Mam nadzieję, że nie trafię do więzienia

Mam nadzieję, że nie trafię do więzienia

Andrzej Grabowski jako Prezes
Andrzej Grabowski jako Prezes / Źródło: materiały prasowe
Człowiek, który nie ma w sobie charyzmy, nie potrafiłby skupić wokół siebie takich tłumów. Prezes bije na głowę polskich polityków – mówi Andrzej Grabowski, który w najnowszym filmie Patryka Vegi wciela się w postać Jarosława Kaczyńskiego.

Patryk Vega mówi, że aktorzy grający w jego „Polityce” występują w filmie „misyjnym” i muszą sobie zdawać sprawę z ryzyka z tym związanego. Czuje pan tę misję? I ryzyko?

Po trosze czuję. I misję, i obawy. Zdarzyła mi się historia, która uzmysłowiła, że obawy mogą być realne.

To znaczy?

Zajmuję się też stand-upem. I kilka dni temu odebrałem telefon, że zaplanowany występ odwołano, bo miało na niego przyjść kilku ważnych dla organizatorów ludzi, którzy nie przyszliby, gdybym ja wystąpił. Więc ze mnie zrezygnowano. To pierwszy objaw tego, że ostracyzm następuje i pewnie będzie następował. Ale wie pani, przeżyłem już tyle, że przeżyję i to. Mam tylko nadzieję, że do więzienia nie trafię. A poza tym, ja nie wiem, czy to film misyjny, bo ja go jeszcze nie widziałem. Zwykle o filmie, książce czy dziele mówi się, gdy się ukaże.

W tym przypadku sam reżyser wysoko zawiesił poprzeczkę, mówiąc o swojej misji.

Każdy robi promocję. Czy to coś dziwnego? A partie polityczne się nie promują? Wystarczy spojrzeć na ulice, zobaczyć bill boardy, posłuchać telewizji. I ktoś będzie się dziwić, że ktoś inny robi promocję swojego dzieła, które przecież chce sprzedać, chce, żeby ludzie je zobaczyli. Przecież po to robi się filmy. Po to aktor gra, żeby przyszli widzowie.

Dobrze, a skoro jednak trochę misji pan ma, to czym ona się przejawia?

Film jest mocno polityczny i trudno nie myśleć, że może być misyjny. Choć najpierw należałoby zdefiniować, co to znaczy „misyjny”.

Rozumiem, że ma edukować, pokazywać kulisy.

Ten film pokazuje to, co od dawna wiemy. Owszem, są sceny mocne, ale według Patryka wszystkie były inspirowane tym, co się wydarzyło naprawdę. On i jego współpracownicy to udokumentowali. Nagrałem nawet jedną scenę, na którą nie bardzo chciałem się zgodzić. Ale Patryk powiedział: „Tak było”. Nagraliśmy ją, nie wiem, czy będzie, czy nie będzie jej w filmie.

To co w niej było takiego szokującego, że nie chciał pan grać?

Szokującego nic, to kwestia bardziej ubioru. Zresztą nic o niej nie będę mówił.

Sam pan zaczął.

Tak, zacząłem. Ale w tej scenie nie ma nic nadzwyczajnego w sumie.

Bał się pan tej roli?

Czego miałem się bać?

Właśnie tego, że mocno wpisze się pan w przedwyborczą „misję” Vegi.

Proszę pani, byłem w komitecie honorowym Bronisława Komorowskiego, gdy dwa razy startował na prezydenta. Nie jestem członkiem żadnej partii, tylko w ważnych okresach dla naszego kraju wypowiadam się na temat polityki. Pierwsze, co powiedziałem Patrykowi, gdy przyszedł z pomysłem na film, było to, że jeśli chce robić kabaret, ja się na to nie piszę. Nie chciałem brać udziału w ośmieszaniu prezesa. Grając, nie 

Rola Ferdynanda Kiepskiego przyniosła Grabowskiemu sławę, ale też go zaszufladkowała. Jak będzie z rolą prezesa z filmu Vegi?

