Mistrz szybkich romansów

Mistrz szybkich romansów

„Wprost” dotarł do planów ministra zdrowia, który na polecenie premiera musi w ciągu pół roku uporać się z problemem kolejek do lekarzy. Wszystko wskazuje na to, że BARTOSZ ARŁUKOWICZ na nich polegnie.

Wtorek, tydzień przed świętami. W gabinecie szefowej NFZ dzwoni telefon. Minister zdrowia zaprasza Agnieszkę Pachciarz na pilne spotkanie w sprawach bieżących. Jest godzina 18. Prezes jest nieco zdziwiona, ale odpowiada, że oczywiście przyjedzie na Miodową. Dwie i pół godziny później jest już w Ministerstwie Zdrowia. Bartoszowi Arłukowiczowi towarzyszą dwaj współpracownicy. Pierwsze pół godziny to rozmowa o drobiazgach. Nagle szef resortu wypala: – Chciałem cię też poinformować, że złożę wniosek o twoje odwołanie. W gabinecie zapada kłopotliwa cisza. Przerywa ją Arłukowicz, który sugeruje, by Pachciarz odwołała zapowiedzianą na następny dzień konferencję prasową. Szefowa Funduszu lekceważy sugestię, zaczyna natomiast dopytywać o powody dymisji.

Tyle wiadomo na pewno, bo taki przebieg wypadków potwierdzają obie strony konfliktu. Od tego momentu relacje zaczynają się jednak różnić. Współpracownicy Pachciarz i ona sama przekonują, że minister nie podał żadnego uzasadnienia odwołania. Otoczenie Arłukowicza twierdzi, że drobiazgowo wytłumaczył powody rozstania i ma na to świadków. – Gdyby Agnieszka wiedziała, że to rozmowa o jej dymisji, też zabrałaby kogoś z Funduszu. Tyle że dla niej było to całkowite zaskoczenie. Do tej pory na pytania, czy ma jakieś zastrzeżenia do jej pracy, minister zawsze odpowiadał wymijająco – kpi współpracownik Pachciarz.

Jedno jest pewne: szefowa NFZ opuszcza ministerstwo rozżalona. – Chodzi nie tyle o samą dymisję, ile o jej formę. Bartek mógł przecież jej powiedzieć, że formuła współpracy się wyczerpała i poprosić, aby sama złożyła dymisję. Agnieszka to baba z honorem, na pewno by to zrobiła – mówi polityk, który zna zarówno ministra zdrowia, jak i prezes Funduszu. Współpracownicy Arłukowicza twierdzą co innego. Bronią ministra, przekonując, że setki razy zgłaszał zastrzeżenia do pracy swej dawnej faworyty. Powtarzał jej, że polityka to gra zespołowa i dla własnego bezpieczeństwa prawnego nie można wywracać rządu.

ZACZĄŁ SIĘ SAJGON

„Wywracanie rządu” to domaganie się miliarda złotych. Takich pieniędzy za ten rok zażądała od resortu prezes NFZ, kierując się „czerwonymi wyświetleniami” z systemu EWUŚ. Ów system sprawił, że pacjenci nie muszą przynosić do lekarza żadnych dowodów ubezpieczenia. Wystarczy wpisać do komputera PESEL i po chwili nazwisko pacjenta wyświetla się albo na zielono (co oznacza, że jest ubezpieczony), albo na czerwono (ubezpieczenia brak). Ci, którzy nie zgadzają się z werdyktem maszyny, mogą napisać oświadczenia, że bezpłatna opieka im się należy. Fundusz musi wtedy sprawdzić prawdziwość takich deklaracji. – Agnieszka sprawdziła. Wyszło, że Ministerstwo Finansów powinno zapłacić za nieubezpieczonych pacjentów nie, jak do tej pory, około 250 mln zł, tylko cztery razy więcej – opowiada polityk PO. Chodzi o tych, którzy nie są ubezpieczeni, ale z innych powodów przysługuje im prawo do opieki medycznej: dzieci, kobiety w ciąży czy bezdomnych.

