Podległość ta znacznie wzrosła po 2016 r., kiedy wojsko próbowało, po raz kolejny w tureckiej historii, przejąć władzę, co doprowadziło do pacyfikacji sądów, urzędów, niezależnych mediów i innych potencjalnych pozaparlamentarnych środowisk opozycyjnych. Ponad 100 tys. sędziów, policjantów, urzędników i żołnierzy aresztowano, usunięto z pracy lub wysłano na przymusowe emerytury.
Recep Tayyip Erdoğan jest jednak wytrawnym graczem, który patrzy na wiele lat w przyszłość, nie zdecydował się więc zlikwidować opozycji i wprowadzić w kraju pełnej dyktatury.
W Turcji regularnie odbywają się wybory prezydenckie, parlamentarne i lokalne. Oczywiście opozycji wobec prezydenckiej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) jest dużo trudniej prowadzić kampanię, przebić się w mediach czy dotrzeć do wyborców ze swoim przekazem, ale przy odpowiedniej mobilizacji społecznej może ona nawet wygrywać, co pokazały wybory lokalne z 2024 r. Pokazały one także, że turecki prezydent nie cofnie się przed próbą nie tylko ingerencji w wybory, ale i odwracania ich rezultatów.
Zapasy z konstytucją
Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
