Berlin gotowy na kompromis? (aktl.)

Berlin gotowy na kompromis? (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Niemiecki rząd jest gotów do poszukiwania kompromisu w sprawie unijnej konstytucji - zasugerował po raz pierwszy kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder.
Po spotkaniu w Berlinie z prezydentem Austrii Thomasem Klestilem Schroeder powiedział, że obaj dostrzegają "pewne szanse" na  uchwalenie konstytucji jeszcze w czasie przewodnictwa Irlandii do  końca czerwca br.

Zastrzegł przy tym, że Niemcy nie odejdą od zasady podwójnej większości przy podejmowaniu decyzji w Radzie UE. Berlin jest jednak "otwarty" na propozycje Irlandii, które opierają się na tej zasadzie i posuwają naprzód dyskusję - dodał.

Klestil był jednak bardziej ostrożny co do możliwości szybkiego kompromisu. Prezydent Austrii powiedział, powołując się na swoje rozmowy z "polskimi kolegami", że stanowiska w kwestii ważenia głosów nie uległy zmianie.

Gotowość Niemiec do poszukiwania nowych możliwości kompromisu potwierdzili też w Strasburgu niemieccy eurodeputowani, Elmar Brok i Klaus Haensch. Kompromisowa formuła miałaby opierać się na obniżeniu z 60 do 55 proc. progu liczby ludności i  równoczesnym podniesieniu z 50 do 55 proc. progu liczby krajów przy podejmowaniu decyzji w Radzie UE.

"Berlin zmierza we właściwym kierunku, proponując uczynienie czegoś z korzyścią dla małych (krajów UE)" - ocenił deputowany CDU do Parlamentu Europejskiego w Strasburgu Elmar Brok, cytowany przez agencję dpa. Ocenę Broka potwierdził eurodeputowany SPD Klaus Haensch. "Na horyzoncie ukazało się światełko, które świeci z Zachodu" - powiedział.

Schroeder odmówił skomentowania tych doniesień. "Nie znam jeszcze tej propozycji" - powiedział. Dodał, że zajmie stanowisko dopiero wtedy, gdy taką propozycję złoży w imieniu Unii Irlandia.

Pierwszą informację o gotowości niemieckiego rządu do kompromisu w kluczowej kwestii dochodzenia do większości w Radzie Ministrów podał w niedzielę dziennik "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung". "Byłaby to zasadnicza zmiana kursu" - ocenia gazeta. Obniżenie progu 60 proc. ludności UE przy równoczesnym podwyższeniu progu 50 proc. dotyczącego liczby krajów ułatwiłoby, zdaniem Berlina, zgodę Polski na przyjęcie konstytucji - twierdzi "FAS".

Niemcy i Francja stanowczo popierają projekt konstytucji zakładający, że unijne ustawy są przyjmowane, jeśli opowie się za  nimi połowa krajów członkowskich, reprezentujących 60 proc. ludności Wspólnoty. Takie rozwiązanie jest szczególnie korzystne dla Niemiec, które są najludniejszym krajem UE (82 mln).

Polska i Hiszpania bronią natomiast traktatu z Nicei, który daje im w Radzie UE niemal równe wpływy co Niemcom i Francji. W Nicei przyznano Warszawie i Madrytowi po 27 głosów, niemal tyle samo co  Berlinowi i Paryżowi (29).

Zdaniem Broka i Haenscha, zmiana wysokości progów oznaczałaby, że  do osiągnięcia większości w Radzie UE potrzeba byłoby jednego kraju więcej, natomiast możliwość blokowania przez duże kraje uległaby ograniczeniu. W wyniku tej zmiany Niemcy, Francja i  Wielka Brytania nie dysponowałyby w Radzie UE wystarczającą do  blokowania decyzji liczbą głosów.

Propozycja nie jest jeszcze ostatecznym kompromisem - zastrzegli niemieccy deputowani. Nie ma jeszcze reakcji z Warszawy. Wynik zależy też od oceny Irlandii sprawującej w tym półroczu przewodnictwo w Unii. Irlandia może przedstawić propozycję na szczycie UE w końcu marca w Brukseli i zwołać jeszcze przed poszerzeniem Unii 1 maja 2004 r. nadzwyczajny szczyt.

Spór o system głosowania uniemożliwił przyjęcie konstytucji na  szczycie UE w Brukseli w połowie grudnia 2003 r. Kraje Unii poszukują obecnie kompromisu, który pozwoliłby na uchwalenie konstytucji przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.

em, pap