Te wyliczenia zelektryzowały szefa resortu zdrowia. – I zaczął się sajgon! – opowiada polityk Platformy. Rzeczywiście dokumentacja przepychanek między ministerstwem a Funduszem o feralny miliard złotych zajmuje kilka segregatorów. Ostatecznie prezes podjęła decyzję o domaganiu się pieniędzy w sądzie. Urzędnicy NFZ przekonują, że ich szefowa nie mogła postąpić inaczej. Gdyby tego nie zrobiła, groziłyby jej konsekwencje prawne. Zwolennicy Arłukowicza szafują podobnym argumentem. – To on mógłby pójść siedzieć! – oburza się jeden ze współpracowników szefa resortu. – Bartek nie mógł na to przystać, bo uważa, że weryfikacja prowadzona w Funduszu nie jest rzetelna – dodaje.

KUKU MINISTRA

Wśród polityków PO słychać, że błąd Agnieszki Pachciarz polegał na tym, że wyskoczyła z sądem. A przecież za „dupokrytkę” wystarczyłoby jej pismo wzywające ministra zdrowia do wypłacenia pieniędzy. – Zresztą nie o sprawę pieniędzy Bartkowi chodzi. To był tylko pretekst, aby w końcu dopiąć swego i się jej pozbyć – słyszymy od jednego z ważnych działaczy PO. Rzeczywiście, między ministrem zdrowia a szefową NFZ iskrzyło od dawna. To dziwne, bo Pachciarz była ulubienicą Arłukowicza. O tym, że wygra konkurs na szefa NFZ, zorganizowany w czerwcu ubiegłego roku po zdymisjonowaniu Jacka Paszkiewicza, było wiadomo, zanim ruszyła procedura konkursowa. Miesiąc miodowy szybko się jednak skończył. – Aga ma piekielnie trudny charakter. Jest uparta, ma swoje zdanie, jest przywiązana do procedur, potrafi wygrać każdą merytoryczną dyskusję i jeszcze przy okazji wbić szpilę – opowiada polityk PO. Pazurki pokazała już kilka miesięcy po nominacji. Kiedy podczas wspólnej narady urzędników Funduszu i resortu zdrowia doszło do utarczki słownej między nią a szefem resortu, Arłukowicz rzucił do niej: – Ty chyba nie miałaś dobrego szefa.

– Miałam, ale dawno temu – błyskawicznie zripostowała szefowa Funduszu. Arłukowicza to wyraźnie zabolało. Zresztą minister z coraz większym trudem znosił kolejne potyczki z coraz popularniejszą szefową Funduszu. Pachciarz brylowała w mediach, nie chowała się w sytuacjach kryzysowych, wszystkie problemy brała na klatę. W przeciwieństwie do niego. – Bartek zrobił sobie tą dymisją kuku. Aga jest trudna, ale z każdym innym szefem problem będzie albo taki sam, albo jeszcze większy – mówi współpracownik ministra zdrowia. I dodaje, że konflikt między ministrem a szefem Funduszu jest wpisany w system. – To ile miesięcy dajecie następcy Pachciarz? – kpiąco pytam doradców Arłukowicza. – Tym razem będzie inaczej – zapewniają jednak. – Zwiększymy kontrolę ministra nad działalnością prezesa – dodają.

PLAN ARŁUKOWICZA

Według ustaleń tygodnika „Wprost” plan Arłukowicza jest prosty: jak najdłużej odwlekać powołanie następcy Pachciarz. Nad „pełniącym obowiązki” prezesa znacznie łatwiej sprawować kontrolę, na zasadzie: albo jesteś posłuszny, albo nigdy nie zostaniesz prawdziwym prezesem. Marzeniem Ministerstwa Zdrowia jest też przeforsowanie ustawy o decentralizacji Funduszu. Według tego projektu, do którego założeń dotarł „Wprost”, prezesa Funduszu powoływałby szef resortu zdrowia, a nie premier. – Na razie nie ma politycznej zgody co do drugiego pomysłu, trzeba się więc będzie oprzeć na rozwiązaniu doraźnym – przekonuje współpracownik Arłukowicza. Tym bardziej że w trybie pilnym resort musi się zająć skracaniem kolejek do lekarzy. W Ministerstwie Zdrowia krąży dowcip: do przychodni dzwoni facet i chce się zapisać do okulisty. Rejestratorka podaje mu datę 20 lipca 2018 r. Facet ze spokojem w głosie pyta, o której godzinie. – Po co panu godzina, skoro to za ponad cztery lata? – rzuca podirytowana rejestratorka. – Muszę wiedzieć, bo tego dnia o 12 mam już gastrologa.