Nie podzielam poglądów postaci, którą gram. Jestem aktorem i wykonuję swój zawód używałem żadnej groteskowej formy, nie starałem się być śmieszny. Jeśli coś może być śmieszne... Ale nie, nie sądzę, by przy tej postaci cokolwiek było. Patryk mi mówił, bo film kończy montować, że postać prezesa w moim wykonaniu może nawet budzić współczucie czy sympatię. Tam są bardzo ładne sceny, jak puszczam kaczki z moim rehabilitantem, którego gra Maciej Stuhr. Jak moja postać wspomina, gdy z bratem w tym samym miejscu puszczał kaczki. To miłe i sentymentalne. Każdy człowiek ma w sobie dozę sentymentu. A kwestia samotności postaci, którą gram, na pewno nie przysparza mu radości, na pewno postać ta wraca do wspomnień.

Czyli, przygotowując się do roli, odkrywał pan pokłady ciepła u prezesa?

Jeśli mówimy o pierwowzorze, którego nazwisko nie pada w filmie, tyleż razy widziałem jego agresywne zachowanie, co i ludzkie odruchy. Ale w każdej postaci, którą gram, szukam jakiegoś ciepła. Nawet jak grałem gangstera w „Odwróconych”, paskudną postać, zawsze znajdowałem coś miłego w tamtym facecie. Na przykład to, że kochał pieska, zrobił mu pogrzeb.

Odwołanie do zwierząt przypadkowe?

Nie chcę porównywać psa gangstera z kotem prezesa. Sam kocham zwierzęta. Mówię o tych dobrych wspomnieniach, tęsknocie za tym, co było, za rodziną, która odchodzi, za tym, co za nami i nigdy nie wróci. A co my w naszej świadomości i wyobraźni gloryfikujemy. Sam tak mam.

Czyli etap życia, to pana łączy z prezesem?

Etap życia łączy.

Jesteście w podobnym wieku, sporo osiągnęliście, widzieliście, straciliście, z wieloma osobami musieliście się pewnie pożegnać.

Tak. I ja to doskonale rozumiem. Ale nie podzielam poglądów postaci, którą gram, na pewne sprawy, na sposób rządzenia, sterowanie z tylnego siedzenia, na to, że nie bierze odpowiedzialności za to, co robi. To jest denerwujące, każdy człowiek powinien być odpowiedzialny, a on się tej odpowiedzialności wypiera. Jestem jednak przekonany, że człowiek, który nie ma w sobie charyzmy, nie potrafiłby skupić wokół siebie takich tłumów, doprowadzić do tak mocnego ruchu. Nie zgadzając się z tą postacią w wielu kwestiach, uważam, że jest wybitnym politykiem. Tak samo, jak nie zgadzając się kompletnie z polityką Putina, tylko żeby nie zabrzmiało, że ja go porównuję z postacią prezesa, uważam, że rozgrywa sprawy czasem genialnie. Najprawdopodobniej doprowadził do wyboru Trumpa na prezydenta USA. Mój Boże, to wielka polityka! Polityka prezesa nie jest tak globalna, ale on bije na głowę wszystkich polskich polityków.

Widzi pan kogoś, kto mógłby sprostać politycznemu geniuszowi prezesa?

Oczywiście, że go widzę, ale go nie ma w kraju. Na pewno nie mógłby zrobić tego ten, który stoi na czele dzisiejszej opozycji. Ale wie pani, ja się nie chcę wtrącać w politykę.

Przepraszam, ale trochę się pan wtrąca. Grając Kaczyńskiego w filmie, który premierę będzie miał tuż przed wyborami.

Moja postać w filmie nazywa się „prezes”. Wracając do polityki, kiedyś bardziej się wtrącałem. Dzisiaj nie biorę czynnego udziału w politycznych grach. Poza tym jestem aktorem i wykonuję swój zawód. Niech mi pani pokaże aktora, który odrzuciłby rolę prezesa.

Myślę, że kilku by się znalazło. Taki Zelnik choćby.

