O tym Salinger nie pisał

O tym Salinger nie pisał

J. D. Salinger
J. D. Salinger / Źródło: Wikimedia Commons
W styczniu ubiegłego roku minęła setna rocznica urodzin J.D. Salingera. Teraz, 27 stycznia 2020 r. – 10 lat od jego śmierci. Przez trzy dekady XX w., głównie za sprawą powieści „Buszujący w zbożu”, Salinger był chyba najbardziej wpływowym pisarzem świata. A wciąż na publikację czeka co najmniej pięć jego książek.

Jego rocznic nie obchodzi się fajerwerkami. Opinia literacka już zmęczyła się Salingerem, cztery dostępne książki autora są już prześwietlone na wszystkie strony, biografia opisana w kilku wersjach, a zawartość literackiego sejfu pilnie strzeżona. Ale kolejne pokolenia czytelników ulegają magii tej twórczości i nadal podobno co roku sprzedaje się na całym świecie ok. ćwierć miliona egzemplarzy (wydanego po raz pierwszy w 1951 r.) „Buszującego w zbożu”.

W swojej jedynej powieści Salinger wyczuł ducha czasu i przewidział, że amerykańskie młode pokolenie zacznie buntować się przeciwko porządkom, jakie w świecie poranionym przez wojenne dramaty zaprowadzała generacja ich rodziców. „Buszujący…” szybko stał się dla nich biblią i – jak się powszechnie uważa – przyczynił się do wszystkich późniejszych buntów określanych wspólnym terminem „kontrkultury lat 60”.. Ale nie tylko: pisarz znalazł prosty klucz do opisania uniwersalnego modelu młodzieńczego buntu. A dopiero po latach, znając biografię autora, można odkryć, jak wiele w jego twórczości odbiło się XX-wiecznych traum i cierpienia, choć o największej z nich – II wojnie światowej, nigdy wprost nie napisał.

Strażnik młodości

Holden Caulfield, bohater i narrator powieści, nie przykładał się do nauki, traktując ignorowanie szkolnych rygorów jako formę protestu przeciw głupocie nauczycieli i bezduszności szkoły. To, co tu dużo mówić, bunt „miękki” i najłatwiejszy z łatwych. Oczywiście trudno oczekiwać, że chłopiec będzie się „wadził ze światem” – on po prostu został wyrzucony ze szkoły, a jego słynna symboliczna, buntownicza włóczęga po Nowym Jorku to wykorzystanie dwóch wolnych dni, jakie mu zostały do chwili, gdy rodzice dowiedzą się o jego szkolnych perypetiach. Ucieka więc przed problemami, co umożliwiał mu zresztą gwiazdkowy bonus finansowy od babci.

Można złośliwie wtrącić, że podobny charakter miał bunt hipisów: też odmowa udziału w czymkolwiek i też swoiste pasożytowanie na zasobach rodzinnych czy państwowych. To wielbicielom „Buszującego w zbożu” jednak nie przeszkadzało. Kolejne pokolenia czytelników fascynowała w powieści wiara w czystość młodości, w jej idealizm, w to, że dzieciństwo jest jedynym okresem w życiu człowieka, kiedy żyje się w sposób autentyczny, wolny, bez restrykcji nakładanych przez przynależność do społeczeństwa, bez zakłamania. Salingera w tym i innych utworach interesowała trwała niedojrzałość – mit wiecznego dziecięctwa.

