Jeszcze Owsiak nie zwariował, póki…

Jeszcze Owsiak nie zwariował, póki…

Chcesz być jak Jurek Owsiak? Nie czytaj gazet, nie oglądaj wiadomości i myśl samodzielnie.
PIOTR NAJSZTUB: Czytasz gazety?

JUREK OWSIAK: Nie.

O! To dlatego nie jesteś przerażony…

Nie czytam gazet od wielu, wielu lat.

A wiesz, że istnieje coś takiego jak lud smoleński?

Nie.

A plemię lemingów?

O Jezu! Nic na ten temat nie wiem, słowo honoru!

Jednak zbliża się moment, kiedy twoja dziewicza niewiedza będzie musiała zniknąć, ponieważ polaryzacja w Polsce idzie coraz głębiej.

Nie sądzę, naprawdę. Wydaje mi się, że to poczucie powoduje właśnie czytanie gazet. Tak jak film BBC powiedział, że „do Polski jadąc, wrócisz w trumnie”, a rzeczywistość okazała się kompletnie inna. Mało tego, oglądając ten film, mógłbyś w to uwierzyć, fakty były przekonywające, to nie były inscenizowane sceny awantur stadionowych. I spokojny, flegmatyczny Anglik, który świat zna z newsów oraz opowieści biblijnych, może mógłby w to uwierzyć, a okazało się, że wcale tak w Polsce nie jest. Więc nie czytam gazet i dzięki temu nie mam tych lęków.

Może, ale przez to nie żyjesz życiem tego kraju.

Absolutnie żyję!

Tak? Więc skoro żyjesz, to musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: „Tusk – zdrajca czy nie?”.

Nie! To dla mnie nieważne kompletnie kwestie. Żyję problemami tego kraju, np. tym, czy moja wnuczka będzie miała żłobek, jak rosną opłaty za różne dogodności mojego życia.

Czyli jesteś lemingiem… Zgodnie z definicją heroldów ludu smoleńskiego. Bo nie zadajesz sobie pytania: „Czy zabili naszego prezydenta?”.

Ale zadaję sobie to pytanie! I informacje, która do mnie dotarły, poprzez newsy telewizyjne, dyskusje, pokazały mi, że prezydent, pani prezydentowa i wiele bardzo ważnych osobistości zginęło w bardzo nieszczęśliwym wypadku.

Koniec kropka?

Kropki nad i nikt nie postawił jeszcze nawet nad wypadkiem gen. Sikorskiego. Mnie interesuje historia, lubię filmy na Discovery o tym, jak historia się toczyła i jak po latach historia wyjaśnia różne fakty, a innych nie, a potrafi je wyjaśnić w sposób nieraz zupełnie przedziwny, pokazać np. rolę przypadku. Dlatego myślę, że to, co się wydarzyło w Smoleńsku, może nas bardzo zaskoczyć, w każdą stronę. Jestem na to przygotowany. Ale nie przyjmuję tych teraźniejszych ostateczności sensacyjnych, bo ostatecznością dla mnie jest ten wrak, który zobaczyłem przewrócony do góry nogami, jego koła, które były w odwrotnej pozycji niż normalnie, i to, że ludzie zginęli. A teraz ciąg zdarzeń, które doprowadziły do tej ostateczności… Przysłuchuję się temu, ale wkładam to w tryby bardzo nieszczęśliwego wypadku, który się wyjaśnia. Chociażby na kanale Discovery, analizując ogromne liczby katastrof lotniczych. I okazuje się, że przyczyną jest brak uszczelki, nieszczelność drzwi, błąd pilota. W związku z tym przyjmuję, że na ostatnim miejscu jest zamach, z całym tym planem monstrualnym, który miał tego dokonać.

Czyli jesteś trochę lemingiem.

Mogę być i flamingiem. Od ciebie się dowiaduję, że w ogóle jest taki podział.