Jakiś czas temu obejrzałem „Faraona”. To było już po tym, jak Zelnik zaczął angażować się po stronie partii rządzącej, a potem okazało się, że był kiedyś TW. Zawsze podobał mi się ten film, i Jurek jako aktor. Ale teraz, oglądając po latach, przestałem widzieć Zelnika aktora, a widziałem tajnego współpracownika, upolitycznionego aktora, faceta, który popiera jedną stronę. Powiedziałem sobie: „Chłopie, po co ci to?”. Ale wie pani co, skoro aktorzy grający u Vegi podobno wpisują się w jakąś politykę, to ci, którzy grają w „Koronie królów” też się w nią wpisują. To też jest serial polityczny. Nie dotyka spraw bieżących i nie opowiada o tych, którzy nami rządzą, ale też opowiada o polityce, a ktoś z jakiegoś powodu go produkuje. Wracając do tego, czy się boję. Oczywiście, obawy mam. Ale najgłupsze ze strony polityków rządzących byłoby prześladowanie twórców filmu. Udowodniliby jedno, że są tacy, jak w filmie, mściwi. Dlatego jestem przekonany, że postać, którą gram, która tym wszystkim kieruje, dojdzie do wniosku, że lepiej filmu nie ruszać.

Już ktoś pana pytał, jak to się stało, że Kiepski został Kaczyńskim?

Kiepski to jest rola i prezes, którego gram, też jest rolą. Żaden Kiepski żadnym prezesem nie został. Owszem, najbardziej prymitywne odzywki, które mnie spotykają, polegają na tym, że ludzie nie rozróżniają aktora od postaci, którą grałem, i krzyczą do mnie: „Ferdek, kurde, cycu, ja pierdzielę”. I ja mam z takim dyskutować? Z takim, który myśli, że Kiepski zagrał prezesa?

A jak po „Polityce” zaczną krzyczeć „Kaczor”?

Krzyczeli na przykład „Gebels” po „Pitbullu”. Choć jednak wolę, jak krzyczą do mnie „Gebels” niż „Ferdek”.

Wikipedia podaje, że w życiu prywatnym nie lubi pan żartować na pokaz. Jest aż tak źle, skoro odnotowuje to Wikipedia?

Nie znoszę wywiadów, autografów, robienia sobie zdjęć. Nienawidzę, jak mnie proszą, bym powiedział coś jak Ferdek. A są tacy, którzy mnie proszą. Nie potrafię grać, gdy nie jestem na scenie albo przed kamerą. Nie potrafię u cioci na imieninach na zawołanie: „Andrzejku, mógłbyś coś jak Kiepski” powiedzieć. Od razu się jeżę.

Jest pan mrukiem?

Nie. Czasami jestem dosyć złośliwy, ale nie dlatego, by komuś sprawić przykrość, ale raczej po to, by z tej złośliwości żart jakiś wyszedł. Czasem mi się to udaje, czasem nie. Ale co twórcy Wikipedii mieli na myśli, do końca nie wiem.

A co tak pociągającego jest w stand-upie?

Człowiek jest sobie sterem, żeglarzem, okrętem, co z jednej strony jest fantastyczne, a z drugiej obciążające, bo bierze się całą odpowiedzialność na siebie. Nie można powiedzieć, że mówię tak głupi tekst, bo ktoś mi to kazał. Do kabaretu wciągnęła mnie Elita i dzięki temu wiem, że w kabarecie kontakt z publicznością jest bardziej oczywisty niż w teatrze. Zaś stand-up, o który pani pyta, jeśli wszystko się udaje, sprawia, że wydaje mi się, że odczuwam większą przyjemność z grania niż widz ze słuchania. I zaczynam rozumieć wtedy polityków. Stoję w amfiteatrze, przede mną kilka tysięcy osób, mówię do nich przez godzinę, a oni mnie słuchają. Mam nad nimi pewną przewagę, a nawet władzę. Mogę zrobić tak, że się będą śmiali, a potem zamilkną. Mogę kogoś ośmieszyć, bo na przykład w jego mniemaniu starał się powiedzieć coś dowcipniejszego ode mnie. W pewnym momencie posiadam władzę nad kilkoma tysiącami osób. To fantastyczne uczucie. Tyle że to inna władza od tej, którą posiada kierownik, prezes, prezydent, bo ja mam władzę nad ludźmi, którzy się bawią. I nic innego nie robię, tylko stoję. Ludzie skupiają się na jednej osobie, na jednej twarzy, tylko na moich gestach. To jak grać w filmie przez godzinę, tylko na zbliżeniu. Nie przebieram się jak kabarety, „za babę”, nie ubieram beretki z antenką, nie wkładam za krótkich spodni albo różnego rodzaju sweterków, w których wyglądałbym kretyńsko. Ludzie mają się śmiać z tego, co mówię. I zwykle to, co robię w stand-upie, nie jest polityczne w ogóle. Raczej obyczajowe. Czasem zahaczam o politykę, jeśli polityka zahacza o obyczajowość.