Dowcip najwyraźniej nie śmieszy Donalda Tuska, który o służbie zdrowia przypomniał sobie 14 grudnia podczas ostatniej Rady Krajowej Platformy. Premier publicznie postawił ministrowi ultimatum, że ten do wiosny ma przedstawić konkretne rozwiązania, które skrócą kolejki do specjalistów. Przed Arłukowiczem zadanie niemal niewykonalne. Teoretycznie najprościej byłoby wprowadzić dopłaty pacjentów do wizyt u lekarzy lub dodatkowe ubezpieczenia. Pierwszy pomysł jest nierealny, bo idą wybory i nikt się nie odważy na takie niepopularne posunięcie. Drugi będzie miał sens wtedy, gdy zakończy się informatyzacja w służbie zdrowia. Czyli teoretycznie dopiero za rok. Tym bardziej że już dziś urzędnicy ministerstwa przyznają, że ten termin jest nierealny. Jak ustalił „Wprost”, Arłukowicz wymyślił więc, żeby zabrać lekarzom z podstawowej opieki zdrowotnej tzw. stawkę kapitacyjną. To pieniądze, które medycy dostają za każdego zapisanego pacjenta, niezależnie od tego, czy rzeczywiście przyjdzie on na konsultacje, czy nie. Według propozycji resortu pieniądze mieliby dostawać wyłącznie za realnie udzielone porady. Po drugie, aby rozładować kolejki do specjalistów, ministerstwo zamierza zróżnicować dla nich stawki. I tak za wizytę nowego pacjenta byłyby one wyższe, a za tego, który już nie wymaga specjalistycznego leczenia, ale jedynie konsekwentnego podawania leków – niższe. Ma to skłonić specjalistów, by pacjentów, którzy nie wymagają ich opieki, odsyłali do lekarzy rodzinnych. Do specjalisty taki człowiek trafiałby tylko wtedy, gdyby jego stan się pogorszył. – W tej chwili mamy paranoidalną sytuację. Lekarzom rodzinnym nie chce się leczyć, więc na potęgę odsyłają ludzi do specjalistów na proste badania, które sami mogliby zrobić. Z kolei lekarze specjaliści nie są zainteresowani oddaniem pacjentów do podstawowej opieki zdrowotnej, bo dostają pieniądze za kolejne porady – przekonuje współpracownik Arłukowicza.

Gdy o ocenę pomysłu Arłukowicza proszę specjalizującego się w tematyce zdrowotnej polityka PO, zaczyna się głośno śmiać. – Takie rozwiązanie to wojna ze środowiskiem lekarskim! Już widzę Donalda, który da na to zgodę. Już dwa razy poszliśmy na twardy bój z lekarzami i za każdym razem premier, przestraszony wizją pokazywania w telewizjach płaczących matek i dzieci, się wycofywał – kpi polityk PO. Tyle że bez politycznej zgody szefa rządu minister jest skazany na porażkę. Może co najwyżej wykonać kilka PR-owych ruchów, ale po tak twardych zapowiedziach szefa rządu kosmetyczne zmiany zostaną wyśmiane. A wtedy kariera ministra może się skończyć.

KARIERA HARPAGONA

Kariera, która dotąd przebiegała wzorcowo. Zaczyna się dziesięć lat temu w Szczecinie. Trochę przypadkiem: Arłukowicz jako społecznik organizuje właśnie imprezę dla dzieci chorych na nowotwory. Szuka kogoś, kto zasponsoruje dzieciakom pizzę. Zgłasza się do niego ówczesny polityk zachodniopomorskiego Sojuszu Grzegorz Napieralski. Po jakimś czasie Napieralski prosi go, aby leczył jego dzieci. Gdy w 2007 r. tworzone są listy wyborcze SLD w Szczecinie, nikt w partii nie ma wątpliwości, że znany społecznik to dla ugrupowania łakomy kąsek. Pierwsze dwa lata w Sejmie Arłukowicz się nudzi. – Miał wręcz demoniczne parcie na szkło. Gdy zdecydowaliśmy, że to on powinien reprezentować SLD w pracach hazardowej komisji śledczej, był gotów całować Napieralskiego po rękach – opowiada polityk Sojuszu. Przełom w parlamentarnej karierze następuje pod koniec 2009 r., kiedy błyskotliwy poseł szybko staje się medialną gwiazdą. Ponieważ do pracy w komisji przyszły minister przykłada się bardzo mocno, w SLD zyskuje pseudonim Harpagon. – Gdybyśmy mieli kilku takich jak Bartek, zajechalibyśmy daleko – rozmarzają się wtedy politycy Sojuszu.

