Amerykański cywilny administrator Iraku, Paul Bremer, przyznał, że na początku grudnia był celem zamachu.
"Tak, to prawda, jednak szczęśliwie wciąż żyję i stoję tu przed wami" - powiedział Bremer w Basrze reporterom, kiedy zapytali go o doniesienia mediów, że przeżył próbę zamachu 6 grudnia.
W czwartek amerykańska telewizja NBC podała, że Bremer wyszedł bez szwanku z ataku na jego konwój w pobliżu bagdadzkiego lotniska. W pobliżu pojazdów eksplodował mały ładunek wybuchowy, a potem nastąpił ostrzał. Zgodnie z procedurą, samochody natychmiast przyspieszyły. Nikt nie został ranny.
Tymczasowe władze koalicyjne nie poinformowały dziennikarzy o ataku.
Tego samego dnia do Bagdadu przyleciał minister obrony USA Donald Rumsfeld.
em, pap