Do uprowadzenia nepalskich robotników przyznała się organizacja o nazwie Armii Ansar al-Sunny. Ta sama grupa już wcześniej przypisywała sobie inne akcje, jednakże twierdzenia takie okazywały się następnie nieprawdziwe.
Na zdjęciach przesłanych do sieci zaprezentowano Nepalczyków, stojących z paszportami w rękach przed wielkim transparentem z nazwą grupy i wersetem z Koranu.
Porwani byli zatrudnieni przez jordańskie przedsiębiorstwo, realizujące zamówienia armii amerykańskiej w Iraku.
Władze Nepalu, które dopiero w poniedziałek poinformowały o ich ubiegłotygodniowym porwaniu, apelują do porywaczy o ich uwolnienie. Jak oznajmiło nepalskie MSZ, 13 porwanych pracowało w Jordanii i zostało wysłanych do Iraku przez jordańską firmę. Według agencji Associated Press, w Iraku obecnie może pracować nawet do 17 tysięcy Nepalczyków. Wprawdzie Nepal zabronił swym obywatelom podróży do Iraku, ale wielu Nepalczyków udaje się tam przez kraje trzecie w poszukiwaniu pracy.
Wicepremier Nepalu Bharat Mohan Adhikari zaapelował do porywaczy o uwolnienie zatrzymanych. "Nepal nie uczestniczy w wojnie w Iraku. (Porwani) to niewinni ludzie, którzy udali się tam do pracy. Apelujemy o ich uwolnienie ze względów humanitarnych" - powiedział Adhikari Reuterowi.
em, pap