13 lutego Sejm przyjął ustawę wprowadzającą unijny program SAFE. Jest to unijny program wsparcia dla europejskiego przemysłu zbrojeniowego. Polska będzie największym beneficjentem SAFE – otrzymamy 43,7 mld euro w postaci preferencyjnych pożyczek zaciągniętych w Europejskim Banku Inwestycyjnym.
Oburzenia decyzją sejmowej większości nie ukrywali politycy PiS. Jarosław Kaczyński stwierdził m.in. że nikt kto chce silnej i suwerennej armii, nie powinien popierać funduszu SAFE. Mariusz Błaszczak komentował, że jest to polityczna smycz, która zaszkodzi suwerenności Polski.
Program SAFE przyjęty przez Sejm. Co zrobi Karol Nawrocki?
O dalszych losach ustawy zadecyduje prezydent. Prof. Bartłomiej Biskup z UW ocenił w rozmowie z „Faktem”, że Karol Nawrocki znalazł się w bardzo trudnym położeniu. – Nie ulega wątpliwości, że odmowa podpisania ustawy naraziłaby go na silną krytykę opinii publicznej podgrzewaną przez obóz rządzący — pojawiłyby się zarzuty, że działa na szkodę obronności państwa – stwierdził ekspert.
W opinii politologa „złożenie podpisu pod ustawą może z kolei wywołać ogromne niezadowolenie w PiS”. – W tej sytuacji bardziej racjonalnym rozwiązaniem wydaje się podpisanie, a następnie podjęcie działań zmierzających do złagodzenia napięć w relacjach z PiS. Taki scenariusz prawdopodobnie oznaczałby dla prezydenta mniejsze koszty polityczne niż konieczność odpierania oskarżeń o osłabianie bezpieczeństwa wojska – komentował prof. Bartłomiej Biskup.
Karol Nawrocki na kursie kolizyjnym z PiS?
Także prof. Rafał Chwedoruk przyznał, że „sprawa umowy SAFE może mieć spore konsekwencje polityczne dla głowy państwa”. – Nie można zapominać, że Karol Nawrocki swoją prezydenturę zawdzięcza Prawu i Sprawiedliwości. Podpisanie ustawy wbrew narracji PiS mogłoby więc zostać odebrane przez elektorat tej partii jako ruch niezrozumiały, a nawet nielojalny – stwierdził ekspert.
– Z kolei brak podpisu dostarczyłaby mocnych argumentów jego przeciwnikom, ale także części wyborów Karola Nawrockiego. Warto też zauważyć, że nastroje w Europie — również w Polsce — stają się dziś bardziej proeuropejskie niż proamerykańskie – zaznaczył ekspert.
Czytaj też:
Te słowa Tuska wywołały śmiech. Wystarczyło jedno zdanieCzytaj też:
Sikorski poruszył Monachium. Burza oklasków dla szefa MSZ