W pamiętnej scenie z „Buszującego w zbożu” Holden opowiada swojej młodszej siostrze, jak to wyobraził sobie tłum dzieci bawiących się na polu żyta i siebie stojącego na skraju wielkiego urwiska po to, by złapać każde z nich, które znajdzie się w niebezpieczeństwie. Znaczenie tego obrazu jest proste, naiwne, ale i szlachetne. Dzieciakom grozi upadek i tylko pozostając w świecie zabawy, unikną niebezpieczeństwa, jakie im grozi. Ten temat rozwinął Salinger w swoich następnych utworach – czterech opowiadaniach, które ukazały się w dwóch tomikach na początku lat 60. To opowieści o członkach rodziny Glassów, którzy, wzorując się na najstarszym z rodzeństwa i najbardziej wrażliwym Seymourze, próbują wytrwać właśnie w stanie niedojrzałości i dziecięcej szczęśliwości. Ale to oczywiście nie jest możliwe i Seymour popełnia samobójstwo, gdy uświadamia sobie, że nie ma ucieczki przed dorosłymi problemami. „

Seymour: wprowadzenie” po raz pierwszy w wydaniu książkowym ukazało się w 1963 r. Dwa lata później, w czerwcu 1965 r., „The New Yorker” opublikował długie (i rozwlekłe) opowiadanie „Hapworth 16, 1924” i to był koniec. Salinger nie opublikował już nic więcej. Zapadło najbardziej tajemnicze milczenie w dwudziestowiecznej literaturze, a on sam zamknął się w domu w miasteczku Cornish w New Hampshire i obsesyjnie chronił swoją prywatność.

Początek koszmaru

W rodzinie Salingera otaczanie tajemnicą swojego życia było swoistą tradycją. Ale chyba nie to stało się główną przyczyną jego decyzji o radykalnym wyłączeniu się z życia publicznego, lecz splot dramatycznych przeżyć, jakich doświadczył w czasie II wojny światowej. Był człowiekiem, któremu bogowie wojny nie oszczędzili niczego.

Wyobraźmy sobie rozpieszczanego młodzieńca z bogatej rodziny nowojorskiego przedsiębiorcy, który postanowił zostać pisarzem i w związku z tym miał dość lekceważący stosunek do nauki. Matka sprzyjała mu i wierzyła w jego talenty – przejawiał również skłonność do aktorstwa – ale ojciec chciał, by syn poszedł w jego ślady. W 1937 r. wysłał niespełna 20-letniego Jerry’ego do Europy, do firm, z którymi współpracował. Chłopak najpierw przebywał w Wiedniu, potem trafił do rzeźni w Bydgoszczy, gdzie zetknął się z prozą życia. W obu miastach z narastającym przerażeniem obserwował rosnącą siłę nazizmu i napięcie związane ze zbliżającą się wojną. Do Stanów wrócił w marcu 1938 r., odmieniony, ale nie tak, jak się spodziewał jego ojciec – nie jako kandydat na biznesmana, ale człowiek otwarty na innych ludzi, jakich dotąd nie znał, obracając się w uprzywilejowanych kręgach Manhattanu. Znów coś tam zaczął studiować, ale głównie zajął się pisaniem i ostatecznie udało mu się opublikować pierwsze opowiadanie w 1940 r. Do sukcesów było jednak jeszcze daleko – zaczął je odnosić dopiero jako amerykański żołnierz.

Salinger wstąpił do armii i prawdopodobnie dlatego, że znał język i kulturę niemiecką, został skierowany do kontrwywiadu. Przeszedł stosowne przeszkolenie, otrzymał przydział i długo nie trwało, jak 6 czerwca 1944 r. lądował na normandzkiej plaży pod wściekłym ostrzałem niemieckiego wojska. Jego pułk poniósł ogromne straty, ale przedarł się w pierwszej fazie bitwy najdalej z wszystkich alianckich jednostek. Dla początkującego pisarza zaczęło się piekło, w którym tkwił przez 11 miesięcy.

Po ciężkich, okupionych wielkimi stratami walkach jego pułk trafił na przedpole Paryża, ale przy życiu została z niego mniej niż jedna trzecia żołnierzy. Jak pisze jeden z biografów Salingera, Kenneth Slawenski, „choć był agentem wywiadu, podczas walk musiał dowodzić grupą, odpowiadał za bezpieczeństwo i działania szwadronów i plutonów. Życie jego towarzyszy zależało od wydawanych przez niego rozkazów. Zawsze wywiązywał się z obowiązków bardzo sumiennie”. Zdumiewające jest to, że przez całą tę piekielną odyseję Salinger pisał w wolnych chwilach fragmenty „Buszującego w zbożu”, nad którym zaczął pracować już w 1940 r., i zawsze miał przy sobie to, co stworzył. W ten sposób budował dystans, który ratował go przed wojennymi przeżyciami.