Tyle że im bardziej lśni gwiazda Arłukowicza, tym bardziej rośnie zazdrość Napieralskiego. – W pewnym momencie Grzegorz zaczął się panicznie Bartka obawiać. W efekcie zaczął go marginalizować. To był błąd – przyznają dziś politycy Sojuszu. Ambitny poseł z mocno rozbudowanym ego zaczyna się w SLD dusić. Najpierw podejmuje rozmowy z Palikotem. Potem postanawia zostać przewodniczącym Unii Pracy, która dramatycznie poszukuje wyrazistego szefa. Kiedy ma już podpisać akces i zostać członkiem UP, aby za chwilę stanąć na jej czele, nad Arłukowiczem zaczyna pracować Grzegorz Schetyna. To on jest mózgiem operacji podkupienia zdolnego posła i przejścia do Platformy. Politycy SLD nic o tym nie wiedzą. O kombinacjach Arłukowicza zawsze dowiadują się po czasie.

SZYBKIE ROMANSE

Nawet Grzegorz Napieralski o odejściu obecnego ministra zdrowia z SLD dowiaduje się na pół godziny przed wspólną konferencją premiera i Arłukowicza. – Chciałem ci coś powiedzieć, bo i tak się zaraz dowiesz. Będę ministrem – zagaja telefoniczną rozmowę z ówczesnym szefem SLD Arłukowicz. – Jakim ministrem? – dopytuje zszokowany Napieralski. – Zaraz będzie w telewizji konferencja prasowa – odpowiada poseł i szybko kończy rozmowę. 10 maja 2011 r. zostaje pełnomocnikiem rządu do spraw wykluczonych w gabinecie Tuska. – Zawsze powtarzał, że do czterdziestki chce zostać ministrem. Plan zrealizował – kpią dawni koledzy i mówią, że obecnemu szefowi resortu zdrowia zabrakło cierpliwości. – To mistrz szybkich romansów i cichych odwrotów. Gdyby wtedy wytrzymał, to dziś on, a nie Leszek Miller byłyby szefem SLD – przekonuje mnie polityk Sojuszu. Arłukowicz jako pełnomocnik do spraw wykluczonych staje się obiektem kpin.

– Sprzedał się za marną posadę – ironizują politycy z wszystkich stron. Minister czeka jednak na wybory i nowe rozdanie. Pierwotnie ma zostać szefem resortu pracy, ale ostatecznie resort przypada PSL. Arłukowicz ląduje na Miodowej w gmachu Ministerstwa Zdrowia. Pierwszy kryzys przychodzi już miesiąc po nominacji. Lekarze protestują, przybijając na receptach pieczątkę: „refundacja leku do decyzji NFZ”. Robią to z obawy przed ponoszeniem kar finansowych za wypisanie nieubezpieczonej osobie recepty na lek refundowany. Dowodzą, że nie mają technicznych możliwości potwierdzenia ubezpieczenia pacjenta w systemie elektronicznym, czego wymaga od nich resort. Protestują też aptekarze.

W resorcie Arłukowicz przygotowuje zmiany w ustawie, które mają ulżyć protestującym lekarzom. Minister z gotowym projektem w ręku udaje się na Radę Ministrów. Wraca z niej z kompletnie innym dokumentem. Z punktu widzenia części protestujących w nowej, przeforsowanej przez rząd wersji projektu, przepisy nie tylko nie zostały złagodzone, ale wręcz zaostrzone. – Pytamy ministra, co się stało, a on, że Rada Ministrów tak zdecydowała. Ręce nam opadły – mówi urzędnik Ministerstwa Zdrowia. Umacnia się opinia, że Arłukowicz nie potrafi walczyć. – Gdy premier drzwiami wyrzucał jego poprzedniczkę Ewę Kopacz, to ona wracała oknem. Jak się uparła, musiało stanąć na jej. Bartkowi kompletnie brakuje woli walki – przyznaje współpracownik szefa rządu.

