We wtorek w centrum Amerykanie zostali zaatakowani pociskami rakietowymi i odpowiedzieli ogniem. Świadkowie mówią, że zginęła starsza kobieta oraz trzech mężczyzn w samochodzie.
W Kucie w prowincji Wasit trwające od poniedziałku niepokoje społeczne będą starali się złagodzić polscy oficerowie - specjaliści od współpracy cywilno-wojskowej (CIMIC).
"Sztab dywizji otrzymał wczoraj informację z ukraińskiej brygady stacjonującej w mieście Kut w prowincji Wasit o demonstracji około tysiąca osób. Manifestanci byli dosyć ofensywni. Pododdziały ukraińskie zachowały absolutny spokój i wyczucie, jednak padły strzały ostrzegawcze, by uspokoić tłum" - powiedział rzecznik dowódcy wielonarodowej dywizji w Iraku, ppłk Robert Strzelecki.
"Z tłumu wyszli liderzy, którzy chcieli negocjować. Dowódca brygady ukraińskiej wyszedł im naprzeciw. Rozmowy dotyczyły ogromnego niezadowolenia Irakijczyków z powodu braku żywności, paliwa i coraz większej korupcji wśród lokalnych władz. Dowódca ukraińskiej brygady osiągnął sukces, bo po kilku godzinach demonstranci rozeszli się, nie było żadnych zamieszek ani ofiar" - dodał.
"Dzisiaj - poinformował Strzelecki - dowódca dywizji polecił naszym specjalistom CIMIC, aby udali się do Kutu. Wezmą tam udział w cyklu spotkań z Irakijczykami, lokalnymi władzami, dowódcą brygady, aby przede wszystkim rozwiązać problem dystrybucji paliw".
AFP pisze jednak, że w poniedziałkowych zajściach w Kucie obrażenia odniosło czterech irackich policjantów, dwóch ukraińskich żołnierzy oraz jeden z manifestantów. We wtorek przed południem w pobliżu siedziby gubernatora prowincji Wasit w Kucie manifestanci domagali się żywności, pracy i paliw. Pilnujących porządku Ukraińców obrzucili kamieniami, ucierpiało kilka osób, w tym przechodnie. Żołnierze wezwali posiłki. Według Associated Press, zginęła jedna osoba, a dwie zostały ranne. Zamieszki te, zdaniem komentatorów, świadczą to o wzroście frustracji wśród szyitów, uważanych dotąd za przyjaźnie nastawionych do Amerykanów.
W sobotę manifestacje bezrobotnych w Amarze, innym mieście południowego, szyickiego Iraku, przerodziły się w zamieszki. Zginęło sześć osób, a kilkanaście zostało rannych. W poniedziałek napięcie nie zelżało; manifestowało około 200 osób, a kontrolujący ten sektor Brytyjczycy utrzymywali podwyższone środki bezpieczeństwa.
***
We wtorek rozbił się kolejny amerykański śmigłowiec bojowy Apache koło miejscowości Habanija, 20 kilometrów od Faludży. Jest to już trzeci śmigłowiec, stracony przez Amerykanów w tym regionie w ciągu niespełna dwóch tygodni. Rzecznik sił amerykańskich nie wykluczył, że katastrofa została spowodowana ostrzałem z ziemi. Obaj członkowie załogi przeżyli.
em, pap