Decyzja sądu zapadła po sześciu miesiącach procesu wytoczonego przeciwko prezesowi Tyco Dennisowi Kozlowskiemu i byłemu dyrektorowi finansowemu tej firmy Markowi Swartzowi, którym zarzucono wiele nieprawidłowości w zarządzaniu wielką firmą, działanie na jej szkodę oraz rabowanie jej majątku.
Straty, jakie poniosła Tyco w wyniku działalności obu oskarżonych ocenia się na 600 milionów dolarów, a ich proces uznany został za jeden z najgłośniejszych spraw korupcyjnych w historii sądownictwa amerykańskiego.
Obiektem niedopuszczalnych w sądownictwie USA nacisków z zewnątrz i adresatem listu z pogróżkami była 79-letnia Ruth Jordan, której zachowanie już w poprzednich dniach zwróciło uwagę sprawozdawców sądowych.
Kilka dni temu sędziwa członkini ławy przysięgłych dawała oskarżonym i obronie na sali sądowej akceptujące znaki. Również inni przysięgli twierdzili, że toczące się od 12 dni zamknięte obrady ławy przebiegały się w "zatrutej" atmosferze.
Po decyzji sądu unieważniającej dotychczasowy przewód Robert Morgenthau, prokurator okręgu Manhattan, w którym odbywa się głosny proces, zapowiedział wystąpienie o rozpoczęcie na nowo procesu.
Kozlowskiemu i Swartzowi grozi również proces z powództwa cywilnego, wytoczony przez zarząd i akcjonariuszy Tyco, a samemu Kozlowskiemu także proces o nadużycia podatkowe.
Kozlowski był bohaterem mediów na długo przed rozpoczęciem postępowania sądowego, ze względu na niezwykły rozmach i spektakularny styl zarządzania firmą, który przyniósł mu w poprzednich latach wielkie sukcesy finansowe, ale także przysporzył wielu wrogów.
Ten 57-letni potomek emigrantów z Polski wsławił się też arogancją wobec współpracowników oraz niezwykle wystawnym i rozrzutnym stylem życia, prowadzonym - jak się okazało - na koszt firmy.
Do legendy przeszło wydane przez niego za 2 miliony dolarów na Sardynii przyjęcie urodzinowe dla żony, podczas którego wniesiono wykonaną z lodu kopię rzeźby Dawida dłuta Michała Anioła, z której męskiego członka leciała zimna wódka. Innym wydatkiem opiewanym przez kolorowe czasopisma była np. zasłonka prysznicowa za 6 tys. dol.
Kozlowski i jego adwokaci odpierali zarzuty o defraudację środków firmy, twierdząc, że na wszystkie swe spektakularne wydatki prezes Tyco miał zgodę zarządu. Obrona przytaczała też opinie jego służby i niektórych współpracowników, że w skrytości ducha miał on głęboką "awersję do biurokracji" i nie lubił wystanego życia ani towarzystwa elit, zadowalając się najchętniej na kolację prostym, polskim menu.
oj, pap