A zahacza.

Wie pani, czasem ten sam tekst jest mądry, a czasem głupi. Jak w Kiepskich, dla jednych to idiotyczne, a dla innych nadgłupie, czyli bardzo mądre. Dla niektórych to nawet filozofia pewnego rodzaju, bo posługujemy się tylko głupotą. Głupota przechodzi w nadgłupotę, a ona staje się mądrością.

Skoro mówił pan o satysfakcji przy stand-upie, to jaki rodzaj satysfakcji towarzyszy panu, gdy gra pan Kiepskiego? Dwudziesty rok z rzędu.

To jest bardzo męczące. Bo uczestniczę w każdej scenie, gramy od rana do wieczora. Scena za sceną. Niektóre po prostu mnie denerwują, bo w Kiepskich nie wszystko jest bardzo dobre. Czasem grając jakąś scenę, niedowcipną, bez pomysłu, męczę się. Ale są i sceny, które uwielbiam grać. Satysfakcja zależy od tego, co się gra. I jak się gra też. Bo ta sama „Zemsta” Fredry w jednym teatrze grana jest tak, że pękamy ze śmiechu, a w drugim, zastanawiamy się, oglądając, o co chodzi. A przecież oni mówią ten sam tekst. Nie jest łatwo rozśmieszać. Tylko tym, którzy nigdy tego nie robili, wydaje się, że to tylko wygłupy. Jeśli tak myślą, to niech spróbują się powygłupiać, zobaczymy, czy ktoś będzie się śmiał. A co do „Kiepskich”, to ile seriali komediowych przez te 20 lat się wywróciło? Ile sitcomów? A ten jest i ma taką oglądalność, że stacja chce go kręcić.

Poczucie humoru „Kiepskich” jakoś ewoluowało?

Na początku nie śmieszyło mnie to, co robimy. Dotykało zbyt abstrakcyjnych historii, krasnoludków, małego człowieczka, który mi piwo wypijał. Grałem to, bo mam taki zawód, a nie hobby. To samo powiem, gdy spytają mnie, dlaczego gram prezesa.

Bardzo wiele zawdzięczam Vedze. Gdyby nie on, być może do dziś grałbym tylko Kiepskiego

Pan znowu o tym.

Bo w filmie „Polityka” są same cytaty, mówię cytatami, choćby: „Nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne”. Co w tym jest nowego?

Nic. Po prostu zabawne przejęzyczenie.

Pamiętam, jak w czasach PRL wystarczyło wejść na scenę i powiedzieć „kiełbasa”, by ludzie bili brawo. Bo ta „kiełbasa” była przeciwko całej Polsce Ludowej, RWPG. A jak ja dziś powiem „białe jest białe”, to tak samo, jak w PRL pół Polski będzie biło brawo, a pół będzie przeciwko mnie. A ja tylko powtórzę cytat.

Porównuje pan dzisiejszą sytuację do komuny?

To pani ma takie skojarzenia, ja nie porównuję. Mówię tylko o sposobie reagowania. Że normalne słowo w PRL-u powiedziane na scenie stawało się manifestem politycznym. Cytat z prezesa też staje się manifestem politycznym. To mechanizmy, które w narodzie są, i naród się tym podnieca. Jak ktoś wyjdzie z transparentem „Lech Wałęsa”, jest wrogiem rządu. Słowo „konstytucja” stało się polityczne. Przecież to chore. Mało tego, już czytałem, że prezes z mojej roli nie będzie zadowolony.

Bo?

Bo w jednym wywiadzie opowiedziałem, jak upodabniałem się do roli. Że miałem tupecik, ciemniejsze soczewki i że wkładałem do ust tampony, by upodobnić układ szczęki. Zresztą robiłem to już wcześniej w pewnej sztuce, dawno temu w Teatrze Starym. A wziąłem to z tego, że Marlon Brando, grając ojca chrzestnego, wkładał do ust cząstki mandarynek, a później normalne tampony i zagrał rolę, która przeszła do historii.