Wizyta w piekle

A miał ich aż za wiele. Los sprawił, że pułk Salingera był pierwszym amerykańskim oddziałem wkraczającym do wyzwolonego Paryża, ale on sam krótko cieszył się triumfem – został skierowany do oczyszczania ze snajperów i kolaborantów jednej z dzielnic. Po kilku dniach odpoczynku, w trakcie którego spotkał się z Hemingwayem, ruszył z oddziałem w stronę Niemiec. I choć i on, i jego towarzysze broni mieli nadzieję, że wojna już zmierza ku końcowi, trafili znów do piekła.

Staczali krwawe boje w lesie Hürtgen, który był podmokłym, silnie ufortyfikowanym terenem (linia Zygfryda). Stoczona tam wielodniowa bitwa okazała się niewyobrażalnym koszmarem: miny były wszędzie, nawet na drzewach, zmarznięci żołnierze spali w bagnach i dołach. Wtedy Salinger poważnie zaczął rozważać kwestię, czy Bóg istnieje, co rozmaitymi echami odbija się w jego późniejszych opowiadaniach o rodzinie Glassów. Ale nawet w tym koszmarze systematycznie pisał. Fakty są takie, że z ponad 3 tys. żołnierzy, którzy weszli do lasu Hürtgen, żywych wyszło mniej niż 600. Ironią zaś, że kiedy Salinger przeżywał ten koszmar, jedno z pism opublikowało jego opowiadanie.

Kiedy dowództwo zlitowało się nad niedobitkami 12 Pułku Piechoty i skierowało ich na wypoczynek do Luksemburga, po tygodniu okazało się, że otoczyły ich siły niemieckie, bo Hitler zarządził kontrofensywę. I znów potworne boje i zaraz zimowa bitwa o Ardeny, nazywana „najkosztowniejszym przedsięwzięciem w historii wojennej Ameryki”. Biografowie Salingera twierdzą, że formacja przyjęła na siebie główne uderzenie niemieckiej armii. Ale to nie koniec – Salinger, z kartkami z fragmentami „Buszującego w zbożu” w kieszeniach, brał w kwietniu 1945 r. udział w wyzwalaniu obozu koncentracyjnego w Dachau i kilku jego podobozów.

To go zmieniło jako człowieka – o ile potrafił zrozumieć walkę wojskową, o tyle nie mieściła mu się w głowie potworność, której pozostałości zobaczył: rzeź niewinnych. I kiedy chciał od tego uciec, wrócić już do domu, otrzymał przydział do oddziałów denazyfikujących Niemcy. Koszmar trwał, a w nim tkwił jeszcze wciąż wrażliwy młody człowiek. Nic dziwnego, że popadł w depresję, która dzisiaj byłaby pewnie nazwana syndromem stresu pourazowego. Przerażający i przygnębiający jest obraz dnia zwycięstwa: gdy wszyscy szaleli z radości, on nie był w stanie brać w celebracji udziału. Samotnie siedział w łóżku i wpatrywał się w trzymany w ręku „pistolet kaliber 45” i, jak to opisał w liście do przyjaciółki, „zastanawiał się, jakie to byłoby uczucie, gdyby przestrzelił sobie lewą dłoń”.

Ucieczka

W 1946 r. wreszcie wrócił do Ameryki, ale jako inny człowiek niż ten, który wyjechał na wojnę. Nie szukał towarzystwa, coraz bardziej zamykał się w sobie i wtedy paradoksalnie zaczął odnosić prawdziwe sukcesy literackie. Jego opowiadania cieszyły się coraz większym powodzeniem. Szczęściem w tym nieszczęściu było to, że nie skończył jak bohater opowiadania „Idealny dzień na ryby”, który w sielskiej wakacyjnej scenerii uświadamia sobie, że dzieciństwo umknęło mu, czekają go już tylko dorosłe kłopoty i, siedząc na łóżku (!), strzela sobie w skroń z pistoletu.

