"Idź do piekła, Husajn!"

"Idź do piekła, Husajn!"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Krótko przed swą egzekucją Saddam Husajn toczył utarczkę słowną z katami i częścią świadków, którzy szydzili z niego i wołali: "Idź do piekła!", "Niech Bóg cię przeklnie!", aż musiał ich upomnieć przedstawiciel sądu.
Sceny te, utrwalone na filmie wideo kiepskiej jakości zrobionym zapewne przez jednego ze świadków z telefonu komórkowego, pokazała w niedzielę katarska telewizja Al-Dżazira, a także wiele arabskich portali internetowych.

Saddam, jeden z najokrutniejszych dyktatorów końca XX wieku, był chyba pierwszym szefem państwa straconym w erze Internetu i komórek filmowych. Dlatego jego śmierć została udokumentowana na wideo i po kilku godzinach można ją było obejrzeć na całym świecie.

Ponieważ katami byli szyici, a większość świadków też stanowili szyici jako przedstawiciele zdominowanego przez szyitów rządu Iraku i krewni szyickich ofiar Saddama, komórkowy film wideo może wśród sunnitów w Iraku i w świecie arabskim umocnić poczucie, że zakończony egzekucją proces byłego dyktatora był zemstą zwycięzców, a nie aktem sprawiedliwości.

Saddam był sunnitą i faworyzował arabską społeczność sunnicką, stanowiącą 20 proc. ludności Iraku, a prześladował szyitów (60 proc. Irakijczyków) i krwawo tłumił ich powstania.

Scena egzekucji pokazana na wideo jest, jak napisała agencja Associated Press, "makabryczna, ale przykuwa uwagę".

Zamaskowani strażnicy w skórzanych kurtkach podprowadzili Saddama do szubienicy. Ręce związano mu z tyłu, miał też skrępowane nogi. Kilkanaście sekund później zapadnia otworzyła się pod jego stopami i Saddam opadł, a świadkowie usłyszeli chrzęst pękających kręgów szyjnych. Śmierć była podobno natychmiastowa. Ciało zdjęto z szubienicy po dziesięciu minutach, gdy lekarz potwierdził zgon.

Jak zauważa dziennikarz Associated Press Kasim Abdul-Zahra, "nie była to hollywoodzka wersja egzekucji". Na filmie wideo, a także na krótkim oficjalnym filmie pokazanym przez iracką telewizję rządową, były dyktator nie błaga o życie, ani nie opiera się katom, którzy mają mu założyć pętlę z grubej konopnej liny.

Telewizja rządowa nie pokazała samej egzekucji, ale kamera komórki zarejestrowała ciąg dalszy, a Al-Dżazira to nadała. Widać tam również, jak strażnicy i kaci drwią z Saddama i krzyczą do niego, ten zaś się im odcina.

Pod koniec film pokazuje wiszącego na linie Saddama, z otwartymi oczami (nie chciał, by założono mu kaptur na głowę). Film jest przerywany błyskami fleszy - jak się zdaje, świadkowie robili zdjęcia.

Tuż przed otwarciem się zapadni Saddam zaczął recytować szahadę, muzułmańskie wyznanie wiary: "Zaświadczam, że nie ma bóstwa prócz Allaha, zaświadczam, że Mahomet jest Jego wysłannikiem". Gdy mówił te słowa po raz drugi, kat odblokował zapadnię. Jeden ze świadków, sędzia Munir Haddad, powiedział BBC, że Saddam wymawiał słowa szahady "z sarkazmem".

Kilka chwil przed egzekucją jeden z szyickich strażników krzyknął do Saddama: "Zniszczyłeś nas! Zabijałeś nas! Doprowadziłeś nas do skrajnej nędzy!".

"Ja uchroniłem was przed skrajną nędzą i zniszczyłem waszych wrogów, Persów i Amerykanów!" - zawołał Saddam.

"Niech Bóg cię przeklnie!" - krzyknął strażnik.

"Niech Bóg przeklnie ciebie!" - odpowiedział Saddam.