Lubi pan pracować z Vegą?

Lubię. Tempo też. Nie o liczbę filmów, które robi, mi chodzi, ale o to, że w czasie kręcenia nie ma pustych przebiegów. Jest wszystkim na planie: reżyserem, scenarzystą, asystentem reżysera, oświetleniowcem, wszystkiego pilnuje. Vegi jest pełno na planie, to powoduje, że ja wiem, że jest zaangażowany. Poza tym, ja bardzo wiele Vedze zawdzięczam. Kto wie, ale może gdyby nie on, do dziś grałbym tylko Ferdynanda Kiepskiego.

Wyciągnął rękę, gdy utknął pan na dnie szuflady.

Kiedy nie spodziewałem się już, że cokolwiek innego niż „Kiepscy” zrobię. Oglądalność serialu była na poziomie 8 mln i zdawałem sobie sprawę, że to może zamknąć mi drogę do innych produkcji. Wtedy Vega wyszedł z propozycją roli Gebelsa w „Pitbullu”. Ucieszyłem się. Po czym on zadzwonił, że producenci się na mnie nie zgodzili. Dopiero po dwóch latach, bo nie dostał kasy na film, wrócił z pytaniem, czy się na niego nie obraziłem, bo chciałby mnie obsadzić. Spadł mi z nieba.

I teraz dorzuca się pan do nowego auta Vegi, grając w „Polityce”. Czytałam takie komentarze.

Pewnego razu rozmawiałem z przyjacielem aktorem, któremu nie do końca wyszło. Rozmawiając, mówiłem mu, że mam tyle propozycji, że nie radzę sobie ze wszystkim. I on, człowiek, który propozycji nie dostawał, odpowiedział mi: „Wiesz co, Andrzej, to może odmawiaj”. Od tamtej pory nie opowiadam mu o propozycjach, bo o czym opowiadać, skoro nie odmawiam, choć mogę. Skoro biorę, to nie narzekam. Po pierwszych odcinkach „Kiepskich” pewien aktor na rynku w Krakowie krzyczał do mnie: „W jakim gównie ty grasz. Ja bym odmówił”. Spytałem: „A zaproponowalici?”. Na co on: „No nie”. I ja: „To jak ci zaproponują, to odmów”. Jestem pracoholikiem, bez pracy nie potrafię już żyć. Ale czasem, kiedy coś gram, to myślę sobie, że to, co robię, jest dość niepoważne. Gram księdza, innego dnia policjanta. Przecież dzieci się w takie rzeczy bawią, jeszcze w pana doktora, a my to robimy zawodowo, dostajemy za to kasę, a ludzie chcą to oglądać.

Pracoholizm to poważne zaburzenie. Nie przejmuje się pan zdrowiem?

Przejmuję.

A starością?

Też. Wracałem wczoraj z Wrocławia z jednym z moich przyjaciół, reżyserem. I doszliśmy do wniosku, że starość to coś okropnego. Choć obu starość nie dotyka jeszcze do końca. Ale sam fakt, że ja już nie mogę mówić o perspektywie „za 20 lat”, a jeśli już, tylko takiej o laseczce czy na wózku. To nie nastraja optymistycznie. Ale ze starością należy się godzić, skoro urodziliśmy się po to, żeby umrzeć, to umrzemy.

Jest pan facetem, który kwestionuje zdobycze medycyny i unika lekarzy, czy może jest hipochondrykiem?

Jestem hipochondrykiem, ale chodzę do lekarza, jak już muszę. Wmawiam sobie wszystkie choroby, ale one mi potem przechodzą, bo wyszukuję sobie nowe i te stare przestają mnie trapić. Ale bardzo sobie cenię lekarzy. Dlatego nie zagrałem w „Botoksie” Vegi, bo wiem, że będę miał z lekarzami jeszcze do czynienia. Myślę, że o starości i zbliżającym się kresie należy mówić, bo to nieuniknione.

Ale pan teraz odmłodniał, schudł.

Miałem operację zmniejszenia żołądka, przyznaję się do tego otwarcie. Nie mam diety jakościowej, ale ilościową. Schudłem 40 kg. Albo jem zupę, albo połowę drugiego dania. Albo zamawiam dziecinną porcję, a potem za trzy godziny jestem znowu głodny. Jak dziecko.