Kiedy „Buszujący w zbożu” odniósł niebywały i nieprzewidywalny sukces, Salinger trafił w środek wiru, który coraz bardziej go przerażał. Czuł się osaczony przez agresywne zainteresowanie mediów i zwykłych czytelników. Uciekł w mistykę. Zainteresował się buddyzmem zen, co znalazło odbicie w późniejszych opowiadaniach, pisanie stało się dla niego rodzajem medytacji, chciał – jak uważa Slawenski – „czcić Boga poprzez twórczość i uniknąć materialnych profitów tego działania”. W tym akurat konsekwencji nie ma, bo gdyby unikał profitów, nie miałby za co kupić posiadłości, w której ostatecznie zamknął się przed światem.

Wygląda na to, że początkowo chciał mieć po prostu spokój i nie budzić zainteresowania, ale w miarę, jak rosła jego legenda, jak stawał się kimś w rodzaju guru ówczesnego młodego pokolenia, jak był nagabywany, proszony o wywiady, a nawet podstępnie nagrywany i fotografowany z ukrycia, zamykał się coraz szczelniej, aż stał się tajemnicą, a nawet kimś w rodzaju świątobliwego męża. Odmawiał propozycjom płynącym z Hollywood, błaganiom wybitnych reżyserów teatralnych, którzy chcieli wystawiać „Buszującego…” w teatrach. I z jednej strony przejął całkowitą kontrolę nad swoją już opublikowaną częścią twórczości, a z drugiej – jej powstającą po 1965 r. część zamknął przed światem. Pisanie stało się dla niego modlitwą.

Gry spadkobierców

Dramat Salingera można zrozumieć. To, że odciął się od polityki, że nic go nie obchodziło uwielbienie, jakim darzyła go młodzież, że nie chciał w żaden sposób uczestniczyć w czymkolwiek, w czym sławni pisarze uczestniczą. Można zrozumieć, że bał się nawet otrzymywanej korespondencji, że pisał dla przyjemności, ale… No właśnie, jeśli pisał, to jednak musiał sobie zdawać sprawę z tego, że ktoś to przeczyta, że ktoś to będzie chciał czytać, wydać itd. Pisze się do kogoś, nie w powietrze.

Gdyby więc był konsekwentny, powinien zlecić spadkobiercom spalenie utworów, jak zrobił Franz Kafka (inna sprawa, że wykonawca testamentu autora „Procesu”, na szczęście dla literatury, złamał słowo i dzieł nie zniszczył). Ba, był świadomy, że powstał J.D. Salinger Literary Trust, założony przez jego syna Matthew i trzecią żonę Colleen, który opiekuje się jego twórczością z równie obsesyjną pilnością, jak to robił on sam. Matthew Salinger po śmierci ojca ogłosił, że istnieje jeszcze pięć jego gotowych książek i że zostaną one wydane. W 2013 r. jednak się z tego wycofał.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy, gdy zainteresowanie twórczością J.D. Salingera znów wzrosło w związku z rocznicą śmierci i urodzin, Matthew udzielił wielu wywiadów, w których w kółko opowiadał, że pracuje nad rękopisami ojca, że przygotowuje je do publikacji, że to ciężka praca… Brzmi to podejrzanie, bo – z całym szacunkiem – niby w jaki sposób trzeciorzędny aktor hollywoodzki, jakim de facto jest Matthew Salinger (jedyna główna rola to „Kapitan Ameryka”, a reszta to epizody m.in. w filmie ze Stevenem Seagalem) miałby ulepszyć twórczość takiego pisarza, jakim był jego ojciec?