Munkis Farun, zastępca głównego prokuratora, upomniał wtedy strażników, mówiąc: "Nie pozwolę go obrażać".

Gdy ktoś - strażnik albo świadek - zawołał "Idź do piekła!", Saddam odparł: "Piekła, którym jest Irak?".

Wcześniej jeden z oficjalnych świadków egzekucji głośno pochwalił założyciela szyickiej partii Dawa, ajatollaha Muhammada Bakira as-Sadra, zamordowanego na rozkaz Saddama w roku 1980 za nawoływanie do przekształcenia Iraku w państwo islamskie na wzór Iranu.

W pewnym momencie strażnicy zaczęli głośno skandować "Muktada, Muktada, Muktada!" - imię Muktady as-Sadra, 32-letniego antyamerykańskiego duchownego, którego milicja, zwana Armią Mahdiego, sieje postrach wśród arabskich sunnitów. Muktada jest krewnym zamordowanego ajatollaha Bakira as-Sadra.

Zaskoczony Saddam Husajn powiedział "Muktada?", tonem, w którym, jak pisze "New York Times", sarkazm mieszał się z niedowierzaniem. Według jednej z relacji dodał: "Czy to nazywacie męskością?".

"New York Times" odnotowuje, że dwaj świadkowie, którzy najwidoczniej nie uczestniczyli w ustalaniu składu grupy strażników-katów, zażartowali na stronie, że uprzytomnili sobie, iż nie osiągnięto jeszcze jednego z celów rządu, jakim jest rozwiązanie wszystkich milicji, w tym Armii Mahdiego.

Muktada as-Sadr jest politycznym sojusznikiem premiera Nuriego al- Malikiego, działacza partii Dawa, i choć już w czerwcu obiecał rozwiązać milicje, nie zrobił dotychczas nic konkretnego, by spełnić tę zapowiedź.

Jeden z oficjalnych świadków egzekucji, doradca rządu do spraw bezpieczeństwa narodowego Muwafak ar-Rubaji, zapytał Saddama, czy nie czuje skruchy albo lęku.

"Nie - odparł Saddam. - Jestem bojownikiem i nie dbam o to, co się stanie ze mną. Całe życie spędziłem na dżihadzie [świętej wojnie] i walce z agresją. Każdy, kto wkracza na tę drogę, powinien być wolny od lęku".

Jako dyktator Saddam bał się jednak zamachów na swe życie i miał nawet kilku sobowtórów, którzy zastępowali go podczas różnych uroczystości.

Godzina śmierci nadeszła dla Saddama w sobotę około piątej rano, gdy żołnierze amerykańscy przewieźli go z więzienia w bazie Camp Cropper koło lotniska bagdadzkiego do innej amerykańskiej bazy w sercu stolicy. Tam został przekazany świeżo wyszkolonej jednostce Irackiej Policji Narodowej.

Miejscem egzekucji była dawna siedziba saddamowskiego wywiadu wojskowego w szyickiej dzielnicy Bagdadu Kazimija, gdzie przesłuchiwano i zabijano ofiary reżimu. Obecnie jest to część irackiej bazy wojskowej.

Dwa amerykańskie śmigłowce przywiozły tam z Zielonej Strefy, silnie strzeżonej enklawy rządowej w centrum Bagdadu, 14 oficjalnych świadków egzekucji.

Ponieważ było zimno, Saddam miał na sobie płaszcz, a pod nim pulower, koszulę i spodnie.

Wprowadzono go najpierw do małego pomieszczenia, gdzie usiadł, aby wysłuchać wyroku i jego uzasadnienia, czytanego przez sędziego. Widząc, że scena jest filmowana, zaczął krzyczeć: "Niech żyje naród! Niech żyją Palestyńczycy!", "Palestyna jest arabska!", "Precz ze zdrajcami, Amerykanami, szpiegami i Persami!". Uspokoił się dopiero, gdy sędzia skończył czytać wyrok. Wtedy strażnicy poprowadzili go do szubienicy.

Egzekucja nastąpiła około szóstej rano, godzinę przed wschodem słońca.

ab, pap
 0

Czytaj także