Lemingiem. Ale może masz trafną intuicję, bo jak się czyta w „Uważam Rze”, czyli nowym PZPR (Prawdziwi Zatroskani Polacy Rodacy), opisy lemingów, to czasem przypominają one flamingi, ptaki, którym się zazdrości. Więc gazety są pełne opisów lemingów i ludu smoleńskiego…

A ja czuję się członkiem ludu Polaków, których jest – jak to kiedyś powiedział bardzo pięknie Jacek Kleyff – trochę Bułgara, Rumuna, Amerykanina, Indianina, wojownika i tego przegranego, i tego, który coś skręci. Jesteśmy ulepieni z przeróżnej gliny i najbardziej szanuję w sobie że jestem tak bardzo różnorodny. A na końcu podoba mi się ta zmiana wizerunku siebie samego i wizerunku Polaka, nie tylko wobec najbliższych, lecz nas wobec innych narodów. Mnie to cieszy.

Że się spodobaliśmy? Lemingu-flamingu…

Tak, że możemy nie być takimi kretynami, na jakich sami siebie wykreowaliśmy. Śmichy- -chichy na temat Polaków w kawałach amerykańskich i niemieckich są już historyczne, że rączka od kubka Polaka jest w środku kubka, taki kubek mi nawet kiedyś ktoś przywiózł z Los Angeles. Nie mam już w ogóle poczucia jakiegoś zbiorowego upadku na duszy.

Czyli ludem smoleńskim też nie jesteś.

Ale kto to?

W złośliwym skrócie ci, którzy chcieliby, żeby nami rządził Jarosław Kaczyński ze Zbigniewem Ziobrą na kolanach, radiowozem na sygnale jeździł Antoni Macierewicz, a Tusk gnił za kratkami w Pacanowie…

Dlaczego w Pacanowie?

Od „Tusk, matole, twój rząd załatwią kibole”. Matoł, matołek, Koziołek Matołek, Pacanów. Ale ty nic nie wiesz, wyłączyłeś się po prostu...

Właśnie wręcz przeciwnie, jestem absolutnie włączony, na maksa, ale w życie, które mnie otacza.

Dobrze, pytanie sprawdzające twoje włączenie. Pasjonuje cię spór o in vitro?

Pasjonuje. I mam na ten temat swoje zdanie.

Jakie?

Uregulowanie tego problemu jest niezwykle ważne, a jeżeli większość sejmowa zadecyduje, że będzie to procedura nielegalna, to z przykrością będę musiał się z tym pogodzić. Sam wybierałem ludzi, którzy w Sejmie pracują. Jeżeli zgodzą się, że jest to procedura legalna, to będzie to absolutne pozytywne rozwiązanie dzisiejszej sytuacji demograficznej w Polsce. Nie mam nic osobiście przeciwko tej procedurze, kompletnie nic.

Druga sprawa, którą teraz w gazetach wałkujemy, związki partnerskie. Powinniśmy otworzyć się na taki rodzaj związków?

Tak. Nie mam tu żadnych negatywnych emocji, to jest związane z rzeczywistością, która mnie otacza od Polski po Argentynę. Wczoraj w Argentynie uproszczono przepisy dotyczące legalizacji, w dokumentach, zmiany płci, czyli to sam zainteresowany stwierdza, kim jest. Ten sposób bycia w rzeczywistości mi odpowiada, jestem na to otwarty. A związki partnerskie powinny mieć opiekę prawną. Nie akceptuję tylko w związkach homoseksualnych opieki nad dzieckiem, to mnie nie przekonuje.

Dlaczego? Twoim zdaniem homoseksualiści byliby złymi rodzicami?

Nie, wydaje mi się, mówiąc najprościej, że szanse jednakowego bycia i z elementem męskim, i z elementem kobiecym są tutaj dla dziecka nierówne. To jest taka dyskusja, w którą nawet nie wchodzę. Po prostu mi to nie pasuje. Toleruję związki partnerskie, ale sam nie wiem, czy bym wytrzymał, gdyby ktoś bardzo blisko, obok mnie w takim związku był. Być może by mi to z różnych względów napięciowych przeszkadzało.

Czyli konserwa się w tobie chowa.

Ale w życiu! To nie jest konserwa! To jest tak, czy podoba ci się film o wojnie, czy wolisz komedie.

Nie, to pytanie, czy chcesz, żeby ludzie żyli tak, jak chcą, skoro nie robią nikomu krzywdy, czy nie, a nie czy wolisz film wojenny, czy komedię romantyczną.