Prawdopodobnie rodzina przeczytała utwory napisane przez J.D. Salingera i uznała, że nie mają wartości komercyjnej, a – sądząc po jego ostatnim opublikowanym utworze – mogą nie mieć także wartości artystycznej. Prawdopodobnie są to jakieś rozważania, zapiski, „polemiki” z Panem Bogiem, pewnie przegadane, rozwlekłe i zagmatwane. Ale napisał je jeden z najsłynniejszych pisarzy XX w. i nikt nie powinien w nich grzebać. Aż trudno uwierzyć, że gadanie Matthew Salingera jest poważnie traktowane, że nikt nie wytłumaczy temu facetowi, żeby się opanował, a nie lansował na stercie maszynopisów ojca. One powinny być wydane, ale fachowo, jak to się mawia w branży: to powinno być wydanie krytyczne. I tyle. Bo Salingerowi, mimo rozmaitych naiwności, należy się szacunek. I to duży.

Okładka tygodnika WPROST: 5/2020
Artykuł został opublikowany w 5/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 5/2020 (1921)

  • Luksusowa patologia 26 sty 2020, 20:00 W dzisiejszych czasach patologia nie jest odrażająca. Nie śmierdzi, nie jest brudna i nie chowa się do podziemia. Ma pozory luksusu, prawdy, czasem dobra. Zresztą w epoce postprawdy, gdzie wszyscy mogą powiedzieć wszystko i – co najgorsze – wszyscy twierdzą, że mają rację –... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 26 sty 2020, 20:00 Jeszcze nie zostały ogłoszone wybory prezydenckie, a już pojawiły się spekulacje, że po wyborze nowego szefa PO kandydatura Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na prezydenta może się nie utrzymać. – W kuluarach sejmowych krąży plotka, że to jest ostatni poniedziałek z Kidawą-Błońską... 6
  • 7 dni dookoła świata 26 sty 2020, 20:00 USA Trump, król Twittera Każda redakcja chciałaby mieć takiego wymiatacza. Donald Trump w ciągu jednego dnia w Davos opublikował 142 tweety, bijąc swój własny rekord, wynoszący 123 wpisy. Aktywność prezydenta zbiegła się z... 8
  • Obraz tygodnia 26 sty 2020, 20:00 20 ha powierzchni ma największy park wodny w Polsce, który zostanie otwarty prawdopodobnie 18 lutego w okolicy Mszczonowa. 45 osób otrzymuje w Polsce najwyższe, przekraczające 10 tys. zł brutto emerytury – dowiedział się w ZUS portal... 11
  • Dwie witaminki jednego wieczoru 26 sty 2020, 20:00 Rozmowa z Katarzyną Kwiatkowską, aktorką Na ile sztuka „Policja. Noc zatracenia” to komedia, a na ile thriller komediowy z wątkami politycznymi? To drugie wydaje się trafnym ujęciem. Jest to na pewno tragifarsa, z bardzo silnymi wątkami... 12
  • Ostatni gasi światło 26 sty 2020, 20:00 Przyjęcie przez Sejm ustawy dyscyplinującej sędziów rzeczywiście przybliża nas do polexitu, czy to tylko histeria opozycji? 14
  • Wnuczek ważniejszy niż brexit 26 sty 2020, 20:00 Otworzyłam dziś lodówkę, niczego złego się nie spodziewając, a tu nagle wyskoczyli na mnie Meghan i Harry. Zaglądam do internetu, tam to samo – „Süddeutsche Zeitung”, „Die Zeit”, „Die Welt”, „Spiegel”, „The Guardian”, „The New York Times”, „Financial Times”. Tytuły krzyczą –... 15