KONIEC WAKACJI

– Arłukowicz to sympatyczny facet, ale zarządzający z niego żaden – to dość zgodna opinia pracowników resortu o sposobie pracy szefa. Z opowieści urzędników wyłania się obraz kompletnie niedecyzyjnego ministra, który odpowiedzialnością próbuje obarczyć pracowników. Na wszystko musi mieć specjalną notatkę. „Minister dupokrytka” – mówią o nim urzędnicy i opowiadają kuriozalne historie. W maju ubiegłego roku w trakcie sejmowej dyskusji towarzyszącej głosowaniu w sprawie tzw. ustawy cmentarnej opozycja rzuca się do gardła ministra, oczekując odpowiedzi na konkretne pytania. Na sali sejmowej nie ma wiceministra odpowiedzialnego za prowadzenie tego projektu. Jest za to Bartosz Arłukowicz. Minister wyraźnie nie ma pojęcia, o co chodzi, wije się niezdarnie, powtarzając, że w resorcie trwają prace, analizy i że przepisy zostaną przygotowane ze szczególną starannością. Po powrocie do ministerstwa jest wściekły. Nie ma jednak pretensji do zastępcy, który nie pojawił się w parlamencie. Zamiast tego nakazuje departamentowi prawnemu przygotowywanie notatek na temat wszystkich punktów znajdujących się w sejmowym spisie głosowań. – Wariactwo, nikt tego nie czyta, ale urzędnicy marnują mnóstwo czasu na pisanie takich idiotycznych notatek – denerwuje się pracownik resortu. Nieformalne zarządzenie obowiązuje do dziś.

Notatki to ulubiony sposób Bartosza Arłukowicza na zarządzanie resortem. Piszą je wszyscy dyrektorzy, wszystkich departamentów, we wszystkich sprawach. – Do tej pory Bartek mógł się zajmować duperelami, bo po czasach Kopacz premier odpuścił sobie służbę zdrowia. Przez dwa lata minister miał więc wakacje. Tyle że wakacje się skończyły. Kierownik zażądał konkretnych zmian, a Bartek nie ma pojęcia, czy dostanie polityczne wsparcie od szefa rządu, czy nie. I wie, że jak nie dostanie, ma pozamiatane – mówi polityk PO.

Zarówno w Sejmie, jak i w gmachu na Miodowej krąży anegdota opisująca sytuację Arłukowicza. Do gabinetu wkracza nowy minister. W biurku znajduje trzy koperty i list: „Jak będziesz miał pierwszy kryzys, otwórz pierwszą kopertę. Jak będzie drugi kryzys, otwórz drugą. Przy trzecim otwórz trzecią”. Kiedy przychodzi pierwsza seria kłopotów, Arłukowicz sięga do szuflady i czyta: „Zwal wszystko na poprzedniczkę”. Tak się dzieje. Przy drugim problemie minister otwiera drugą kopertę i czyta: „Zwal na niesprzyjające okoliczności”. Tak też się dzieje. Podczas trzeciego kryzysu minister z nadzieją otwiera trzecią kopertę. „Spakuj grzecznie rzeczy i napisz trzy listy dla następcy” – czyta przerażony. – Bartek dwie koperty już wykorzystał, na wiosnę przyjdzie pora na trzecią – przewiduje polityk PO, uśmiechając się szeroko. ■

Okładka tygodnika WPROST: 1/2014
Więcej możesz przeczytać w 1/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 1/2014 (1609)