To jest tak, jak do mnie mówiono, że „Róbta, co chceta” oznacza, że w ogóle dezorganizacja wszystkiego! A ja na to mówię: „Walnijcie się w łeb, granice sobie określamy etyczne, moralne sami, albo ktoś tam je określa, albo się czegoś trzymamy, bo się boimy, że sami nie damy rady. Od tego też jest religia i filozofia. Dlatego nie czuję się nawet na siłach, żeby na ten temat dyskutować, mówię tylko o swoich odczuciach. A nie o żadnym swoim fundamentalizmie. Ale to mnie nie wyrzuca poza nawias prawdziwego życia, nie tego z gazet. Jestem bardzo działający! Godzinę temu wróciliśmy z kolejnego spotkania w urzędzie prezydenta Rzeczypospolitej, ponieważ ustalamy warunki wizyty prezydentów Polski i Niemiec na Przystanku Woodstock.

Ale zaśpiewają razem?

„Glory, glory, alleluja...” będzie z tyłu grane przez orkiestrę trębaczy z Rumunii, będą mogli się dołączyć. Przystanek Woodstock jest w miejscu, gdzie kiedyś była granica polsko- niemiecka. Ja jeszcze ją pamiętam. Teraz otwieramy festiwal, na którym ja się czuję absolutnie kosmopolitycznie i taka wizyta wydaje mi się z wielu powodów symboliczna! A ona jest konsekwencją tego, co w nas siedzi od kilku lat, że otwieramy się na wszelkiego rodzaju dyskusje, wizyty i spotkania. I że jeżeli strona nawet najbardziej nam przeciwna zrozumie tę ideę, to to jest miejsce także dla niej. Ona też może tam przyjechać i powiedzieć: mi się to nie podoba i teraz porozmawiajmy o tym, bez boksowania się.

Ojciec Rydzyk wybrał inną drogę. Czy sądziłeś, że ten twój konsekwentny krytyk będzie raz w miesiącu robił swój festiwal na ulicach Polski i wyprowadzał 100 tys. ludzi...

To się na razie zdarzyło kilka razy... Ale to jest OK, ja od początku mówiłem, że mi kompletnie nie przeszkadza krzyż przed Pałacem Prezydenckim i cała ta zawierucha wokół niego. To, co się wtedy działo, było dla mnie naprawdę takim wyzwoleniem demokratycznej rozmowy. Dopóki nie było szarpaniny, to wszelkiego rodzaju rozmowy jednej strony, która skakała, i drugiej, która się modliła...

Ale były i bluzgi...

Bluzgi były, ale wiesz, te rozmowy o tym, że ktoś na tym cierpiał… Inaczej, ja tego nie widziałem, a byłem tam byłem parę razy, z ciekawości, i brałem z sobą przyjaciół ze świata. Byłem świadkiem czegoś, co mnie bardzo pozytywnie nastrajało, te dwie strony mogły z sobą rozmawiać. Chodziłem tam, nikt mi nie bluzgał, nie czułem jakiejś złości ludzi do siebie.

Jak będzie następny marsz pod fałszywym hasłem „W obronie wolności słowa”, to tam się przejdź.

Widuję to w telewizji, zorganizowany marsz, który ma prawo bytu w Polsce i już. Pamiętajmy też o tym, że możemy stację ojca Tadeusza wyłączyć, możemy tego nie słuchać.

Urzędnicy popełnili błąd, nie dając koncesji Rydzykowi?

Pochylili się nad formalnościami i z tego, co słyszę, to były niejasne źródła finansowania. I to jest powód, dla którego powinniśmy przyjąć takie orzeczenie sądu czy KRRiT jako jednoznaczne.

Ale zauważ, że nikt nie przypomniał, że ojciec Tadeusz wiele lat temu wyciągnął od ludzi pieniądze w głośnej zbiórce „Na ratowanie stoczni!”, podobno wiele milionów, i nie przekazał ich na ratowanie stoczni. Nigdy się nie rozliczył z tych pieniędzy. Nie podnosi się argumentu, że przecież miał wcześniej zasądzoną grzywnę, której nie zapłacił, kilka tysięcy, zapłaciła za niego posłanka Sobecka. Od niego państwo nie mogło tego wyegzekwować, bo nic nie ma. Nikt tego nie podnosi.