  • Czy ABW inwigilowała Kaczyńskiego 26 sty 2020, 20:00 Prokuratura Regionalna w Krakowie prowadzi śledztwo dotyczące inwigilacji polityków partii rządzącej. Jednym z wątków jest kwestia nielegalnego rozpracowania operacyjnego szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego – dowiedział się „Wprost”. 16
  • Inna wrażliwość 26 sty 2020, 20:00 Sylwia Spurek: To jest sztuka inspirowana listami Żydów, które napisali z obozów koncentracyjnych. Sami porównywali swoje cierpienia z doświadczeniami zwierząt. 19
  • Trzymam kciuki za Hołownię 26 sty 2020, 20:00 Małgorzata Kidawa-Błońska nie jest cyborgiem, maszyną ani niczyją marionetką – mówi Bartosz Arłukowicz, europoseł PO. 20
  • Taniec z Bosakiem 26 sty 2020, 20:00 Były poseł LPR, uczestnik programu „Taniec z gwiazdami” i marszów 11 listopada, wywalczył sobie prawo do kandydowania na prezydenta z ramienia Konfederacji. 23
  • W piątek odpinamy wrotki 26 sty 2020, 20:00 Piją, ćpają i urządzają seksualne orgie. Dzieci polskich bogaczy jadą po bandzie. Mieli wyrosnąć na młodych inteligentów, więc co poszło nie tak? 26
  • Naprawdę kogoś to dziwi? 26 sty 2020, 20:00 Skoro rodzice dają nastolatkom telefony za kilka tysięcy i złote karty kredytowe bez limitu, to na co liczą? – pyta raper Tede. 31
  • Stój, bo strzelam! 26 sty 2020, 20:00 Myśliwi dostali właśnie w prezencie nieograniczony dostęp do lasów i łąk wyłącznie na własny użytek. Chyba że prezydent zawetuje „lex Ardanowski” i nie pozwoli, by spacer po lesie przypominał lekcję survivalu. 32
  • Co zostało z Planu B 26 sty 2020, 20:00 Jaka była sytuacja mieszkaniowa w PRL? Tragiczna. Było tak, że ludzie wpłacali pieniądze na książeczki mieszkaniowe, a nie dostawali mieszkania. To była grabież. Ci, którzy dzisiaj chwalą tamte czasy, są zniewoleni przez złe emocje do ludzi bogatych i do kapitalizmu, bez... 36
  • Podjadanie Białorusi 26 sty 2020, 20:00 Blisko, tanio i bez konkurencji. Białoruś miała być ziemią obiecaną dla polskich przedsiębiorców. Ale okazuje się, że wkrótce 400 naszych firm może stamtąd uciec. Niektóre już się zresztą ewakuowały 40
  • Najpierw sąsiad, później Suwalszczyzna 26 sty 2020, 20:00 Polska naprawdę może utracić fragment swojego terytorium. Ekspansja rosyjska jest nieobliczalna, a nasi zachodni sojusznicy nie do końca godni zaufania – mówi Agnieszka Romaszewska, dyrektor telewizji Biełsat. 43
  • Hossa bessa 26 sty 2020, 20:00 Fiskus kontra Airbnb Minister finansów idzie na wojnę z Airbnb, serwisem udostępniającym mieszkania na krótkoterminowy wynajem. Tadeusz Kościński w wywiadzie dla „Financial Times” przyznał, że chciałby opodatkować wszystkich,... 44
  • Wygodne ładowanie w zasięgu 26 sty 2020, 20:00 Volkswagen włącza się w rozbudowę elektromobilnej infrastruktury, wprowadzając na rynek przystępną cenowo ładowarkę do samochodów elektrycznych. 45
  • Grosza daj Wiedźminowi 26 sty 2020, 20:00 Polskie firmy marzą o tym, żeby powtórzyć sukces „Wiedźmina” CD Projektu. W ubiegłym roku na GPW zadebiutowało 10 firm z sektora gamingowego, a w tym roku ma być ich już dwa razy więcej. 46
  • Rozrywka w komórce 26 sty 2020, 20:00 Rynek gier mobilnych rośnie, klienci chcą mieć stały dostęp do ulubionej rozrywki i są gotowi płacić za dodatkowe opcje – przekonuje Maciej Popowicz, prezes Ten Square Games. 48