Czyli nie schudł pan ze zgryzoty. To dobrze, bo czytałam, że znajomi się o pana martwią, bo pan usycha z samotności.

Na te tematy na pewno rozmawiać nie będziemy. Już i tak mnie pani wypuściła na tę politykę.

Okładka tygodnika WPROST: 29/2019
Więcej możesz przeczytać w 29/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Czy ten "aktor" potrafi przeliterować słowo godności? Najpierw sprzedaż garnków po festynach a teraz lewicowe propagandówki?

    Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2019 (1894)

    • Ranking letnich fake newsów 14 lip 2019, 20:00 Kiedyś z nadejściem lata ruszał informacyjny sezon ogórkowy. Niby nikt w zmyślone newsy nie wierzył, ale potem człowiek dyskretnie się rozglądał po jeziorze w obawie przed krwiożerczymi piraniami. Rewolucja cyfrowa ułatwiła rozkwit... 3
    • Niedyskrecje parlamentarne 14 lip 2019, 20:00 W PIS ROZPĘTAŁA SIĘ WOJNA O MIEJSCA NA LISTACH I O WPŁYWY. – Walki frakcyjne są ostrzejsze niż zwykle – mówi polityk Zjednoczonej Prawicy z kręgów rządowych. – Sądziliśmy, że po zwycięskiej kampanii do europarlamentu nastroje... 6
    • Obraz tygodnia 14 lip 2019, 20:00 1 godzinę czekał Franciszek na przybycie Władimira Putina. Spóźnienie zostało iłosiernie wybaczone przez papieża Wygrany Jan Śpiewak Sąd w Warszawie oddalił zarzuty, jakie sformułowali przeciw niemu uczestnicy tzw. afery... 9
    • Info radar 14 lip 2019, 20:00 Rulewski idzie do PSL? Jan Rulewski dostał propozycję startu w wyborach z list PSL – dowiedział się „Wprost”. Senator i legendarny działacz Solidarności w kwietniu tego roku ogłosił rezygnację z członkostwa w klubie Platformy... 10
    • Nie planuję kariery za granicą 14 lip 2019, 20:00 Rozmowa z Agnieszką Grochowską,, aktorką filmową i teatralną 11
    • Parytety – tak, ale bez przesady 14 lip 2019, 20:00 Dlaczego wciąż wszyscy się zastanawiają, czy parytet wzmacnia demokrację, czy ją ogranicza? 12
    • Jak bank Putina chciał wejść do Polski 14 lip 2019, 20:00 Do Polski tylnymi drzwiami próbował wejść sterowany przez Władimira Putina rosyjski bank, który może być przykrywką dla rosyjskich służb. Wynika to z międzynarodowego śledztwa, w którym uczestniczył „Wprost”. 14
    • Fotowoltaika przyszłością energetyki 14 lip 2019, 20:00 Dawid Zieliński z Columbus Energy wierzy w polski kapitał i polską giełdę. 20
    • Królowe Platformy 14 lip 2019, 20:00 Ewa Kopacz, Hanna Gronkiewicz-Waltz i Elżbieta Bieńkowska. Nazywane królowymi Platformy. Dzięki silnej pozycji politycznej, ale też wsparciu Donalda Tuska – robią karierę na europejskich salonach. 22
    • Kaczyński i Rydzyk bronią patologii 14 lip 2019, 20:00 PiS traktuje Kościół instrumentalnie, ze szkodą dla polskiego katolicyzmu – przekonuje Rafał Grupiński, szef wielkopolskiej Platformy Obywatelskiej. 27
    • Tajny plan Schetyny? 14 lip 2019, 20:00 Po tym, jak PSL dał mu kosza, Grzegorz Schetyna myśli o tym, by do wyborów pójść i bez lewicy, i bez PSL. To oznaczałoby pewną przegraną. Ale w dłuższej perspektywie może się Platformie opłacać. 30
    • Mam nadzieję, że nie trafię do więzienia 14 lip 2019, 20:00 Człowiek, który nie ma w sobie charyzmy, nie potrafiłby skupić wokół siebie takich tłumów. Prezes bije na głowę polskich polityków – mówi Andrzej Grabowski, który w najnowszym filmie Patryka Vegi wciela się w postać Jarosława Kaczyńskiego. 33