Czekaj, czekaj. Lux Veritatis po dzień dzisiejszy nas nie przeprosiła, po dwóch instancjach sądowych sąd ogłosił wyrok prawomocny, wyrok nie został wykonany, też w części finansowy. A może jako leming też mam swoje zdanie na ten temat, też mi się to nie podoba, ale nie czuję się władny coś z tym zrobić.

A nie niepokoi cię, że po latach zmagań „Kościoła toruńskiego” z „Kościołem łagiewnickim” ten pierwszy uzyskuje wyraźną przewagę i na parę lat zdominuje polski episkopat, polskie duchowieństwo?

Nie, tak nie jest żadną miarą. Są różne sytuacje, ale żadna – w naszej nawet najnowszej historii – nie była znakiem tego, że oto właśnie idzie Sodoma i Gomora, że wszystko się rozwali, przepadnie. To medialne spekulacje. Nawet gdybyś się cofnął kilka miesięcy wstecz, te dramatyczne pytania: „Co to będzie na mistrzostwach Europy? Polegniemy...”

No i niektórzy tę klęskę widzieli na własne oczy. Jarosław Kaczyński wyszedł i powiedział, że widział klęskę i wstyd na cały świat.

A mnie się wydawało, że był urodzaj na optymizm. Poczuliśmy, ja się przynajmniej poczułem dobrze i autostradą już pomknąłem dwa razy do Kostrzyna i z powrotem.

Pytanie było, czy nie niepokoi cię, że większość episkopatu już mówi językiem ojca Rydzyka?

No i co z tego? Czy z tego wynika, że episkopat za dwa lata ogłosi zbiórkę na stocznię albo będzie szukał wody gorącej w ziemi? Dzisiaj jestem świadkiem ruchu działkowców. Wsłuchałem się w trudno zrozumiały wyrok Trybunału Konstytucyjnego i wreszcie zrozumiałem, że ktoś odważnie powiedział: „Stop, stop niekonstytucyjnym działaniom związku działkowców!”. Jeszcze rok, dwa, trzy lata temu ludzie mówili: „Działkowców nie ruszaj, bo jest ich bania, jak oni się ruszą, a to wielka siła…!”. A okazało się, że ktoś logicznie powiedział: „Zaraz, moment, jedyne towarzystwo działkowców w państwie demokratycznym? Jest wolność zrzeszania się, nie może być przymus. A i działki 50 lat temu, czy nawet 100 lat temu, to co innego niż działki dzisiaj! Pewne regulacje w nowoczesnych miastach są potrzebne i teraz niech się ktoś tym zajmie”. I okazało się, że się zajął Trybunał Konstytucyjny. Rozmawiałem dzisiaj rano z ludźmi, słyszałem: „Patrz, ci starsi nie będą mieli gdzie wypoczywać”. Zaraz, moment, stop, nikt jeszcze im działek nie zabiera, tylko o coś zupełnie innego chodzi! Podobnie z tą tak zwaną walką o wolność słowa. Po pierwsze, tak walczący Kościół to krótka piłka. Nawet komuna to nie był walczący tak Kościół, to był Kościół przyjacielski, który dawał schronienie ludziom i ideom. A dzisiaj Kościół wyprowadza ludzi na ulice w sprawie multipleksu, technologii? Coś się nie zgadza. A trzeba sobie powiedzieć: „OK, nie dostaliście zgody, to teraz pochylmy się nad tym, dlaczego nie dostaliście tej zgody”. I są różne instrumenty do walki o tę zgodę. Może trzeba ściągnąć adwokatów międzynarodowych...

Ale to nie chodzi przecież o ten multipleks, chodzi o to, żeby maszerować pod prostym hasłem „Chcemy wolności słowa”, a maszerujący nie muszą do końca rozumieć, że chodzi o władzę dla Kaczyńskiego z błogosławieństwem Rydzyka.

To moim zdaniem ma krótkie nogi. Ile tych marszy można zrobić?

Można… Za chwilę się okaże, że to nie ty gromadzisz największe tłumy, tylko ojciec Rydzyk pod hasłem „Chcemy wolności słowa”, czyli „Niech spadnie Tuska głowa”.

