– Mimo że od lat naświetlamy problem, że są w szkołach dyskryminowane – sytuacja prawna dzieci z ADHD się nie zmieniła. Nie mogą otrzymać orzeczenia o kształceniu specjalnym, nie ma zrozumienia ich potrzeb. Pani minister Barbara Nowacka jest głucha na ich problem – mówi w wywiadzie dla „Wyborczej” Magdalena Szerszeń, koordynatorka Inicjatywy Rodziców Walczymy o Zmianę.
W 2025 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej wydało nowy poradnik i zorganizowało szkolenia dla nauczycieli. – Co do poradnika, to bardzo przegadana publikacja, licząca 120 stron, naszpikowana specjalistycznymi określeniami, dotyczącymi na przykład diagnoz różnicowych, która jest kompilacją informacji ściągniętych z różnych źródeł. Szkolenia są trzygodzinne online, ale wzięło w nich udział bardzo niewielu nauczycieli, bo nie muszą. To szkolenie dla chętnych – zaznacza.
– Takie działania problemu nie rozwiązują. Przeciwnie, stał się większy, bo ministerstwo pozwoliło na zwiększanie liczebności klas w związku z dziećmi z Ukrainy. Tymczasem specjaliści jasno mówią: dzieci z ADHD powinny uczyć się w mniejszych klasach – kontynuuje Szerszeń.
Walka o tę grupę uczniów. „Ministerstwo nie ma wiedzy na temat tego zaburzenia”
Zaproponowana została zmiana przepisów, za sprawą której w rozporządzeniu MEN – z 7 września 2017 roku i z 9 sierpnia 2017 roku – w części dotyczącej grup uprawnionych do wsparcia zostałoby dopisane wskazanie: „z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD)”. Jak mówi Szerszeń, w ciągu roku udało się zebrać 34 tys. podpisów pod petycją w tej sprawie. Propozycja została złożona w MEN, ale – jak wynika z relacji koordynatorki Inicjatywy Rodziców Walczymy o Zmianę – nie spotkała się ze zrozumieniem. Resort, na którego czele stoi Barbara Nowacka, miał w odpowiedzi wskazać, że dzieci z ADHD mogą korzystać z rządowego programu wsparcia dla rodzin „Za życiem”.
– Jestem tym zażenowana, bo to nie jest program dla dzieci z ADHD. To program dla najmłodszych dzieci do szóstego roku życia. ADHD natomiast można diagnozować dopiero około szóstego roku życia. Ta odpowiedź pokazuje, że ministerstwo nie ma wiedzy na temat tego zaburzenia – mówi w wywiadzie dla „Wyborczej”.
„Walczymy o to, by dzieci z ADHD dostawały orzeczenia o kształceniu specjalnym”
Gdyby dopisano do rozporządzenia wspomniane sformułowanie, jak zmieniłaby się sytuacja? – Dziś dzieci z ADHD dostają tylko opinie. To są tylko zalecenia. Nie ma sztywnych ram, jak ma wyglądać wsparcie dla dziecka z opinią. Ma być pomoc psychologiczno-pedagogiczna, ale szkoła może ją zapewnić tylko raz w miesiącu – wskazuje Magdalena Szerszeń.
– My walczymy o to, by dzieci z ADHD dostawały orzeczenia o kształceniu specjalnym, bo to inna waga dokumentu. To decyzja administracyjna, którą musi realizować szkoła. Za dzieckiem wówczas idą pieniądze. Dzieci z ADHD mają często dysleksję, dyskalkulię. Opinia daje szkole pieniądze na zorganizowanie rewalidacji: dwóch godzin tygodniowo indywidualnych zajęć. Takie pieniądze to także realna pomoc dla szkoły, bo nie każda – choćby nawet chciała – ma możliwość zorganizowania dodatkowego wsparcia dla dziecka z ADHD, bo nie dostaje na nie pieniędzy – kontynuuje.
Jak dodaje Szerszeń, w przypadku dzieci ze spektrum autyzmu jest obowiązek zatrudnienia nauczyciela współorganizującego. – Dla dzieci z ADHD mających przejawy nadpobudliwości, impulsywności, czy dysregulacji emocji to także byłoby bardzo komfortowe. Problemy, które z tego wynikają, powodują konflikty w klasie. Szkoły chcą się często pozbyć takiego ucznia, a indywidualne wsparcie, to zupełnie inny komfort pracy nauczyciela, a dla dziecka możliwość odniesienia sukcesu edukacyjnego na miarę jego możliwości – podsumowuje Szerszeń.
Czytaj też:
MEN może mieć poważny problem. To będą newralgiczne miesiące dla nauczycieliCzytaj też:
Szefowa MEN uderza w Librusa. „Macie wszystkie narzędzia”