    • Cała Polska tuczy dzieci 14 lip 2019, 20:00 W lecie dzieci tyją. Bieganie po lasach i łąkach to wspomnienie starszych pokoleń. Współczesne dzieci biegają mniej, za to jedzą w dużych ilościach tłusty i słodki asortyment budek przy promenadach. 38
    • Polski Budzik pierwszy na świecie 14 lip 2019, 20:00 Komórki z płodów po poronieniu mogą ratować ludzi w śpiączce – przekonują Ewa Błaszczyk i prof. Wojciech Maksymowicz. I opowiadają o nowej metodzie, którą chcą zastosować w Polsce. – Nikt tego jeszcze nie robił! – mówi Maksymowicz. 44
    • Paradoks drukarza 14 lip 2019, 20:00 Państwo polskie w ogóle nie chroni przed dyskryminacją ludzi, których chronić powinno 48
    • Ostrzeżenie trzeciego stopnia 14 lip 2019, 20:00 Posłuszeństwo wobec przywódcy musi być wpisane w duszę i umysł każdego, kto decyduje się wstąpić do partii 50
    • Mapa 100 najbogatszych Polaków 14 lip 2019, 20:00 W Polsce żyje rekordowa liczba milionerów. Z najnowszych danych fiskusa wynika, że dochody 31,5 tys. Polaków przekraczają milion złotych rocznie. Jeszcze dekadę temu było ich trzy raz mniej. 54
    • CERO – fasady szklane i drzwi tarasowe w rozmiarze XXL 14 lip 2019, 20:00 Helena Szafran Szklane fasady przesuwne o wysokości do 6 m? Firma Solarlux, niemiecki producent indywidualnych rozwiązań ze szkła, oferuje przeszklenia w największym formacie. Dzięki CERO granice między wnętrzem a światem zewnętrznym... 57
    • Hossa Bessa 14 lip 2019, 20:00 Amber Gold 2.0 Nawet 112 mln zł wyparowało w ciągu jednej nocy z polskiej giełdy kryptowalut Bitmarket. Aferę z zeszłego tygodnia nazywa się już drugim Amber Gold, ale tym razem wirtualnym. Bitmarket był najstarszą i największą polską... 58
    • Sztuka cateringu 14 lip 2019, 20:00 Mamy setki przepisów i wciąż wymyślamy nowe. Dla nas kuchnia to sztuka – mówi Jarosław Płatek, właściciel Twister Catering. 59
    • Agresywny HER2+ 14 lip 2019, 20:00 W Polsce od kilku lat coraz więcej kobiet umiera z powodu raka piersi. Tym bardziej trzeba korzystać z metod, które dają szansę na wyleczenie. Niektóre z nich wciąż są nierefundowane. 60
    • Prawo dla bogatych 14 lip 2019, 20:00 Miliarder zaprzyjaźniony z Trumpem i Clintonem w centrum skandalu pedofilskiego, który może pogrążyć znanych polityków i biznesmenów. Dla zwykłych Amerykanów sprawa Jeffreya Epsteina to dowód na bezkarność zdemoralizowanej elity. 62
    • Byle dalej od szejka 14 lip 2019, 20:00 Od władcy Dubaju uciekła ulubiona żona, a wcześniej próbowały zrobić to dwie córki. Wybuchł międzynarodowy skandal, który może doprowadzić do abdykacji jednego z najbogatszych ludzi świata. 66
    • Minikasa i zdalne zarządzanie sklepem 14 lip 2019, 20:00 Kasoterminal to urządzenie 3 w 1, łączące funkcje kasy fiskalnej, terminala do płatności bezgotówkowych oraz platformy do zarządzania sprzedażą. 69
    • Bez ciśnienia 14 lip 2019, 20:00 Kino jest ważne, jak jest się młodym. Potem zaczyna się życie. A dzisiaj rzeczywistość krzyczy mocniej niż jakikolwiek film – mówi Vincent Cassel. Francuski gwiazdor zagrał główną rolę we „Władcy Paryża”, który właśnie wyszedł w Polsce na DVD. 70
