Juszczenko: nie chcemy kredytu (aktl.)

Juszczenko: nie chcemy kredytu (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prezydent Rosji zaproponował Ukraińcom kredyt na zamortyzowanie drakońskiej podwyżki ceny rosyjskiego gazu, prezydent Ukrainy odrzucił propozycję. Rozmowy mają być kontynuowane.
Prezydent Władimir Putin zaproponował Ukraińcom gigantyczny kredyt komercyjny w wysokości 3,6 mld dolarów. Miałby on zamortyzować drastyczną podwyżkę rosyjskiego gazu. "Rosja udzieliłaby kredytu bezpośrednio ukraińskiej kompanii Naftohaz, gwarantowanego przez wielkie europejskie lub amerykańskie banki" - oznajmił na spotkaniu z  ukraińskim ministrem paliw i energetyki Iwanem Płaczkowem, szefem Naftohazu Ołeksijem Iwczenką i przedstawicielami Gazpromu w swej podmoskiewskiej rezydencji Nowo-Ogariewo.

Putin oskarżył także obydwa koncerny naftowe - Gazprom i Naftohaz o doprowadzenie do "rzeczywistego kryzysu" pomiędzy Rosją a Ukrainą. "Doprowadziliście do realnego kryzysu nie tylko w sektorze energetycznym. Kryzys ten przypomina kryzys między obu krajami. To bardzo źle" - podkreślił rosyjski prezydent.

Prezydent Wiktor Juszczenko podziękował Putinowi za propozycję, lecz podkreślił, że takie pożyczki nie są Ukrainie potrzebne. - Kijów jest w stanie płacić z własnych funduszy lecz cenę "obiektywnie" uzasadnioną - powiedział. Wcześniej - jak cytują ukraińskie agencje jego wypowiedź z wywiadu dla  telewizji NTN - wyraził przekonanie, że ukraińsko-rosyjski konflikt gazowy mogą rozwiązać jedynie prezydenci obu państw.

Juszczenko podkreślił, że stanowisko rosyjskiego Gazpromu jest dla Kijowa nie do przyjęcia. "Ta cena nie sprzyja rozwojowi stosunków między naszymi gospodarkami, narodami i państwami. Ta cena służy prowokacji" -  oświadczył prezydent Ukrainy.

Zaznaczył także, że problemami gazu powinni zajmować się eksperci, a nie politycy. "Temat ten nie powinien być przedmiotem spekulacji w związku z (planowanymi) wyborami parlamentarnymi" na  Ukrainie - powiedział Juszczenko.

Zapewnił jednocześnie, że "ani jedna ukraińska rodzina nie będzie tej zimy marznąć" oraz że działalność ukraińskiej gospodarki nie zostanie wstrzymana.

Rosja zażądała od Ukrainy zgody na podniesienie cen dostarczanego jej gazu z obecnych 50 dolarów do 230 dolarów za 1.000 metrów sześciennych. Ukraina uważa ten skok cen za nie do zaakceptowania i twierdzi, że jest na nią wywierana presja gospodarcza. Zdaje sobie sprawę z tego, że trzeba będzie płacić za gaz cenę rynkową, lecz pragnie okresu przejściowego na stopniowe podnoszenie ceny i jako cenę wyjściową zaproponowała początkowo 65 dolarów za 1.000 metrów sześciennych. W czwartkowej rozmowie z dziennikarzami prezydent Juszczenko powiedział, że Ukraińcy są skłonni zgodzić się na cenę 75-80 USD za 1.000 metrów sześciennych gazu. "Cena ta może zmieniać się każdego roku" - dodał prezydent.

Strona rosyjska twierdzi tymczasem, że jest gotowa wyjść Ukrainie naprzeciw, ale tylko pod warunkiem oddania przez Kijów ukraińskiej sieci przesyłowej w koncesję lub na własność międzynarodowemu konsorcjum, w którym Moskwa miałaby pakiet kontrolny. Ukraina odrzuca jednak takie warunki.

W czwartek wieczorem przebywający w Moskwie ukraiński minister paliw i energetyki Iwan Płaczkow powiedział, że rozmowy będą kontynuowane w piątek. Partnerem Płaczkowa w rokowaniach jest rosyjski minister energetyki Wiktor Christienko.

Większość ukraińskich obserwatorów jest zdania, że problemy z  ustaleniem cen rosyjskiego gazu dla Ukrainy to akcja, której celem jest podważenie zaufania do ekipy Juszczenki przed marcowymi wyborami parlamentarnymi w tym kraju.

Wbrew oskarżeniom rosyjskiego prezydenta pod adresem obu koncernów, również komentatorzy uważają, że naciski Gazpromu są inspirowane przez Kreml, który nie otrząsnął się dotychczas z porażki odniesionej podczas ubiegłorocznej "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie, która doprowadziła do unieważnienia sfałszowanej, drugiej tury wyborów prezydenckich, torując Juszczence drogę do prezydentury. Przegranym został faworyzowany przez Moskwę kandydat ówczesnego obozu władzy, Wiktor Janukowycz.

Polityczny charakter gazowego sporu potwierdza też wypowiedź prezydenta Białorusi Alksandra Łukaszenki. Rosja słusznie podnosi ceny gazu dla Ukrainy, ponieważ Kijów prowadzi nieprzyjazną jej, prozachodnią politykę. Zdaniem prezydenta, nazywanego w Waszyngtonie "ostatnim dyktatorem Europy", przyczyną wprowadzenia podwyżek jest orientacja Ukrainy na Zachód oraz niechęć do Rosji.

Według agencji Reutera, ceny rosyjskiego gazu wiele mówią o sympatiach Rosji. Białoruś ma płacić za 1000 metrów sześciennych 47 dolarów, podczas gdy Ukrainie wyznaczono cenę 230 dolarów. ks, em pap