  • Człowiek Roku 2013 „Wprost” NOMINOWANI 24 gru 2013, 20:00 FRANCISZEK, ANGELA MERKEL I EDWARD SNOWDEN 6
  • Polak na diecie 24 gru 2013, 20:00 Niemal co drugi Polak robi postanowienia noworoczne – wynika z sondażu TNS OBOP. Najczęściej chcemy się odchudzić i pójść na siłownię. Niemal równie często myślimy o zmianie pracy lub awansie. Niestety, jedynie 5 proc. postanowień udaje się nam zrealizować. 8
  • SPROSTOWANIE 24 gru 2013, 20:00 Wydawca „Wprost” przeprasza firmę Infovide-Matrix SA za nieprawdziwe twierdzenie zawarte w artykule pt. „Afera wybiórcza”, że w siedzibie Infovide- -Matrix SA miały miejsce czynności prowadzone przez funkcjonariuszy... 8
  • Skaner 24 gru 2013, 20:00 NAUKA Polski grafen zmieni świat To historyczna chwila – mówił premier Donald Tusk na przedświątecznej konferencji prasowej, ogłaszając początek produkcji „polskiego” grafenu – niesamowitego materiału węglowego.... 10
  • Dzieciaki będą miały radochę 24 gru 2013, 20:00 Niezwykła wyprawa organizowana przez Fundację „Przeciwko Leukemii” rusza już niedługo na Kilimandżaro. Szczyt liczący 5895 m n.p.m. będą zdobywać osoby wyleczone z białaczki przeszczepieniem szpiku. Towarzyszyć im będą dawcy szpiku oraz lekarze. 14
  • Tajny raport o kulisach infoafery 24 gru 2013, 20:00 Główny bohater infoafery POPIJAŁ WHISKY ZE SŁAWOMIREM NOWAKIEM i przywoził na pendrive’ach wskazówki do dokumentów przetargowych z MSWiA - opowiadają pracownicy ministerstw w tajnym dokumencie, do którego dotarł „Wprost”. 16
  • Polityka i datki 24 gru 2013, 20:00 Prokuratura sprawdzi, czy podczas swoich smoleńskich wykładów w USA Antoni Macierewicz NIELEGALNIE ZBIERA PIENIĄDZE. 22
  • Mistrz szybkich romansów 24 gru 2013, 20:00 „Wprost” dotarł do planów ministra zdrowia, który na polecenie premiera musi w ciągu pół roku uporać się z problemem kolejek do lekarzy. Wszystko wskazuje na to, że BARTOSZ ARŁUKOWICZ na nich polegnie. 24
  • Detektyw wańka-wstańka 24 gru 2013, 20:00 Telewizjom podnosi oglądalność, a klientom daje nadzieję. Dzięki nim KRZYSZTOF RUTKOWSKI nie traci wiary we własną boskość. 30
  • Nic śmiesznego 24 gru 2013, 20:00 Cezary Pazura opowiedział „Wprost”, dlaczego ZAPŁACIŁ PRZESTĘPCY szantażującemu go ujawnieniem kompromitujących materiałów. A potem się przestraszył własnej szczerości. 34
  • Skazane na adopcję 24 gru 2013, 20:00 Co roku około 60 dziewczyn z poprawczaków i ośrodków wychowawczych zachodzi w ciążę. Państwo praktycznie je skazuje na rozłąkę z dzieckiem. Bywa, że na zawsze. 40
  • Noworoczne postulaty 24 gru 2013, 20:00 Świąteczne doświadczenia skłoniły mnie do poważnego, genderowego i ponowoczesnego przemyślenia naszej tradycji. A co się składa na naszą tradycję? Karp, prezenty, choinka, rodzina i tak zwana atmosfera. Przemyślenie pierwsze. Karp.... 43
  • Sportterror 24 gru 2013, 20:00 Wszyscy jesteśmy mentalnie kibolami. Szczególnie chętnie terroryzujemy młodych sportowców. Nie wszyscy sobie z tym radzą. 44
  • Dlaczego polskie filmy są słabe 24 gru 2013, 20:00 Często ludzie pytają mnie oskarżycielsko, dlaczego polskie kino wygląda tak, jak wygląda. Zazwyczaj odpowiadam, że to my – pożal się Boże filmowcy – nie mamy za grosz talentu. Ale to nie jest pełna prawda. Bo prawda jak... 48
  • Zapytaj lustereczko 24 gru 2013, 20:00 To nie metryka, lecz nasz wygląd komunikuje światu, ile mamy lat. W każdym wieku można wyglądać pięknie i młodo - dzięki odpowiednio dobranym zabiegom. 49
  • Bobas na kryzys 24 gru 2013, 20:00 Już nie luksusowy samochód czy sporty ekstremalne, lecz dziecko jest lekarstwem na kryzys wieku średniego. Naszych oldbojów ogarnął prawdziwy baby boom. 50
