Polska postawi się USA? Te słowa wystawiły sojusz na próbę

Polska postawi się USA? Te słowa wystawiły sojusz na próbę

Donald Trump i Karol Nawrocki
Donald Trump i Karol Nawrocki Źródło: Mikołaj Bujak/KPRP
Donald Trump wywołał burzę słowami o sojusznikach. Słowa prezydenta USA wywołały poważną debatę na temat relacji polsko-amerykańskich.

Nie milkną echa wywiadu, którego Donald Trump udzielił stacji Fox News. Prezydent Stanów Zjednoczonych wywołał falę kontrowersji po tym, jak poddał w wątpliwość przydatność i lojalność sojuszników Ameryki. – Tak naprawdę nigdy o nic ich nie prosiliśmy, nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Wiesz, oni będą mówić, że wysłali wojska do Afganistanu czy innych krajów. Ale trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu – ocenił polityk.

Trump wywołał skandal. Tak zareagowali Tusk i Nawrocki

Po tych słowach głosy oburzenia popłynęły m.in. z Wielkiej Brytanii, ale również z Polski. Stanowczo zareagowali m.in. Donald Tusk, Radosław Sikorski oraz Władysław Kosiniak-Kamysz. Do sprawy odniósł się także Karol Nawrocki.

Prezydent stanął w obronie Donalda Trumpa twierdząc, że mówiąc o sojusznikach, nie miał na myśli Polski. – Największe larum w całej tej sytuacji po niedookreślonych słowach prezydenta Trumpa podnoszą często ci, którzy jeszcze nie przeprosili za obrażanie polskiego żołnierza, a są Polakami – komentował.

Nawrocki broni Trumpa. W wojsku zawrzało

Te tłumaczenia nie przekonały wojskowych. Gen. Roman Polko w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” stwierdził, że można dbać dobre stosunki z Amerykanami, ale nie kosztem prawdy o tym, jak wyglądały misje. – Jak ktoś mówi, że byliśmy niepotrzebni, to trzeba jasno mówić, że to nieprawda – zaznaczył.

Na łamach „DGP” Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP zapewnił, że „dzień wcześniej Donald Trump powiedział Karolowi Nawrockiemu, że polscy żołnierze to bohaterowie, że jesteśmy modelowym sojusznikiem, a na Polskę można liczyć, także w kontekście Afganistanu i Iraku”.

Suwerenność Polski w relacjach z USA

Wypowiedź Donalda Trumpa i reakcja na nią wywołała pytania, ile Polska ma suwerenności i niezależności w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. - W przeszłości upominaliśmy Georgette Mosbacher i Marka Brzezińskiego. Ale nie weźmiemy dziś udziału w histerii tylko dlatego, że Donald Tusk chce ją wywołać, by kosztem interesu Polski zdobyć kilka punktów politycznych – komentował Marcin Przydacz.

– W wielu sprawach sprzeciwialiśmy się bardzo twardym oczekiwaniom amerykańskim: w zakresie prawnym, politycznym, gospodarczym. Ale trzeba mieć świadomość, że to się dzieje w zaciszu gabinetów, a nie w publicznych połajankach. W czym to pomogło i pomaga, że Sikorski i Tusk coś napiszą na Twitterze? Czy po czymś takim są w stanie do czegokolwiek Amerykanów przekonać, skoro ich wcześniej naobrażali? – dopytywał współpracownik prezydenta.

Bulwersujące działania służb w USA

W dalszej części rozmowy Marcin Przydacz przyznał jednak, że czuje niepokój, gdy patrzy na działania ICE w USA. W trakcie jednej z interwencji zginęła 37-letnia Renee Good. Zaledwie kilka dni później zmarł Alex Pretti, 37-letni pielęgniarz.

– Oczywiście, każdy z przypadków będzie rozpatrywany osobno, ale każda śmierć jest tragedią i oczywiste jest, że lepiej, żeby do niej nie dochodziło. Z drugiej strony służby mają prawo i obowiązek działać. Jeśli ich zadaniem jest zwalczanie nielegalnej migracji, to wszyscy ci, którzy próbują przeszkadzać, muszą się liczyć z tym, że prawo zostanie wobec nich adekwatnie zastosowane – ocenił polityk.

Czytaj też:
PiS uspokaja, ale za kulisami wrze. Wszystko przez nieobecność Kaczyńskiego
Czytaj też:
Nawrocki pominięty podczas ważnych uroczystości? Jest reakcja na zarzuty

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna