i zobaczymy, co się będzie działo. Najprawdopodobniej jeszcze przed końcem roku podejmiemy decyzję, czy staniemy się spółką publiczną, czy podejmiemy jakieś inne strategiczne kroki” – deklaruje Shane Smith. Te „strategiczne kroki” mogą oznaczać fuzję i wejście do jakiegoś wielkiego koncernu medialnego, chcącego skorzystać z furtki do generacji młodych odbiorców. Tak czy inaczej media dla nowej generacji zostaną ostatecznie wpuszczone w kanał wielkiego biznesu. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 48/2015
Więcej możesz przeczytać w 48/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0