Wojna z państwowym terroryzmem

Wojna z państwowym terroryzmem

Dodano:   /  Zmieniono: 
To nie jest wojna między Izraelem, a Libanem. To potyczka między Izraelem a Syrią i Iranem, głównymi sponsorami Hezbollahu i Hamasu.
Izrael wycofał się ze Strefy Gazy na międzynarodową granicę. Wycofał się także na północy, na granicę z Libanem. Nie pomogło mu to uchronić się przed terroryzmem. Bo porwanie i zamor-dowanie izraelskich żołnierzy, akt który rozpoczął tę wojnę, było odsłoną państwowego terroryzmu. Kiedy Izrael opuścił Gazę, Palestyńczycy stracili argument, że walczą z okupantem i mogą stosować do tego różne środki. Momentalnie na scenę wszedł Hezbollah, który z terytorium Libanu rozpoczął ostrzał Izraela. To także był niewątpliwie akt państwowego terroryzmu.

W całym tym konflikcie najbardziej absurdalne jest oskarżenie Izraela o "nieproporcjonalność" swojej militarnej odpowiedzi. Takie oskarżenia wysunęła nawet UE. Wniosek z tego taki, że broniąc się przed atakami z Hamasu i Hezbollahu Izrael powinien posuwać się maksymalnie do porwań żołnierzy i ostrzału rakietowego. Ciekawe, co by Bruksela powiedziała, gdyby Izraelczycy zaczęli do zakładników strzelać, a pociski posyłali na przykład na Bejrut.
I jeszcze jedno. Hamas i Hezbollach, mimo że wybrane w demokratycznych wyborach są organizacjami terrorystycznymi, w dodatku utrzymywanymi i zarządzanymi przez inne państwa oraz służące ich celom. Najważniejszym z nich jest zmiecienie Izraela z mapy świata. Wojna Izraela z Libanem, jest więc dziś odsłoną wojny z państwowym terroryzmem.
 0

Czytaj także