Poza wpłaceniem okupu, domniemani porywacze żądają od Francji rozejmu z Al-Kaidą Osamy bin Ladena i zerwania stosunków "gospodarczych i wojskowych" z Irakiem. Jednocześnie - jak pisze Reuters - zaznaczają, że zadowoli ich spełnienie tylko jednego z tych trzech żądań.
Podpisane pod komunikatem ugrupowanie Islamska Armia w Iraku przyznało się w sierpniu do porwania Francuzów i zażądało uchylenia ustawy zakazującej noszenia we francuskich szkołach publicznych widocznych symboli religijnych, w tym islamskich chust. Ustawę nazwali "agresją na religię islamską i swobody osobiste". Na przesłanej do telewizji Al-Dżazira kasecie wideo dwaj dziennikarze Christian Chesnot z RFI i Georges Malbrunnot z "Le Figaro" zaapelowali do francuskiego rządu, o spełnienie żądań porywaczy.
Dyplomacja francuska przedsięwzięła zakrojoną na szeroką skalę ofensywę w celu uratowania życia dziennikarzom. Pomocy udzielili francuscy muzułmanie. Pod koniec zeszłego tygodnia nadchodziły wiadomości, że wypuszczenie Francuzów jest kwestią godzin, ale oczekiwane uwolnienie nie nastąpiło. Od piątku nie ma informacji o losie dziennikarzy.
Grupa o nazwie "Armia Islamska w Iraku" jest odpowiedzialna za zabójstwo 19 sierpnia włoskiego dziennikarza Enzo Baldoniego.
em, pap