  • Czarodzieje wirtualnej rzeczywistości 26 sty 2020, 20:00 Mamy nadzieję, że wkrótce logo Carbon Studio stanie się dla wszystkich graczy VR certyfi katem jakości – mówi Błażej Szaflik, prezes zarządu Carbon Studio. 49
  • Biuro szyte na miarę 26 sty 2020, 20:00 Masz prężną, kilkuosobową firmę? Szukasz biura, które będzie nie za duże, nie za drogie, za to w świetnej lokalizacji i dostępne od zaraz? Podpowiadamy, jak je wybrać. 50
  • Między biznesem a baśnią 26 sty 2020, 20:00 Czy istnieje idealny hotel na wyjazd służbowy? I tak, i nie. Nie, bo gusta i potrzeby firm oraz gości są różne. Tak, jeśli wiemy, na co zwracać uwagę przy wyborze. Oto krótki poradnik. 52
  • Jerozolimski klub przyjaciół Władimira Putina 26 sty 2020, 20:00 Klub pożytecznych idiotów Kremla poszerzył się o szacowny przecież Yad Vashem i premiera Binjamina Netanjahu. W tle toczy się ostra rywalizacja o przejęcie kontroli nad pamięcią o Holokauście między Żydami amerykańskimi a tymi sprzyjającymi Rosji. 56
  • Na kłopoty Bernie 26 sty 2020, 20:00 Bernie Sanders wyrasta na nieoczekiwanego lidera wyścigu po nominację na kandydata na prezydenta USA z ramienia Partii Demokratycznej. Światowa polityka stoi u progu zmiany, która może być bardziej doniosła niż wybór Donalda Trumpa w 2016 r. 60
  • Za mało Rosjan 26 sty 2020, 20:00 Reforma ustroju Rosji zdominowała doniesienia na temat orędzia o stanie państwa, które 15 stycznia wygłosił w Dumie Władimir Putin. Nic zresztą dziwnego, skoro z kształtu owej reformy wszyscy próbują odczytać, jakie polityczne plany może mieć władca Rosji po roku 2024, kiedy... 64
  • Ojciec Solidarności 26 sty 2020, 20:00 Jan Paweł II był nie tylko inspiratorem wolnościowej rewolucji, lecz także w pewnym sensie sam brał w niej udział. Oto kilka nieznanych szerzej faktów świadczących o wyjątkowych związkach papieża i Solidarności. 66
  • Zapomniana kolebka Sierpnia 26 sty 2020, 20:00 Sierpień 1980 r. miał przełomowe znaczenie nie tylko dla polskiej historii, lecz także dla kształtowania się tożsamości powojennych mieszkańców Wrocławia. 68
  • Wróćmy do Sierpnia 26 sty 2020, 20:00 Powrót do ideałów roku 1980 może być dla Polski drogą do rozstrzygania wielu fundamentalnych dylematów – mówi Jarosław Broda, uczestnik wrocławskich strajków. 74
  • Solidarność – to znaczy jeden i drugi 26 sty 2020, 20:00 Idea strajku, który nie wysuwa własnych postulatów, lecz popiera w całości Gdańsk, zrodziła się we Wrocławiu. Za przykładem poszli inni, co nadało dynamikę całej solidarnościowej rewolucji. 76
  • Sposób na zdrowe stawy 26 sty 2020, 20:00 Ludzie będą żyli coraz dłużej. Od tego, w jakim stanie będzie ich układ kostno-stawowy, zależy w dużej mierze ich komfort życia i stan zdrowia w późnej starości. 80
  • Kosmos nie wierzy łzom 26 sty 2020, 20:00 Filmowcy zawsze z uwagą patrzyli w kosmos. Dzisiaj jednak zamiast nowych szans dla ludzkości znajdują tam odbicie ziemskich problemów: cynicznej polityki, nierówności, społeczeństwa oczekującego nieustannego spektaklu. 82
