Po tym oświadczeniu rzecznik Czerwonego Krzyża Muin Kassis powiedział, że MKCK skierował prośbę do cywilnych i wojskowych władz w Iraku o zezwolenie na odwiedzenie byłego prezydenta. Dodał, że negocjowanie daty takiej wizyty jest, jak się wyraził, "częścią poufnego procesu". Od momentu aresztowania Saddama miejsce jego przetrzymywania jest utrzymywane w tajemnicy.
Informując o statusie Saddama jako "nieprzyjacielskiego jeńca wojennego" władze amerykańskie podkreśliły jednocześnie, że jako "przywódca sił wojskowych dawnego reżimu" Saddam kwalifikuje się do poniesienia odpowiedzialności za zbrodnie wojenne.
Ta deklaracja Amerykanów wywołała zaskoczenie i niezadowolenie Irakijczyków, którzy obawiają się, że były dyktator może w tej sytuacji uniknąć procesu przed irackim sądem.
"Wciąż uważamy go za zbrodniarza i na tej podstawie będzie sądzony" - podkreślił członek irackiej Rady Zarządzającej, sędzia Dara Nureddin. Zapowiedział, że Rada zajmie się wkrótce tą sprawą.
"To zła decyzja" - skomentował amerykańskie postanowienie inny członek Rady Mahmud Otman. "Amerykanie nie mają prawa podejmować takiej decyzji, o tym może decydować tylko naród iracki, a on chce, by Saddam był sądzony według irackiego prawa" - oświadczył.
em, pap