Dobrze, emocje opadają. Życie mnie także nauczyło, że amplitudy są we wszystkim. Poza tym nienaturalne jest, aby organizacja kościelna w ten sposób protestowała na ulicach. Ja tego nie akceptuję. I to ma krótkie nogi. Wychodzą na ulicę, bo oczywiście mają prawo. Ale sytuacja pozwala na jasny osąd: jedni zadają pytania, a ekipa, która udziela tych koncesji, tłumaczy swoje decyzje. Sam trafiłem na tłumaczenie, gdzie argumentem były źródła dochodów. Pan z KRRiT powiedział, chyba odpowiedzialnie, że były niejasne informacje na temat finansowania rozgłośni, czyli skąd pochodzą pieniądze, nie otrzymano odpowiedzi na te pytania. A strona, która chciała uzyskać koncesję, nie przedstawiła dokumentów o pochodzeniu tych pieniędzy. Zdecydowała formalność i teraz tylko trzeba doczekać czasu, kiedy Polacy przyjmą jako argument orzeczenie sądu, uznają, że nie chodzi o ideologię.

Ten sam pan z KRRiT innym koncesjonariuszom rozłożył opłaty na dziesięć lat…

I to mi się tak samo nie podoba, absolutnie! Państwo nie ma obowiązku finansować prywatnej rozrywki! Bo ma gdzie wydać z sensem pieniądze.

Zaprosiłbyś na Woodstock Figurskiego i Wojewódzkiego?

Tak, oczywiście! Mało tego, wysłałem do nich chyba jako jeden jedyny, taki krótki list, że zamykanie audycji po takiej wypowiedzi jest dla mnie bardzo niebezpieczne.

Bo?

Bo to powinno pójść trybem formalnym, czyli spotykają się redaktor czy szef tego radia i mówi: „Słuchajcie, wasza wypowiedź wzbudziła duże emocje, więc teraz wam daję mikrofon i albo odszczekacie to, powiecie to własnymi słowami…”...

Próbowali odszczekiwać.

„…i po prostu dalej pracujecie, albo tego nie robicie, a wasi słuchacze o waszym losie decydują, mówiąc »nie chcemy ich słuchać«, widać to w badaniach, no to wtedy do widzenia”. Zwalnianie ich odgórne to jest takie zabijanie Monty Pythona, bo ja ciągle wychodzę z założenia...

Że to była konwencja?

Tak, absolutnie! Słucham ich często i dla mnie był to jedyny moment, kiedy ze świętych rzeczy, także ze mnie, można było się pośmiać. I absolutnie to akceptowałem, mówiłem sobie: „O! Chyba przeholowali, chyba poszli za daleko, no ale oni za to odpowiadają”. Przypominam: panowie z Monty Pythona kopali kukłę królowej gdzieś na meczu, a ich korespondent sprawozdawca krzyczał: „Już królowa jest na linii bramkowej!”. I nic. A teraz się zastanówmy: czy tak się o Ukrainkach nie mówi w Polsce, czy się nie mówi, że Rusek to jest kreszak i złodziej samochodów? Tak jak o Polakach gdzie indziej? Przed tym całym zdarzeniem miałem rozmowę z Figurskim do radia, powiedziałem: „Przyjedźcie do nas, za rok, do namiotu ASP, poznacie różne emocje. Niektórzy się z was śmieją, niektórych to denerwuje, niektórzy uważają, że wam tylko chodzi o kasę, wy się też z tego śmiejecie, że wszystko robicie za pieniądze, ale inteligencji nie mogę wam odmówić”. Ponieważ potrafili, jako jedyna audycja medialna, użyć wszystkich naszych świętych sformułowań i przewrócić je do góry nogami.

Program stracili, posypały się gromy. Zdewocieliśmy jako społeczeństwo?

