Skazany za Abu Ghraib (aktl.)

Skazany za Abu Ghraib (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Trybunał wojskowy USA skazał w Bagdadzie kaprala Sivitsa na maksymalną karę roku więzienia, degradację do stopnia szeregowca i wydalenie z wojska za udział w znęcaniu się nad irackimi więźniami.
24-letni Jeremy C. Sivits przyznał się udziału w dręczeniu uwięzionych Irakijczyków i wyraził skruchę. Prosił tylko o możliwość pozostania w armii. "Chciałbym przeprosić iracki naród i  zatrzymanych - powiedział żołnierz, nie kryjąc łez. - Szczerze żałuję tego, co zrobiłem".

Rola Sivitsa polegała na robieniu zdjęć nagich Irakijczyków, poniżanych przez innych żołnierzy. Przed sądem opisał, co widział. "Powinienem był chronić więźniów, a nie robić zdjęcia - powiedział. - To dla mnie ogromna nauczka. Nie można pozwolić na znęcanie się nad ludźmi, tak jak oni to robili".

Oskarżyciele żądali wymierzenia najsurowszej możliwej kary, mimo że kapral był skłonny do współpracy. Argumentowali, że Sivits wiedział, iż to, co robi wraz z innymi strażnikami więziennymi, jest sprzeczne z konwencjami genewskimi. Przed sądem o Abu Ghraib powiedział: "To było piekło".

Świadkowie obrony przekonywali natomiast, że Sivits jest młodym, pracowitym człowiekiem o dobrym charakterze.

Sivits odpowiadał przed specjalnym trybunałem wojskowym USA, gdzie maksymalna kumulacja kar wynosi rok więzienia. Oskarżyciel trybunału przyznał, że przed procesem oskarżyciel i obrońca zawarli porozumienie w sprawie deklaracji winy kaprala. Sivits sam zapowiadał zresztą wcześniej, że przyzna się do winy; podkreślał też, że jego przełożeni nie byli świadomi złego traktowania irackich więźniów w celach w Abu Ghraib.

W środę przed powszechnym trybunałem w Bagdadzie - a nie specjalnym jak w przypadku Sivitsa - na poważniejsze zarzuty odpowiadało trzech innych amerykańskich żołnierzy z siedmioosobowej grupy strażników z Abu Ghraib, obwinianych o znęcanie się nad Irakijczykami w listopadzie i grudniu zeszłego roku. Wysuwane przeciwko nim zarzuty to m.in. użycie siły wobec więźniów i niemoralne zachowanie.

Trzej żołnierze - Charles Graner, Ivan Frederick i Javal Davis odmówili zajęcia stanowiska w sprawie stawianych im zarzutów. Cała trójka wystąpiła o przesunięcie terminu złożenia deklaracji w sprawie aktu oskarżenia - winny lub niewinny - do dnia 21 czerwca. Sąd przychylił się do tej prośby.

Sprawa dręczenia Irakijczyków, osadzonych przez wojsko amerykańskie w podbagdadzkim Abu Ghraib - znanym z czasów Saddama Husajna jako więzienie, gdzie torturowano przeciwników reżimu partii Baas - nie schodzi z czołówek prasy amerykańskiej, która podejrzewa, że oskarżeni są tylko kozłami ofiarnymi przyjętego przez najwyższe władze tajnego planu, dotyczącego sposobu przesłuchiwania więźniów.

"New York Times" w środowym wydaniu ujawnia, że dowództwo armii amerykańskiej pod koniec zeszłego roku usiłowało zablokować personelowi Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża dostęp do więzionych w Abu Ghraib. MKCK wysłał ekipę inspektorów do Bagdadu w celu potwierdzenia na miejscu przekazanych przez międzynarodowe organizacje humanitarne do Genewy informacji o naruszaniu prawa przez amerykańskich strażników więziennych w Abu Ghraib. Gdy Czerwony Krzyż przedstawił - już w listopadzie zeszłego roku - wstępny raport w sprawie maltretowania więźniów, sporządzony po dwóch niezapowiedzianych wizytach w Abu Ghraib, dowództwo USA uzależniło przyszłe odwiedziny personelu MKCK w tym więzieniu od wcześniejszego uzyskania zgody dyrektora Abu Ghraib. Śledztwo w sprawie raportu MKCK wszczęto w Waszyngtonie dopiero miesiąc później - w końcu grudnia 2003 r.

Rzecznik Pentagonu odmówił skomentowania informacji, ujawnionych w artykule "New York Timesa".

oj, pap