  • O tym Salinger nie pisał 26 sty 2020, 20:00 W styczniu ubiegłego roku minęła setna rocznica urodzin J.D. Salingera. Teraz, 27 stycznia 2020 r. – 10 lat od jego śmierci. Przez trzy dekady XX w., głównie za sprawą powieści „Buszujący w zbożu”, Salinger był chyba najbardziej wpływowym pisarzem świata. A wciąż na publikację... 86
  • Niebo nad Berlinem 26 sty 2020, 20:00 Tom Tykwer i jego ekipa nie cofają się do Berlina dwudziestolecia międzywojennego, aby obserwować narodziny nazizmu. Zamiast tego tworzą fascynującą kronikę przemian społecznych. Pokazują codzienność pracowników wydziału dochodzeniowego, którzy prowadzą śledztwo w sprawie... 90
  • Film 26 sty 2020, 20:00 Na zachodzie bez zmian Nie martw się, pewnie dostaniemy za to medal. Nic tak nie ucieszy wdowy, jak kawałek metalu” – mówi młody kapral w „1917”. W ogarniętej I wojną światową Francji dwóch żołnierzy próbuje przedostać się... 91
  • Muzyka 26 sty 2020, 20:00 Elitarna szkoła Uczeń słynnego liceum. Syn słynnego profesora. Mata w kilka tygodni stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci na polskiej scenie muzycznej. Nagrał „Patointeligencję”, którą jedni czuli się obrażeni, inni... 92
  • Książka 26 sty 2020, 20:00 Archiwalne ostatki Kiedy się patrzy na opasłe tomy korespondencji np. Lema czy Mrożka, rodzi się pytanie: kiedy aktywni autorzy znajdowali czas na pisanie tylu listów? Jednak znajdowali i czytelnicy mają teraz z tego uciechę, a badacze... 93
  • American Beauty 26 sty 2020, 20:00 Z uwagi na zbyt niskie zarobki nie mogę się uważać za klasę średnią (w USA od ok. 10 tys. dolarów miesięcznie), ale w miarę jak się starzeję, to, oczywiście, „mieszczanieję”. Zapewne gdyby zbuntowany 16-letni Michaś miał spędzić dzień w przyszłości z samym sobą 45-letnim,... 94
  • Rozbudziłam erotycznie Polki 26 sty 2020, 20:00 Nie można zignorować tego, że moja książka zapoczątkowała rewolucję seksualną w tym kraju – mówi Blanka Lipińska, autorka serii bestsellerowych powieści erotycznych i scenariusza do filmu „365 dni”, który w lutym wejdzie na ekrany. 96
  • Wzbudzać emocje w odbiorcach 26 sty 2020, 20:00 Stephen King nieustannie mnie inspiruje. Ilekroć mam słabsze dni, czytam lub oglądam jakiś wywiad z Kingiem – mówi Remigiusz Mróz. 100
  • ORLEN z Alfa Romeo Racing 26 sty 2020, 20:00 PKN ORLEN został tytularnym sponsorem zespołu Alfa Romeo Racing w sezonie 2020 Formuły 1. W ramach współpracy Robert Kubica dołączył do zespołu, a logotyp ORLEN będzie głównym elementem graficznym na bolidzie i kombinezonach 102
  • Kugiel, czyli zapiekanka 26 sty 2020, 20:00 Pierwotnie kugiel gościł na żydowskich stołach jako wykwintne i koszerne danie z dodatkiem gęsiny lub baraniny 104
  • Jak polepszyć swoje życie 26 sty 2020, 20:00 Zapomnij o cudach, czarach i dobrych wróżkach. Poprawa twojego życia jest możliwa, pod warunkiem że sam się do tego zabierzesz. Najlepiej od zaraz. 105
  • Zrób sobie… Lindę 26 sty 2020, 20:00 Obudź się, Pasikowski! Mamy rok 2020, James Bond wkrótce będzie kobietą, a Franz Maurer wciąż jest tym samym Bogusiem! 106

ZKDP - Nakład kontrolowany