Nie, to sytuacje pojedyncze, o których trzeba mówić trzeba je tłumaczyć. I kierować uwagę na co innego. Często zastanawiam się, dlaczego niektóre sprawy nie są pociągnięte do samego końca. Dlaczego sprawa zaginięcia czy śmierci dziecka nie jest pociągnięta w kontekście właśnie społecznym? Kobieta, która to dziecko traci, jedna, druga, trzecia, żyje gdzieś w jakimś środowisku. To środowisko kontaktuje się z instytucjami państwowymi, społecznymi, z Kościołem. Gdzie więc ginie rola tych instytucji? Medialnie idziemy tylko za sensacją, leżała tu, czy była tam tona gruzu, czy ją uniosła, czy nie uniosła. W przypadku dziecka, które zaginęło, pobierano za nie pieniądze, a opieka społeczna była nieskuteczna. Ale dalej są sąsiedzi, codzienność życia, które powinno być zawstydzające dla nich. Powinniśmy iść do nich i powiedzieć: „Ja pierdzielę, naprawdę żeście nic nie zauważyli, że tu nam dziecko ginie, że tracimy je z oczu?!”. To jest takie zawstydzające!

Moim rozmówcom często ostatnio zadaję pytanie, czy są zwolennikami pomysłu prof. Kleibera, powołania międzynarodowej komisji, która zbadałaby katastrofę smoleńską. A ty?

Tak, oczywiście, jeżeli to będzie bardzo fachowa, profesjonalna komisja...

Jest potrzebna twoim zdaniem?

Myślę, że dzisiaj już tak. Już dziś nie mam nic przeciwko temu, żeby była. Ale też to już tak daleko poszło w budowaniu niesprawdzonych faktów, że jest bardzo trudno o stwierdzenie, gdzie jest rzeczywista, obiektywna prawda. Bardziej mnie z dotychczasowego śledztwa przekonuje to, że na przykład ta podróż była obiektywnie źle przygotowana. I nie potrafię powiedzieć, czy osoby, które ją przygotowywały, były związane z konkretnym ugrupowaniem politycznym.

Śledztwo cywilne umorzono w tej sprawie. Oburzyło cię to czy nie?

Oburzyło. I uważam, że to może wzbudzać emocje u ludzi związanych z ofiarami, no bo dlaczego? Ktoś, kto nie przygotował samochodu wycieczkowego należycie, odpowiada za to, a tam nie?

Okładka tygodnika WPROST: 29/2012
Więcej możesz przeczytać w 29/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2012 (1535)

  • Manifest lemingów 15 lip 2012, 12:00 Mówiąc wprost, zaczął się wakacyjny sezon polowań na lemingi. Dlaczego teraz? Moja teoria jest taka, że to z powodu politycznej flauty, braku nowych haseł, którymi można by zagrzać do boju. Ale być może powód nowego ataku lemingofobii jest taki, że niedawno zakończone Euro... 4
  • In vitro quiz show 15 lip 2012, 12:00 Platformie najlepiej wychodzi dyskusja o in vitro. Gdyby partia Tuska chciała ten problem rzeczywiście rozwiązać, zrobiłaby to trzy miesiące po objęciu władzy. Czyli wtedy, kiedy po raz pierwszy obiecaliście, panie i panowie, załatwienie tej sprawy. 6
  • Tydzień w skrócie 15 lip 2012, 12:00 Trenerów dwóch, nadzieje dwie Gdy Andrea Anastasi zdobył złoty medal Ligi Światowej z genialnie grającymi polskimi siatkarzami, naród oszalał z radości. Jasne, że wybuch nastąpił na fali wciąż jeszcze nieukojonego cierpienia po... 8
  • Ruch w zaułku 15 lip 2012, 12:00 Złe notowania i coraz bardziej wyraźne podziały wewnętrzne to mieszanka wybuchowa. W ekipie Palikota nastał kryzys. Czy jego ofiarami będą Anna Grodzka i Robert Biedroń? 12
  • Palikot na skraju przepaści 15 lip 2012, 12:00 Nie mogę pracować z większym cynikiem niż ja sam – mówi „Wprost” były doradca Janusza Palikota, Piotr Tymochowicz, który teraz współpracuje z SLD. 15
  • Dżihad nad Wisłą 15 lip 2012, 12:00 Czy to mógłby być polski Breivik? Tak twierdzi ABW. Kilkadziesiąt godzin przed początkiem Euro 2012 zatrzymano młodego Polaka, islamskiego radykała. Specsłużby uważają, że był on zdolny do przeprowadzenia ataku terrorystycznego. 16
  • Bohaterowie z „gruntu” 15 lip 2012, 12:00 Pamiętacie jeszcze aferę gruntową? Pięć lat temu zatrzęsła Polską. Co z tego zostało? Dotychczas nikt nie został skazany: ani za korupcję, ani za przeciek, ani za bezprawne używanie służb. A bohaterowie? 20
  • Jeszcze Owsiak nie zwariował, póki… 15 lip 2012, 12:00 Chcesz być jak Jurek Owsiak? Nie czytaj gazet, nie oglądaj wiadomości i myśl samodzielnie. 26
  • Mądrzy mają gorzej 15 lip 2012, 12:00 Lepiej nie czytać książek, bo streszczenia i umiejętne wstrzelenie się w klucz dają lepsze wyniki. Do matury można przygotować się w parę tygodni. I zdać. I pójść na studia. Uczelnie już drżą przed nowymi maturzystami. 32
  • Skalpel dla duszy 15 lip 2012, 12:00 Robią to, ale wstydzą się przyznać. Bo u nas operacje plastyczne to wciąż przejaw narcyzmu i lekka dewiacja. 36
  • Fałszywi recenzenci 15 lip 2012, 12:00 Trzeba robić, pracować i rozliczać tych, co robią, a nie słuchać tych, co mówią i tylko recenzują i obiecują. 40
  • 1988 15 lip 2012, 12:00 Polska Anno Domini 1988 nie była najlepszym miejscem do mieszkania. Życie zamieniało się w erzac. 42
  • Jacy jesteśmy? 15 lip 2012, 12:00 Zmiany w typie uznawanych wartości następują w Polsce pomału, głównie pod wpływem edukacji. 44
  • Polityczna bezradność 15 lip 2012, 12:00 Polityka w Polsce uległa wyczerpaniu, usiadła jak zmęczony człowiek w fotelu, dyszy, rozgląda się, ale wstać się nie chce. 46
  • TOP 5 15 lip 2012, 12:00 Wiele jest na ziemiach Piastów miejsc naprawdę godnych zobaczenia. Wybraliśmy te, w których podczas rodzinnej wycieczki nikt nie będzie się nudzić: ani dorośli, ani dzieci. 49
  • Zabytki 15 lip 2012, 12:00 Romańskie kolumny kościoła w Strzelnie – unikat w skali świata, Drzwi Gnieźnieńskie, kolebka Polski – Ostrów Lednicki. Jest co zwiedzać. Tylko jak zainteresować tymi skarbami dzieci? Mamy kilka podpowiedzi. 52
  • Przyroda i przygoda 15 lip 2012, 12:00 Wielkopolska, Ziemia Lubuska i Ziemia Łódzka nie kojarzą się w sposób oczywisty z odpoczynkiem na łonie przyrody. A tymczasem oferują mnóstwo miejsc nie tylko pięknych, lecz także pozbawionych tłoku. 54
  • Rodzinne atrakcje 15 lip 2012, 12:00 Z niezwykle interesującymi zabytkami w otoczeniu przyrody sąsiadują znakomite miejsca rodzinnej rozrywki. Wszystkie przemyślane, atrakcyjne, czyste i zadbane. 56
  • Wybory w krainie bankrutów 15 lip 2012, 12:00 Ameryka przegląda się w bankrutujących miastach jak w lustrze i zadaje sobie pytanie, czy ich los podzieli wkrótce cały kraj. Obaj kandydaci w wyścigu do Białego Domu odpowiadają: jeśli wygram, na pewno nie. Ale coraz mniej wiary w te zapewnienia mają nawet ich zwolennicy. 65
  • Bójcie się Boga, dziennikarze 15 lip 2012, 12:00 Po serii medialnych pożarów Watykan zatrudnia fachowca od wizerunku i zapowiada pozwy przeciw dziennikarzom. 68
  • Wojna cywilizacji 15 lip 2012, 12:00 To historyczna zmiana. Ortodoksi mają iść do wojska. Cel? Integracja z resztą Izraela, bo dziś tworzą państwo w państwie. 70
  • Odlot dla oszczędnych 15 lip 2012, 12:00 Niecała godzina pociągiem z warszawskiego Dworca Centralnego, potem dziesięć minut specjalnym autobusem – i jest. Pachnąca nowością, zaprojektowana przez Stefana Kuryłowicza duma Donalda Tuska. Lotnisko w Modlinie. 72
  • To nie jest robota dla Polaka 15 lip 2012, 12:00 Prawie dwa miliony Polaków nie ma pracy. Ale nie dlatego, że jej nie ma, tylko wzorem bogatszych społeczeństw niektórych zajęć zaczęliśmy unikać. 76
  • Nerka z wiaderka 15 lip 2012, 12:00 Złamana noga? Nie ma problemu, nowe kości zrobisz na drukarce. Marskość wątroby? Nieużywany organ przyślą ci z Japonii. 78
  • Skaner 15 lip 2012, 12:00 Piąty księżyc Plutona W najszerszym miejscu ma grubość 25 km, krąży po orbicie o promieniu ok. 47 tys. km – wokół Plutona. Jego piąty, właśnie odkryty księżyc. Nazwany roboczo P5, kiedyś zyska najpewniej imię pożyczone z... 81
  • Niemożliwości 15 lip 2012, 12:00 „Nie rozumiem, jak można zarazem uprawiać fizykę i pisać wiersze” – mruczał paul dirac, genialny dziwak, który rozumiał tak wiele i tak niewiele zarazem. fizyka bywa poezją. 81
  • Z siostrą to nie grzech 15 lip 2012, 12:00 „Bez wstydu” Filipa Marczewskiego o kazirodczej miłości brata i siostry właśnie wchodzi na ekrany naszych kin. I obala jedno z ostatnich tabu w polskim filmie. 82
  • Romantyczna fabryka sztuki 15 lip 2012, 12:00 Biennale sztuki Manifesta w tym roku zadaje pytania o rozwój i nowoczesność. Wszystkie prace tego wydarzenia łączy obsesja na punkcie… górnictwa. 86
  • Długodystansowiec 15 lip 2012, 12:00 Wybitny aktor Ingmara Bergmana postanowił odpocząć. Ale dla niektórych projektów wciąż robi wyjątek. „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” z kreacją 83-letniego Maksa von Sydowa w Polsce można oglądać na DVD . 88
  • Meksykańska fala 15 lip 2012, 12:00 Rusza festiwal T-Mobile nowe horyzonty. jednym z wydarzeń imprezy jest przegląd kina meksykańskiego. 90
  • Na jaszczurki! 15 lip 2012, 12:00 Z jednej strony „Dragon’s Dogma” to typowa posttolkienowska baśń – świat, w którym na gościńcu między zamkiem a leśną strażnicą można nadziać się na stado wilków, gobliny, trolle, cyklopy, a nawet ziejącego... 90
  • Kultura, aktualności 15 lip 2012, 12:00 Film Najgorętszą premierą tygodnia jest hollywodzki „Prometeusz” z Charlize Theron, Michaelem Fassbenderem i odkryciem szwedzkiej wersji „Millennium”, Noomi Rapace. Reżyser Ridley Scott nawiązuje w nim do swojego... 91
  • Tydzień kultury polskiej 15 lip 2012, 12:00 Edyta Olszówka w serwisie Plejada objawia czytelnikom gorzką prawdę o polskim szołbizie. Mówi, że to wszystko wygląda pięknie w gazetach i telewizji, a dopiero jak człowiek wróci do domu i popatrzy w lustro, to „wychodzą z niego... 96
  • Kraj śmieciem płynący 15 lip 2012, 12:00 Podczas największej akcji sprzątania tatr przeprowadzonej na początku wakacji zebrano ponad 1500 kg śmieci. Ta szlachetna akcja zrealizowana siłami miłośników gór znajduje wielu naśladowców. 97
  • Wczasy 15 lip 2012, 12:00 Postanowiłem wybrać się na urlop za granicę z jakimś naszym biurem podróży, bo lato jest po to, żeby wypoczywać po wiośnie i naładować akumulatory na deszczową jesień, która grozi nam kryzysem przepowiadanym przez ekonomistów od czasu do czasu oraz przez Prawo i Sprawiedliwość... 97
  • Kto przodkami wojuje 15 lip 2012, 12:00 Ukraiński nietakt pary satyryków to przestroga, do jakiej arogancji prowadzi władza i sława, bliska jej kuzynka 98

ZKDP - Nakład kontrolowany