Nie należy sądzić Giulio Andreottiego za przynależność do mafii - orzekł sąd drugiej instancji w Palermo 2 maja 2003 roku i ten właśnie wyrok podtrzymał włoski Sąd Najwyższy w Rzymie, obciążając jednocześnie byłego premiera kosztami sądowymi.
Adwokat polityka dawnej chrześcijańskiej demokracji domagał się całkowitego oczyszczenia go z zarzutów. W nieznanym jeszcze uzasadnieniu wyroku, który ma zostać ogłoszony w ciągu najbliższych tygodni, znajdzie się albo wyjaśnienie, że sprawa uległa przedawnieniu, co nie podobałoby się obronie, albo zdanie o tym, że rzeczywiście Andreotti nie miał żadnych kontaktów z mafią, na co polityk oczekuje.
Mimo to jednak już od razu na wiadomość o wyroku Andreotti oświadczył, że jest usatysfakcjonowany, a wyrok uznał za najlepszy z możliwych.
Podstawą oskarżenia Andreottiego o związki z mafią były w 1993 roku zeznania skruszonego mafioso, który twierdził, że były premier należał do Cosa Nostra. W 1999 roku sąd pierwszej instancji uznał zarzuty za bezpodstawne. Sąd Apelacyjny w 2003 roku ogłosił, że nie ma żadnych dowodów na kontakty Andreottiego z mafią do roku 1980, kiedy nie było jeszcze odpowiedniego paragrafu, który by tego dotyczył, w Kodeksie Karnym. Sąd ogłosił wtedy również, że nie ma natomiast dowodów na kontakty Andreottiego po roku 1980 i to zostało powszechnie nazwane "plamą" na jego życiorysie, której zmazania domagał się jego adwokat.
Przed dwoma laty sąd w Perugii skazał Andreottiego na 24 lata więzienia, uznając, że to z jego polecenia zamordowany został niechętny mu dziennikarz. Sąd drugiej intencji wyrok ten anulował.
em, pap