Wielotysięczny tłum przemaszerował ulicami Tajpej, wzywając tajwańskiego prezydenta Czen Szuej-biena do ustąpienia. Powodem jest seria skandali korupcyjnych, w które jest uwikłany prezydent i jego rodzina.
Żona prezydenta, Wu Shu-czen, wraz z trzema dawnymi prezydenckimi współpracownikami została w piątek oskarżona przez prokuraturę o niezgodne z prawem przejęcie sumy 500 tys. dolarów z "tajnego dyplomatycznego funduszu", przeznaczonego na sprawy państwa. Prokurator zaznaczył, że urząd dysponuje dostatecznymi dowodami, by oskarżyć również samego prezydenta Czen Shui-biena - mogłoby to jednak nastąpić dopiero po upływie jego kadencji w 2008 roku. Pod koniec maja pod zarzutem udziału w aferze finansowej zatrzymany został zięć prezydenta, Czao Czien-ming.
Tajwańska opozycja, która zorganizowała demonstrację, od miesięcy zarzuca prezydentowi i jego rodzinie udział w skandalach korupcyjnych. Domaga się ustąpienia Czena.
Prezydent złożył publiczne wyrazy ubolewania z powodu udziału członków swej rodziny w aferach, jednakże wykluczył możliwość rezygnacji ze stanowiska.
pap, em