Sprzyja nam połowa Irakijczyków

Sprzyja nam połowa Irakijczyków

Dodano:   /  Zmieniono: 
Połowa Irakijczyków z polskiej strefy stabilizacyjnej aprobuje działania sił wielonarodowych w Iraku - wynika z sondażu wielonarodowej dywizji pod  polskim dowództwem.
Badania wykonywała przez cały wrzesień dywizyjna komórka PSYOPS. Anonimową ankietę rozdawali żołnierze i dywizyjni tłumacze głównie w prowincji Babil: w urzędach wśród interesantów, na uniwersytecie w Hilli, ludziom na ulicy w Hilli, Karbali i innych miejscowościach.

Pytania ankiety skonsultowano z socjologami w Polsce.

50 proc. respondentów deklarowało poparcie dla działań sojuszniczych sił wielonarodowych; 29 proc. było im przeciwnych. 21 proc. nie miało opinii. 54 proc. uważa, że obecność tych sił w  Iraku jest niezbędna dla procesu stabilizacji; 24 proc. twierdzi odmiennie. 22 proc. nie miało zdania.

"Ludzie wierzą, że obecność sił wielonarodowych pomaga im w  stabilizacji" - powiedział w poniedziałek korespondentowi kapitan Sławomir Starzyński, który organizował sondaż. "Zauważyłem wśród ankietowanych pewne niezdecydowanie w wielu sprawach; oni sami nie wiedzą do końca, jak oceniać sytuację" - dodał.

Irakijczycy najbardziej oczekują od sił sojuszniczych skutecznych działań antyterrorystycznych (63 proc.), pomocy w tworzeniu nowych miejsc pracy (52 proc.), przywróceniu bezpieczeństwa publicznego (49 proc.) oraz pomocy w tworzeniu demokratycznego systemu politycznego (43 proc.).

Pytani o podstawowe potrzeby, które są dziś zaspokojone, ankietowani najczęściej wskazywali: swobodę religijną (74 proc.), dostęp do informacji w środkach przekazu (64 proc.) oraz  wyżywienie (49 proc.). Badanych najbardziej niepokoi brak poczucia bezpieczeństwa (23 proc. wskazań) oraz bezrobocie (24 proc.).

61 proc. respondentów zamierza wziąć udział w wyborach zaplanowanych na styczeń 2005 r. Nie chce w nich uczestniczyć 24 proc., a 15 proc. jeszcze się waha. Pytani, co w największym stopniu wpływa na to, że oddadzą głos na tego, a nie innego kandydata, podawali najczęściej jego religię (62 proc.), odpowiadanie ich poglądom (47 proc.) i przynależność do danej partii (33 proc.).

Na pytanie o sympatie wyborcze najwięcej, bo 39 proc., odpowiedziało, że nie preferuje żadnej z wymienionych w ankiecie partii politycznych, a dalsze 12 proc. odparło, że nie wie jeszcze, na kogo głosować. W ankiecie największe poparcie zyskały: Iracka Grupa Demokratyczna (Iraqi Democratic Group) - 31 proc., partia umiarkowanych szyitów Al-Da'wa - 21 proc. i  Partia Harmonii Narodowej (National Harmony Party) - 14 proc. Najmniejsze poparcie uzyskał radykalny Hezbollah - 2 proc.

53 proc. uczestników sondażu wierzy, że rząd wybrany w wyborach rozwiąże obecne problemy Iraku (wśród tych 53 proc. 23 proc. jest tego pewnych). 22 proc. twierdzi, że nowemu rządowi nie uda się tego osiągnąć (w tym 6 proc. jest tego pewnych). 25 proc. nie ma zdania.

Podobny odsetek - 52 proc. aprobuje też działania irackiej policji, twierdząc, że właściwie odnosi się ona do ludzi; 31 proc. jest odmiennego zdania. 61 proc. twierdzi, że  darzy szacunkiem policję; 20 proc. - że nie. 47 proc. ma poczucie, że policja zapewnia im bezpieczeństwo; 35 proc. tak nie myśli. Na  pytanie, co uczyniliby, gdyby byli świadkami przestępstwa, 62 proc. odpowiedziało, że zawiadomiłoby iracką policję; 20 proc. -  siły wielonarodowe, a 10 proc.- iracką Gwardię Narodową. 6 proc. powiadomiłoby "kogoś innego", a 7 proc. "nie uczyniłoby niczego".

Ankiety zebrano od 490 respondentów w wieku od 18 do ponad 60 lat. 73 proc. uczestników stanowili mężczyźni; 27 proc.- kobiety. 41 proc. ankietowanych miało wykształcenie wyższe. 87 proc. badanych to szyici; 11 proc. - sunnici.

"Sondaż daje nam pewien obraz sytuacji w Iraku; jego wyniki na  pewno usprawnią nasze działania w strefie" - podkreślił kapitan Starzyński. Zapowiedział przeprowadzenie kolejnego sondażu w  listopadzie.

em, pap