    • Czasy trykotu, czasy niewinności 14 lip 2019, 20:00 „Stranger Things” to ukoronowanie fascynacji popkulturą lat 80. Ale bijący rekordy popularności serial dowodzi, że odnajdujemy w tej dekadzie coś więcej niż tapiry na włosach. 74
    • Powstanie bez filtrów 14 lip 2019, 20:00 Miron traktuje Powstanie jak dopust boży, jak trzęsienie ziemi. Nie ocenia go nawet słowem 78
    • Wakacyjny romans z happy endem 14 lip 2019, 20:00 Gdy sycylijski piorun uderza, hormony zaczynają buzować, a słońce podgrzewa zauroczenie, naprawdę można stracić głowę. Psycholodzy twierdzą, że wakacyjna miłość ma sens, nawet gdyby miała skończyć się wraz z końcem turnusu. Dlaczego? 80
    • Magia tylko dla wtajemniczonych 14 lip 2019, 20:00 To pierwszy z prawdziwego zdarzenia cocktail-bar w stolicy. Trafić tu trudno, bo sam lokal nie ma szyldu. 83
    • Najciekawsze wystawy lata 14 lip 2019, 20:00 Lato to nie tylko festiwale muzyczne. Również instytucje sztuki współczesnej przygotowały coś ekstra. Warto na chwilę zboczyć ze szlaku. 84
    • Książki na lato 14 lip 2019, 20:00 Z czytaniem jest jak z jedzeniem – nie można jeść samego chleba czy kartofli, bo się znudzą, trzeba dobrać jakieś przyprawy, zmieniać menu. Dokładnie tak samo jest z lekturami, zwłaszcza wakacyjnymi. 87
    • Portret postmilenialsów 14 lip 2019, 20:00 „EUFORIA” reż. Sam Levinson, emisja w HBO i HBO GO w poniedziałki o 21.10 Piją, ćpają, nagrywają seks komórką, żeby potem dystrybuować filmik wśród znajomych i w sieci. To tylko wyimek z życia wchodzących w dorosłość... 90
    • Film 14 lip 2019, 20:00 Ścieżki Maradony Asif Kapadia wyspecjalizował się w dokumentach biograficznych. Po „Sennie” i „Amy” w „Diego” portretuje Maradonę. A tak naprawdę opowiada o oszustwie sławy. „Kiedy przyjeżdżałem do Neapolu, wiwatowało 85... 91
    • Muzyka 14 lip 2019, 20:00 Upór wirtuoza Jeden z najlepszych gitarzystów rockowych nie składa broni. Równo 50 lat po pamiętnym występie na festiwalu Woodstock Carlos Santana przedstawia „Africa Speaks”. Zgodnie z tytułem 25. studyjną płytę artysty... 92
    • Książka 14 lip 2019, 20:00 Artystka niezłomna Maria Jarema zmarła młodo w 1958 r. – miała 50 lat. Po II wojnie światowej jej talent rozkwitł i stała się jedną z najwybitniejszych postaci ruchu nowej sztuki. Młodzi artyści, którzy przetrwali koszmar wojny,... 93
    • Kalejdoskop 14 lip 2019, 20:00 Diabelski płacz „DEVIL MAY CRY 5” OD RAZU RZUCA GRACZA W WIR AKCJI. Fabuła jest banalna i przewidywalna, ale przecież nie dla niej sięga się po tę serię. Tu chodzi o widowiskową i pełną krwi walkę z demonami. Wybieramy jednego z... 94
    • 5 sposobów na ekologiczną walkę z komarami 14 lip 2019, 20:00 Komary nie pozwalają wam cieszyć się latem? Można je zwalczyć nie tylko chemicznymi środkami. 95
    • Latynoska słodycz 14 lip 2019, 20:00 Codzienna słodka przekąska, czyli pochodzące z Hiszpanii churros, to jeden z przysmaków także w Ameryce Łaciń skiej. 96
    • Podróże są ucieczką od rzeczywistości 14 lip 2019, 20:00 Wciąż szukam swojego domu, ale nie mam na myśli tylko czterech ścian. 97
    • Zrób sobie... Chodakowską 14 lip 2019, 20:00 Wiemy, wiemy, wszyscy chcecie tak wyglądać, wrzucać na Insta swoje płaskie brzuchy i wyćwiczone pośladki. Dla tych, którzy nie chcą katować się w siłowni, mamy sposób na szybki efekt. 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany