Nasz szatan

Nasz szatan

Wypisał się z Kościoła, napisał książkę, szykuje najbardziej satanistyczną płytę w historii Behemotha. I jak twierdzi, chce się spotkać z egzorcystą. Z Nergalem rozmawia Magdalena Rigamonti.
Magdalena Rigamonti: Spotkałby się pan z egzorcystą?

Nergal: Tak. Z czystej dziecięcej ciekawości.

A nie ze strachem, że wypędzi z pana złe duchy? Pytam serio.

Wie pani, konfrontacje są dla mnie czymś ważnym. Wręcz przyciągam osoby, które chcą się ze mną zmierzyć, najczęściej intelektualnie, ale zdarzają się także pojedynki na gruncie duchowym czy nawet… fizycznym. Nie powiem, żeby mnie to nie podniecało.

Bawi to pana? Pytam, bo nie wiem, czy pan ironizuje, czy nie.

Nie ironizuję. Sceptyczna połowa mnie się uśmiecha, a ta ciekawa świata łaknie wiedzy...
Ciekaw jest pan, co się będzie z panem działo?

Nie, dla mnie doświadczenie jest wartością samą w sobie. Nie muszę być zdeterminowany celem. Z nikim się nie ścigam ani nie staram się nikomu niczego udowodnić.

A gdyby egzorcysta powiedział, że w panu są 272 demony?

Czysta abstrakcja. Zacząłbym raczej od zadania podstawowego pytania, czy jestem szczęśliwy, a nie od szukania w sobie demonów. No bo jeśli założymy, że mam je w sobie, to broń Panie Boże, by gdziekolwiek uciekały. Może to właśnie one są odpowiedzialne za to, że mam cudowne życie.

W jakim sensie?

Potrafię żyć w symbiozie ze wszystkim, co się we mnie kotłuje. I to, jak prowadzę swoje życie, jakie owoce po drodze zbieram, powoduje, że czuję się bogatym człowiekiem. Na to bogactwo składa się również mrok, który mam w sobie. Mimo młodego wieku czuję pełnię, czuję, że mam kontrolę nad światem. Dla kogoś mogę być złem wcielonym, OK. Nie ma sprawy. Uważam swoje życie za stosunkowo zajebiste, więc dlaczego miałbym cokolwiek zmieniać? Demonologia jest tematem ciekawym, cholernie inspirującym, ale dokładnie tak samo inspirującym jak „Władca pierścieni”. Wracając do Kościoła, to zdarzyło mi się nawet ostatnio zaprzyjaźnić z jednym proboszczem.

Tym z kościoła na rogu, tuż przy pana domu?

Surprise! Ten również okazał się człowiekiem. Ale przede wszystkim ten docelowy, który prowadził mnie przez procedurę apostazji, był równym gościem. Apostazja to w Polsce, niestety, nadal nie jest bułka z masłem. Dla przykładu we Włoszech, kraju podobnie jak Polska na wskroś katolickim, sprawę można załatwić bezboleśnie, bo drogą pocztową. U nas dla potencjalnego apostaty jest to często droga, tfu, przez mękę.

Pan miał prościej, bo Kościół chciał się pana szybko pozbyć.

Jak się okazuje, tak nie było… Dla Kościoła zbłąkana owieczka znaczy więcej niż każdy inny parafianin. Tym razem jednak trafiło na wilka. I to bardzo zdeterminowanego. Problemem ludzi Kościoła jest to, że wciąż cały świat myślący inaczej traktują z góry. Ich błąd. Mimo to poniekąd imponuje mi fakt, że księża walczą o każdą duszę. Nawet czarną jak moja.

Nie wiem, kiedy pan żartuje…

Problem w tym, że ja też nie wiem. Ciężko mi to przez gardło przechodzi, ale… w jakiś sposób jestem wdzięczny Kościołowi za to, że mogłem się z niego wypisać w miarę cywilizowany sposób. Bez angażowania w to mediów czy wygłupiania się w przybijanie kartek do drzwi parafii. Zresztą na sam koniec ksiądz powiedział do mnie: „Wie pan co, jestem panu wdzięczny”. Nie wierzyłem własnym uszom. „Słucham?” – zapytałem. A on na to: „Przychodzą tu różni ludzie, którzy mienią się katolikami i robią karczemne awantury, walcząc o jakieś swoje sprawy, a pan wchodzi uśmiechnięty i rozmawia w kulturalny sposób”. Satanizm z ludzką twarzą, why not?

Sam pan mówi w książce, która właśnie wyszła, że szatan to kulturalny, nienagannie ubrany dżentelmen.

Al Pacino w „Adwokacie diabła” albo Woland w „Mistrzu i Małgorzacie”… Kilka dni temu spotkałem kuzyna, który pracuje dla wielkich korporacji. Bada rynek, przygotowując statystyki. Okazuje się, że według badań dla wielu ludzi w Polsce jestem synonimem wolności. Kiedy pada hasło „wolność”, ludzie mówią „Nergal”. Zaraz potem Kuba Wojewódzki i kilku innych kolegów z branży. Fajnie.

Myślałam, że jak pada hasło „diabeł”, to ludzie mówią „Nergal”.

To też. I dlatego pewnie zostało mi zaproponowane bycie twarzą napoju energetycznego Demon. Egzorcyści twierdzą, że taka nazwa środka spożywczego to igranie ze złym. Sieją taką propagandę, bo z tego żyją. A naiwni im wierzą. Jednym i drugim wybaczam. A co do samego napoju to… dość duże mrugnięcie okiem do samego siebie i swojego wizerunku. Poza tym idea, która idzie w parze z promocją Demona, jest piękna i bliska mi. DKMS (Baza Dawców Komórek Macierzystych Polska – przyp. red.) na tym korzysta mimo tysięcy debilnych protestów.

Niektórych to przeraża.

To świadczy o ich kondycji moralnej. Dość wątłej. A księża? Muszą przecież straszyć, żeby interes się jakoś kręcił. Gdyby ludzie przestali się bać, toby opuścili świątynie.

A pan, kiedy uznał, że na walce z Kościołem zbuduje swoją karierę?

Złośliwi mówią, że jestem populistą i oportunistą i że tego biednego Ryszarda Nowaka (były poseł, od lat znany głównie z walki z sektami – przyp. red.) też wykorzystuję do celów propagandowych... A nie wykorzystuje pan? Jak już wskoczyłem do szamba, to się w nim chociaż wykąpię. Oczywiście, tej sprawie można było ukręcić łeb dużo wcześniej… Okazać skruchę, przeprosić i mieć to z głowy...

To, rozumiem, nie w pana stylu.

Raz, że nie w moim stylu. Dyplomacja też ma swoje granice. Z terrorystami, nawet tymi spod znaku krzyża, się nie negocjuje.

Od lat pan igra z tym, co dla wielu osób jest najwyższą wartością.

Zarzucają mi koniunkturalizm. Ale proszę pamiętać, że ja swój zespół założyłem w 1991 r. Wtedy też powstały podwaliny silnej, antyreligijnej ideologii, której konsekwentnie trzymam się do dziś. Black metal to muzyka i filozofia w jednym. To wyzwanie rzucone boskiemu porządkowi, z którym nam po prostu nie po drodze. Kiedy czuję nacisk, to stawiam większy opór. Maria Peszek na swojej ostatniej płycie śpiewa: „Hej, duszy podpalacze, róbmy dym”. I ja tę metaforę kupuję. I wiem, że nie jestem samotną planetą. Widzę coraz więcej ludzi, których świadomość się budzi i pragnie rozkwitać jak kwiat na wiosnę…

Pan ją budzi na swoich koncertach pełnych krwi, symboli satanistycznych. Swoją drogą, nadal pan używa świńskiej krwi prosto z rzeźni?

Dzisiaj niestety już nie. To byłoby niebezpieczne dla mojego układu odpornościowego. Jestem wciąż bardzo podatny na zakażenia i infekcje. A więc żadnej zwierzęcej krwi, tylko spożywcza, sztuczna. Nawet botoks zabroniony! Jestem skazany na godne starzenie się (śmiech).

Nie czuje się pan odpowiedzialny za tych, którym budzi świadomość?

Odpowiedzialny jestem tylko za siebie. Sieję i zbieram plony.

Przecież to często dzieciaki.

I co z tego? Nie mogę brać za nikogo odpowiedzialności. Mówię im, że warto myśleć za siebie, brać odpowiedzialność za siebie, kierować swoim życiem. Wczoraj na koncercie w Kostaryce jakiś fan wita mnie słowami: „Jesteś moim bogiem”. Powiedziałem grzecznie: „Sam siebie ustaw w pozycji boga”. Gdybym miał dziecko, też bym zachęcał do budowania własnego kodeksu.

Kiedy pan tak mówi z pozycji tej fioletowej kanapy, brzmi to niegroźnie. Wykrzyczane ze sceny nie jest już takie niewinne.

Zarówno kanapa, jak i scena są dla mnie środowiskiem naturalnym. Niczego nie udaję. Wydaje mi się, że to, co mówię na koncercie, mimo całego anturażu i teatralności jest budujące i bardzo witalne. Dzisiaj przed utworem „Conquer All” („Zwyciężyć wszystko”) mówię ze sceny, że cudownie jest żyć. Zdarza się tak ekstatyczna reakcja, że prawie mdleję. To są mocne ciosy. O wolności też mówię. A ta niejedno ma imię.

Egzorcyści mówią, że część pana fanów to ich przyszli klienci. Mówią też, że im większa walka z Kościołem, tym więcej zniewoleń.

Dla mnie liczy się fakt, że rzeczywistość bezwzględnie rozprawia się z zabobonem. Widziała pani hasło ateistów „Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę”?

Widziałam. Związane z partią Palikota.

Sympatyzują z moim poglądami, byli pod sądem, kiedy toczył się proces o obrazę uczuć religijnych.

Bo podarł pan Biblię.

Podarłem. I choć jestem apolityczny, to hasło bardzo mi się podoba. Wykorzystam je. Akcja rodzi reakcję. Teraz środowiska katolickie wykupują billboardy i umieszczają na nich cytaty z Biblii. Kiedy jadę przez Tampę na Florydzie, na każdym rogu atakują mnie hasła w stylu „Jesus saves”.

A jak na pana to działa?

Z jednej strony mnie to bawi. Katolik też ma prawo manifestować swoje poglądy. Ale oni brutalnie zawłaszczają przestrzeń publiczną. Akcja ateistów to rykoszet tego działania. I to bardzo celny!

Słyszał pan, że w Warszawie powstaje osiedle dla katolików?

A po ile metr, bo właśnie szukam mieszkania w stolicy? Może powinienem z tym pójść do psychologa i zapytać, czy to normalne, że tak ekstatycznie reaguję na każdą formę wprowadzania fermentu.

Lepiej do egzorcysty. Co jest napisane na wycieraczce przed drzwiami do pana mieszkania?

„Welcome to Hell”. Dostałem ją na moje pierwsze urodziny, czyli w grudniu 2011 r. (rok po przeszczepie szpiku – przyp. red.). Kolega pod pretekstem pępkowego zaprosił mnie do SPATiF w Sopocie. Chciałem się wyłgać, bo się źle czułem. Ale przyjaciel nie dawał za wygraną. Kupiłem zestaw pieluch i tak z gorączką i tym pakunkiem stoję w drzwiach klubu. Patrzę, kumpel z Warszawy, kolega z Krakowa, znajomi z Białegostoku, nawet moi lekarze się wyświetlili. Wypiłem kilka win i od razu wyzdrowiałem, jak Łazarz. A do domu przytargałem wycieraczkę, która odstrasza tych, co trzeba.

Czyli kogo?

Żartowałem.

Znowu?

Jak nie potrafię być mądry, to chcę przynajmniej być zabawny.

Czyli miał rację ksiądz Boniecki, mówiąc o panu „jasełkowy satanista”?

Nie traktuję siebie ani świata zbyt poważnie. Ale są miejsca i momenty, które są dla mnie sacrum. Behemoth to moja świątynia, w której Bóg został strącony z piedestału już dawno.

A co w niej robi szatan?

Szatan jest przepięknym archetypem bliskim człowiekowi w naszej szerokości geograficznej. Jest niedoskonały w przeciwieństwie do mędrca z białą brodą. Nigdy nie ukrywałem swojej wielkiej sympatii dla niego i… zrozumienia. Korzystam z tego, bo jest cudownym i wdzięcznym narzędziem w tworzeniu i wyrażaniu siebie przez sztukę. To inspiracja bez dna. Nowa płyta Behemotha, nad którą teraz pracujemy, będzie najbardziej satanistycznym konceptem, jaki popełnił nasz zespół...

Nie boi się pan?

Czego? Reakcji społeczeństwa? Co? Już nie można o diable śpiewać, na Boga (śmiech). Diabeł to na szczęście nieodłączny element naszej tradycji. I ja jako artysta z niego korzystam. Dawno też uporządkowałem sobie hierarchię wartości, gdzie w tym wszystkim człowiek, a gdzie metafizyka.

I gdzie jest u pana ta metafizyka, duchowość?

Nie odciąłem tego, ale jestem dużo bardziej ostrożny w używaniu tego typu terminologii. „Energia” to jest słowo, którego używam dużo częściej, i ono determinuje mój stosunek do świata. Są rzeczy nienazwane.

Mówi pan o diable?

Mówię przede wszystkim o energii. Mogę odczuwać jakąś obecność, niczego z góry nie neguję. Wiem, że się ślizgam. Ale wiem też, że w życiu jest tajemnica, która być może mnie gdzieś pcha, nakręca, inspiruje. A tajemnica to magia. Bez niej nasze życie byłoby… ułomne.

Wie pan, co to znaczy? (Pokazuję Nergalowi najpopularniejszy gest diabelski).

To zajączek (śmiech). Rogi to w każdej kulturze co innego. Jeśli chodzi o heavy metal, to za ojca tego gestu uważa się Ronniego Jamesa Dio, który tłumaczył, że jego ciotka wiedźma używała go do odpędzania złych duchów… A dzisiaj? To powszechny symbol popkultury, w dodatku wyświechtany. Bo jeżeli prawie każda celebrytka, pozując do zdjęcia na czerwonym dywanie, unosi do góry rękę w tym geście, to mnie się już przestaje chcieć.

A kiedy pan to pokazuje, to jest poważne?

Rozrywka może mieć głębię. Może demontować świat. Choć dziś te rockandrollowe rogi są używane nawet przez polityków, to wiem, że w takich okolicznościach jak koncert Behemotha mają one swoje głębsze znaczenie. To kod, którym porozumiewam się z fanami. Wtedy ma to sens.

Diabeł, satanizm, rogi, a gdzie w tym wszystkim Bóg?

Mam tak, że nie usprawiedliwiam swojego życia żadnym wyższym bytem. Czyli diabłem też nie? Diabeł to byt na wskroś ziemski, bardzo ludzki. Nie ma siły nadrzędnej, nie ma Wielkiego Brata, demiurga pociągającego za sznurki.

A więc jasełkowy satanizm?

Jasełka to blichtr, a ja swoją sztukę traktuję poważnie.

Ja nie pytam o sztukę. Chrześcijanie uważają diabła…

...za realną postać. Zastanawiam się, co by było, gdybym się urodził w Czechach.

Kariery by pan nie zrobił, bo tam większość społeczeństwa deklaruje ateizm.

Mógłbym co najwyżej zostać aktorem porno. Czechy to europejskie centrum filmów dla dorosłych.

Czyli popłynąłby pan z nurtem, a nie wywracał porządek.

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Polska to szalenie inspirujące miejsce. I to też wyraz mojego, bohatera negatywnego, patriotyzmu. Płyniemy na chaotycznej fali, która się nazywa życiem. Jest ono pełne przypadku i energii, której nie definiuję. To jest jasny manifest: deus absconditus, czyli boska nieobecność. Postawa trudna, bo wymaga od człowieka większego wysiłku, odpowiedzialności za siebie, a nie zrzucania wszystkiego na jakąś siłę wyższą.

W szpitalu, kiedy pan chorował na raka, też pan tak myślał?

Moja fatalna sytuacja jeszcze bardziej ugruntowała moje poglądy.

Zdrowy pan jest?

Tak.

Uratowany?

Wszystko jest procesem. Ekscytuję się tym, że jestem, że żyję.

Taką wizję świata powinien pan młodym sprzedawać zamiast ideologii satanistycznej.

I sprzedaję. Dziwne, że rozumieją to nastolatkowie, a pani chyba nie do końca. Moja wizja jest bardzo witalna, choć niektórzy mówią, że sprzedaję filozofię śmierci. Gdyby tak było, to w sytuacji zagrożenia życia zrobiłbym wszystko, by je jak najszybciej skończyć. Prawda?

Może wystarczy podpisać pakt z diabłem i wyjść z choroby?

Pokazałem, że warto walczyć o życie, że ono jest najcenniejszą wartością. Drugiego nie ma.

Jak pan reagował na komentarze, że choroba jest wynikiem pana satanistycznych kolaboracji?

Cieszyłem się. Widziałem, że ludzie wierzący, katolicy, którzy życzą mi śmierci, jednocześnie piłują gałąź, na której sami siedzą! Strzelają sobie w kolano i pokazują, że nie mają żadnego kręgosłupa. Czysta hipokryzja. I nie zawaham się w tę hipokryzję jeszcze bardziej przyp... I jak zawsze zrobię to z wielkim uśmiechem na twarzy.

Udając, że pan uzdrawia albo jest papieżem?

Robię to poniekąd z pobudek patriotycznych. Bardzo surowo się wypowiadałem o Polsce, ale teraz trochę mi się pozmieniało. Chcę kochać Polskę, ale to jest trudna miłość. Coraz bardziej sympatyzuję z dzisiejszą Polską, ale chciałbym, żeby było inaczej. W moim przekonaniu lepiej. Gdy dziesięć lat temu jechałem samochodem, to potrafiłem wyrzucić jakiś śmieć przez okno, a dziś zbieram śmieci innych. To jest mój patriotyzm. I w tle nie trzepoce biało-czerwona flaga.

Napisał pan książkę. Po co? Żeby się utrzymać na celebryckiej fali?

A to ja jestem na celebryckiej fali? W „Spowiedzi heretyka” nie zdradzam swoich ideałów. Jestem sobą i głowę mam podniesioną do góry. Jak zawsze. Jest nieźle, wiem, że księża na lekcjach religii mnie cytują... Ale nie z entuzjazmem. I o to chodzi. W tym, co robię, jest chyba rodzaj misji…

Żeby palić kościoły, jak kiedyś, w latach 90. w Skandynawii?

Nie, by rozmawiać, choć nie zawsze grzecznie. Żeby inspirować, stymulować i… zmieniać!

I dlatego zgodził się pan zagrać nazistę w filmie Machulskiego?

Strasznie pani poważna, a to przecież komedia! Ribbentrop Machulskiego ma zresztą coś z Wolanda. A do tego, jak już wspomnieliśmy, z tym ostatnim jest mi po drodze. Życie to odgrywanie różnych ról i chociaż nie jestem profesjonalnym aktorem, to dostałem od losu szansę zostania nim choć na moment. I za to też jestem bardzo wdzięczny.

Okładka tygodnika WPROST: 42/2012
Więcej możesz przeczytać w 42/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 3
  • bez-nazwy   IP
    coz , pozyjesz , umrzesz i zobaczysz.
    • bez-nazwy   IP
      chory lamus
      • 123   IP
        Będzie reality show kiedy?

        Spis treści tygodnika Wprost nr 42/2012 (1548)

        • Exposé alternatywne 14 paź 2012, 12:00 Przed wystąpieniem w Sejmie premier konsultował się z wieloma środowiskami. Po Warszawie krążyło wiele, czasem wzajemnie sprzecznych wersji tekstu. My dotarliśmy do tej, która miała być ostateczna. W ostatniej chwili Donald Tusk inaczej... 4
        • Robi się niedobrze 14 paź 2012, 12:00 Niech się nikt nie nabiera na bajki o potrzebnej debacie. I niech nikt nie myśli, że to był wypadek przy pracy. Z całym rozmysłem i starannie zaplanowanym scenariuszem konserwatyści z Platformy pokazali swoją siłę. Ani czas, ani miejsce... 6
        • Innowatorzy docenieni przez "Wprost" 14 paź 2012, 12:00 Firmy, które znalazły się w rankingu najbardziej innowacyjnych polskich przedsiębiorstw przygotowanym przez Instytut Nauk Ekonomicznych PAN i redakcję „Wprost”, zostały wyróżnione przez nasz tygodnik statuetkami Innowatora... 8
        • Marek Bieńczyk: Pisanie zawsze pierwsze 14 paź 2012, 12:00 Rozmowa z laureatem tegorocznej Nagrody Nike za zbiór felietonów "Książka twarzy". 8
        • Teraz Azja 14 paź 2012, 12:00 Szwedzcy akademicy kierują się globalną sprawiedliwością – skoro po Ameryce (Llosa) i Europie (Tranströmer) przyszedł czas na Azję, Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury otrzymał chiński prozaik Mo Yan. W Polsce nakładem... 8
        • Z Gosią w Paryżu 14 paź 2012, 12:00 Królowa polskich projektantów. Od 15 lat konsekwentnie wymyśla siebie, nie tylko zjawiskowe sukienki dla celebrytek. Teraz postanowiła wyjść poza Polskę i pokazać swoją kolekcję w Paryżu. Zmęczona Gosia Baczyńska siedzi naprzeciwko... 9
        • I co ja zrobię z tym Euronoblem? 14 paź 2012, 12:00 Co zrobicie ze swoją częścią Nagrody Nobla? Wiecie już? Jak się ją podzieli na wszystkich z Unii Europejskiej, to wyjdzie niewiele? Fakt. Ale nie bądźmy małostkowi! Można trochę dorzucić ze swoich, kupić pięćdziesiątkę i walnąć... 9
        • Piekło, niebo 14 paź 2012, 12:00 Liczba zniewoleń i opętań rośnie. W kolejce do egzorcysty trzeba czekać kilka tygodni. To nie żart, bo Szatan nie ma poczucia humoru. 12
        • Nasz szatan 14 paź 2012, 12:00 Wypisał się z Kościoła, napisał książkę, szykuje najbardziej satanistyczną płytę w historii Behemotha. I jak twierdzi, chce się spotkać z egzorcystą. Z Nergalem rozmawia Magdalena Rigamonti. 16
        • Zły życzy śmierci 14 paź 2012, 12:00 Mechanizm nienowy – gdy mowa o czymś (kimś) dobrym, ludzie zaczynają ziewać, gdy mowa o złu, przebierają nogami i chcą więcej. Nienowe jest też to, że nie brakuje tych, co na tej fali płyną. Już setki lat temu raportowano o... 21
        • Pojedynek na rewolwery 14 paź 2012, 12:00 W tle exposé trwa walka o władzę między słabnącym Donaldem Tuskiem, odbudowującym wpływy Grzegorzem Schetyną i rosnącym w siłę Jarosławem Gowinem. 22
        • Amber Gold od środka 14 paź 2012, 12:00 Wiemy, kogo ABW typuje jako tych, którzy stali za Amber Gold. W sprawie pojawiają się człowiek półświatka, biznesmen i były esbek. Ujawniamy najnowsze ustalenia tajnych służb i prokuratury w spraw ie parabanku. Śledztwo kuleje, funkcjonariusze ABW szukają po omacku. 26
        • Syn ojca sukcesu 14 paź 2012, 12:00 Czego obawia się gwiazda PiS Adam Hofman? Że Jarosław Kaczyński postanowi wymienić go na Adama Bielana. 30
        • Waldemar wspaniały 14 paź 2012, 12:00 Waldemar Pawlak jeździ po kraju i wygaduje dziwne rzeczy. Mówi, że Polska to dziki kraj. Zaś Platforma robi widowiska, zamiast zająć się robotą. 34
        • Zabrać misiom kasę 14 paź 2012, 12:00 PO i PiS malują za nasze swoją „Bitwę po d Grunwaldem”. Paweł Kowal z PJN przekonuje, że Tusk i Kaczyński znakomicie się dogadują. Chce im zabrać pieniądze na pędzle i farby. 38
        • Chcę mieć wybór 14 paź 2012, 12:00 Wychowują dzieci z zespołem Downa. Mówią jednak, że każda kobieta ma prawo do samodzielnej decyzji, czy chce i może urodzić. 44
        • Wstrząs 14 paź 2012, 12:00 Głosowanie w Sejmie nad dwoma projektami ustaw dotyczących aborcji, w którym przegrała ustawa liberalizująca (Palikota), a rygoryzująca (Ziobry) przeszła do dalszych prac, wstrząsnęło mną. Długo żyję w tym kraju i różne rzeczy... 48
        • Nieliberalne sumienie 14 paź 2012, 12:00 To, co poważni przedstawiciele Platformy Obywatelskiej nazywają „wypadkiem przy pracy”, czyli głosowanie w sprawie zmiany prawa dotyczącego aborcji, uważam nie za wypadek, lecz za niesłychanie niebezpieczne zachowanie, które... 50
        • Strzał w imię Boga 14 paź 2012, 12:00 Mężczyzna zatrzymał szkolny autobus, zapytał, która to Malala. Wyciągnął dziewczynkę na drogę i dwa razy strzelił z bliska: w szyję i w głowę. Tak 14-letnia blogerka zapłaciła za opór wobec Talibów. 52
        • Wszyscy ludzie kandydata 14 paź 2012, 12:00 Mitt Romney goni Baracka Obamę w sondażach. I w wydawanych na kampanię pieniądzach. Biznes stoi za nim murem. Poznajcie magnatów, którzy chcą kupić wymianę prezydenta. 56
        • Najważniejszy chory świata 14 paź 2012, 12:00 Europa znów jest najważniejsza: Świat patrzy na nią nie z podziwem (za pokojowego nobla), ale z przerażeniem. wizyta Angeli Merkel w Atenach nie uspokoiła ulic ani rynków. 58
        • Łowcy fuch 14 paź 2012, 12:00 Ulotkarz, ankieter, człowiek „na słuchawce” – to zajęcia, które przeciętny Polak uznaje za poniżej godności. Mimo to ze zleceń i fuch żyją ponad trzy miliony osób. 60
        • Banki odporne na grypę 14 paź 2012, 12:00 Choć strefą euro miota kryzys, nasz system bankowy trzyma się dzielnie. Polskie córki zachodnich grup bankowych są często od nich zyskowniejsze. 63
        • Fiskus da popalić palaczom 14 paź 2012, 12:00 Nowa akcyza na papierosy uderzy przede wszystkim w najtańsze marki. Resort finansów już liczy zyski, lekarze chwalą, koncerny tytoniowe płaczą – ale nie wszystkie. O co chodzi w wojnie tytoniowej? 66
        • Piękne umysły 14 paź 2012, 12:00 Noble naukowe 2012 rozdane. Tego z fizyki otrzymali Serge Haroche i David J. Wineland, naukowcy, dzięki którym od dziś tematem przy kawie będą superszybkie komputery kwantowe. 68
        • Cud naukowy 14 paź 2012, 12:00 Poruszanie przedmiotami siłą woli, opuszczanie duchem ciała podczas śmierci klinicznej – te i inne cuda da się zweryfikować naukowo. Tako rzecze Wiseman. 72
        • Najbliżej wulkanu 14 paź 2012, 12:00 Nasz naród jak lawa – pisał Adam Mickiewicz. Ale to nie Polacy, tylko Nowozelandczycy mieli na tyle odwagi, żeby spuścić się na linach wprost do plującego lawą wulkanu. Geoff Mackley i jego zespół zjechali 400 metrów wprost do... 72
        • Ludzie jak salamandry 14 paź 2012, 12:00 Urwij ogon salamandrze – odrośnie. Phi, to przecież jaszczurka. Ssakom kończyny nie odrastają. Czy aby na pewno? Odkryte w Afryce myszy z rodzaju Acomys mają fenomenalne zdolności regeneracji. Potrafią odtworzyć nawet ucho –... 72
        • Złotodajne bakterie 14 paź 2012, 12:00 Bakteriolodzy wygrali z alchemikami wyścig po kamień filozoficzny? Bakcyle wyhodowane przez naukowców z Michigan State University produkują 24-karatowe złoto. Chciwe Cupriavidus metallidurans po wypuszczeniu na złotonośną rzekę w postaci... 72
        • T-Gallery: świat jutra 14 paź 2012, 12:00 Bez smartfona już dziś wielu z nas nie wyobraża sobie życia. To osobisty asystent, dzięki któremu dzwonimy, łączymy się z internetem, komunikujemy na Facebooku, oglądamy filmy, gramy. To jednak dopiero początek rewolucji. Przekonaliśmy się o tym w T-Gallery w Bonn. 74
        • Szeryf rządzi 14 paź 2012, 12:00 Jurorem w talent show nie zostanie, w politykę bawić się nie chce, w Boga wierzy. Muniek Staszczyk w rozmowie z Magdaleną Rigamonti opowiada też o nowej płycie T.Love. 76
        • Złapać oddech 14 paź 2012, 12:00 Ken Loach próbuje zmieniać świat, robiąc filmy. Alb o chociaż zmusić ich widzów do myślenia. gdy Nie udaje się za pomocą dramatu, na warsztat bierze komedię. Taką jak „Whisky dla aniołów”. Od piątku w naszych kinach. 80
        • Mistrz 14 paź 2012, 12:00 Jerzy Jarocki udowadniał, że teatr to jest sprawa absolutnie serio. Odszedł wielki intelektualista, doskonały rzemieślnik, nauczyciel kilku pokoleń aktorów. 82
        • Bez uproszczeń 14 paź 2012, 12:00 „Obława” to fascynujący thriller wojenny. A jednocześnie daleka od schematów opowieść o moralności. Jeden z najlepszych polskich filmów tego roku. 84
        • Recenzuje Jacek Rakowiecki 14 paź 2012, 12:00 Najpierw zaległość o „Bitwie pod Wiedniem”: to megachała, mogąca konkurować o miano najgorszego filmu historycznego w dziejach kina. Schrzanili to Włosi, nie Polacy, choć nasi aktorzy powinni zawczasu czytać scenariusz. Komu... 86
        • Projekt niemożliwy 14 paź 2012, 12:00 Pierwszy pokaz „Miasta snu” Krystiana Lupy odbył się w Paryżu. Reżyser nie chce już wracać do tej wersji spektaklu. 86
        • Muzyczny ranking Piotra Metza 14 paź 2012, 12:00 Ania Dąbrowska Bawię się świetnie Jazzboy Na nowej płycie Ani Dąbrowskiej prawie wszystko jest inne niż dotąd i prawie wszystko lepsze. Przede wszystkim wokal, nieskażony żadną manierą – Ania wreszcie pokazuje swoje prawdziwe... 88
        • Piotr Kofta wie, co czytać 14 paź 2012, 12:00 Ojciec Miljenko Jergović, przeł. Magdalena Petryńska Czarne 2012 Bycie ojcem to niewdzięczne zadanie – pomijając bolączki codzienności, zawsze istnieje ryzyko, że twoje dziecko napisze o tobie książkę, bo będzie chciało się... 88
        • Tydzień kultury polskiej 14 paź 2012, 12:00 W tym tygodniu w Krakowie odbywa się festiwal Unsound. Wystąpić ma znana aktorka filmów spod lady – Sasha Grey. Podekscytowanych i oburzonych uspokajam – Grey będzie na scenie wykonywać awangardę raczej muzyczną niż... 90
        • Niebezpieczny pastisz 14 paź 2012, 12:00 Czy nie popadam w przesadę, traktując niewinnych w „Borderlands 2” ogniem, prądem i żrącym kwasem? 90
        • Dzień świrów 14 paź 2012, 12:00 Nauczyciele obchodzili swoje święto, ale radości na ich twarzach widać nie było, ponieważ, jak powiedział mi jeden z nich, „strach uczyć, a żyć trzeba”. Dzisiaj część małolatów, rozpieszczonych przez rodziców, ma... 92
        • Biedroń z butlą wina 14 paź 2012, 12:00 Ileż to już razy słyszeliśmy, że świat wisi na włosku. Wydarzenia ostatnich dni każą nam zweryfikować to wytarte powiedzonko. Teraz nasze bezpieczeństwo wisi na smartfonie, a wszystko za sprawą ujawnienia wstrząsających informacji.... 92
        • Niemoralni moraliści 14 paź 2012, 12:00 Zawierucha aborcyjna przypomina, ile niemoralności potrafią wykreować moraliści. I jak często cynicy udają moralistów. Zmuszanie kobiet, by rodziły okaleczone dzieci, jest czymś szczególnie obrzydliwym. Ciekawe, ilu obrońców życia od... 106

        ZKDP - Nakład kontrolowany