Powell odchodzi! (aktl.)

Powell odchodzi! (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Szef dyplomacji USA Colin Powell złożył dymisję na ręce prezydenta Busha. W ślad za nim podało się do dymisji trzech innych ministrów.
"Uważam, że teraz, po wyborach, nadszedł dla mnie czas, by  ustąpić ze stanowiska sekretarza stanu i powrócić do życia prywatnego" - napisał Powell w datowanym 12 listopada liście do  prezydenta. Za najpoważniejszego kandydata na nowego szefa dyplomacji uchodzi obecny ambasador USA przy ONZ John Danforth. Wymienia się też doradczynię prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Condoleezzę Rice i jej zastępcę Stephena Hadleya.

W poniedziałek dymisję złożyło jeszcze trzech ministrów: rolnictwa - Ann Veneman, oświaty - Rod Paige i energetyki -  Spencer Abraham. Biały Dom opublikował listy wszystkich czworga ministrów, uzasadniające ich ustąpienie ze stanowisk. Podanie treści tych listów do wiadomości publicznej jest równocześnie aktem zatwierdzenia dymisji.

Wcześniej odeszli już ze stanowisk: minister sprawiedliwości John Ashcroft i minister handlu Don Evans. Oczekuje się, że w  drugiej kadencji Bush wymieni około połowy swego gabinetu.

Abraham wskazał na "wyzwania życia publicznego" i  "problem pogodzenia wymagań pracy z obowiązkami rodzinnymi i  prywatnymi".

Veneman napisała w swym liście: "dokonaliśmy w ciągu ubiegłych czterech lat wielkiego postępu i uważam, że nadszedł obecnie dla  mnie odpowiedni czas, by skorzystać z innych możliwości".

Paige zapowiedział z kolei powrót do Teksasu. "Będę mógł poświęcić uwagę osobistemu projektowi, który zacząłem planować jeszcze przed przejęciem moich obecnych obowiązków" - napisał.

Dymisja Powella, przedstawiciela umiarkowanych w  administracji prezydenta Busha, nie była zaskoczeniem, gdyż od dawna pozostawał on w konflikcie z dominującymi w tej ekipie zwolennikami twardego kursu w polityce zagranicznej i obronnej, z  wiceprezydentem Dickiem Cheneyem i ministrem obrony Donaldem Rumsfeldem na czele.

Ponieważ twardogłowi zyskali dużo większy wpływ na prezydenta, zwłaszcza w takich sprawach jak wojna w Iraku czy polityka wobec konfliktu izraelsko-palestyńskiego, Powell był systematycznie odsuwany od najważniejszych decyzji w tych kwestiach.

Sekretarz stanu - jak się powszechnie uważa w Waszyngtonie - nie miał przekonania do potrzeby prowadzenia wojny z Irakiem i  wątpił w wiarygodność dowodów rzekomego posiadania przez reżim Saddama Husajna broni masowego rażenia i jego współpracy z Al- Kaidą. Mimo to musiał firmować politykę Busha, m.in. w słynnym przemówieniu na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ w lutym 2003 r., gdzie uzasadniał wspomnianymi dowodami konieczność użycia siły wobec Iraku.

W 2002 r. Powell bezskutecznie usiłował doprowadzić do  wznowienia dialogu izraelsko-palestyńskiego, udał się w tym celu na Bliski Wschód, ale jego starania nie spotkały się ze wsparciem Busha, a nawet były sabotowane przez twardogłowych, którzy podejrzewali, że pragnie on "zrehabilitować" jako partnera rozmów bojkotowanego przez USA Jasera Arafata.

Powell był przeciwnikiem unilateralnej polityki zagranicznej ekipy Busha, odrzucania traktatów międzynarodowych i unikania współpracy z ONZ. W gabinecie - jak oceniają komentatorzy - "wykorzystywano" go do budowania sojuszy do wojny w Afganistanie, ale nie słuchano, kiedy próbował się przeciwstawiać neokonserwatystom prącym do wojny w Iraku.

Powell, syn ubogich imigrantów z Jamajki i absolwent szkół publicznych w murzyńskim getcie na nowojorskim Bronksie, emerytowany generał, był pierwszym w historii USA czarnoskórym szefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego - za rządów prezydenta Reagana - i przewodniczącym Kolegium Szefów Sztabów za  prezydentury George'a Busha seniora i Billa Clintona.

W połowie lat 90. stał się najbardziej popularnym politykiem w  USA i namawiano go, by kandydował na prezydenta. Powell wahał się, ale ostatecznie zrezygnował z tych planów pod wpływem żony Almy, która obawiała się, że biali rasiści mogą go zamordować.

em, pap

 0

Czytaj także