  • Z Kargulem we krwi 24 gru 2013, 20:00 Potrafią się pokłócić o jedno drzewo, a w ruch idą siekiery, widły i noże. Sąsiedzkie spory wyglądają groteskowo, choć czasami kończą się tragicznie. 53
  • Don Kichot z Zakopanego 24 gru 2013, 20:00 Gdyby nie pewien ekscentryczny hrabia i jego sprytny adwokat, Zakopane byłoby dziś zdegradowanym osiedlem przemysłowym, a w Tatry jeździlibyśmy na Słowację. 56
  • Sport dla każdego 24 gru 2013, 20:00 Już kolejny rok PKO Bank Polski wspiera wiele imprez biegowych – od małych biegów ulicznych po maratony – odbywających się w całym kraju. 60
  • Mistrzostwa specjalnej troski 24 gru 2013, 20:00 Fani, którzy za pół roku zjadą do Brazylii, trafią do kotła, w którym wrze od frustracji. Mundial 2014 zapowiada się na wielką uliczną demonstrację. Jeśli się odbędzie, bo Brazylijczycy są zupełnie niegotowi. 62
  • Wolna Szkocja 24 gru 2013, 20:00 Jesienią przyszłego roku Szkoci zdecydują w referendum, czy chcą się odłączyć od Wielkiej Brytanii. Jaka ma być niepodległa Szkocja? 66
  • Idzie krach 24 gru 2013, 20:00 To, że nowa giełdowa bańka pęknie, jest pewne. Pozostają dwa pytania: kiedy i z jakim hukiem? Kluczowe jest to drugie. 70
  • Dla gangu się umiera 24 gru 2013, 20:00 Mara Salvatrucha to dziś najpotężniejszy gang Ameryki. Uśmiercił więcej ludzi niż Al-Kaida. Po raz pierwszy w historii śledczy widzą szansę na jego unicestwienie. 72
  • Kucharza stworzył diabeł 24 gru 2013, 20:00 Jak zostać uznanym szefem kuchni? Występy w telewizyjnych show to za mało. Liczy się ciężka praca – przekonuje Robert Sowa, jeden z najbardziej znanych polskich kucharzy. 74
  • Rok pięknych prezesów 24 gru 2013, 20:00 Badacze udowodnili, powierzanie zarządzania kobietom się opłaca. W przyszłym roku to one będą wyznaczać kierunek światowego biznesu. 76
  • Kiedy przedsiębiorcy będą płacić bitcoinami? 24 gru 2013, 20:00 Mec. R. Nogacki - jeden z najlepszych ekspertów w zakresie bezprawia urzędniczego – ocenia wydarzenia przez pryzmat interesów klientów swojej kancelarii 79
  • Forum pod napięciem 24 gru 2013, 20:00 Bezpieczeństwo energetyczne, GAZ ŁUPKOWY i odnawialne źródła energii. O tym rozmawiano podczas grudniowego VIII Forum Energetycznego w Sopocie. 80
  • Taniej znaczy drożej 24 gru 2013, 20:00 NISKIE STOPY PROCENTOWE, ZASTÓJ W KREDYTACH I SPADAJĄCE OPŁATY INTERCHANGE zagrażają zyskom banków. Dlatego rosną opłaty za przelewy, korzystanie z kart i konta. 82
  • Uroda z klasą 24 gru 2013, 20:00 NATALIA SIWIEC I MONIKA PIETRASIŃSKA wyglądają prawie identycznie. Skalpel chirurga wyciął im drogę do masowego gustu. 84
  • Kulturalny 2014 24 gru 2013, 20:00 W kinach nowe filmy Malicka, Allena i polskich twórców, Komasy czy Pasikowskiego. W księgarniach Pratchett, Smith i Tokarczuk. Na płytach U2 i dziewczyny z Warpaint. Na co warto czekać w nowym roku? 86
  • Ten wąsik, ach, ten wąsik 24 gru 2013, 20:00 „On znów tu jest”, literacki debiut Timura Vermesa, przed rokiem wstrząsnął Niemcami. Niebawem się przekonamy, jak Polacy zniosą wizytę starego znajomego – Hitlera. 90
  • Kalejdoskop kulturalny 24 gru 2013, 20:00 FILM Seks, kokaina i giełda Martin Scorsese i Leonardo DiCaprio to jeden z najwyrazistszych duetów współczesnego kina. Reżyser zapewnia aktorowi świetne role. Aktor reżyserowi – możliwość sfinansowania filmu. I machina się kręci.... 93
  • Bomba tygodnia 24 gru 2013, 20:00 Od M do Ż – druga część subiektywnego podsumowania 2013 M jak mądrość – „mądry w ch...j” – tak określiła Radosława Majdana Eliza, jedna z bohaterek „Ekipy z Warszawy”, i dodała „kocham go... 96

ZKDP - Nakład kontrolowany