Nie tylko ZNP. Przeciwko reformie szyki zwarli też rodzice. „Trzeba reagować, dzieci same się nie obronią”

Nie tylko ZNP. Przeciwko reformie szyki zwarli też rodzice. „Trzeba reagować, dzieci same się nie obronią”

Protest przed MEN i Marzanna
Protest przed MEN i Marzanna / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
Na 31 marca zaplanowano ogólnopolski strajk nauczycieli przeciwko reformie oświaty. Na zmiany krytycznie patrzy też część rodziców, którzy w całej Polsce protestują już od czerwca.

Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiada, że w proteście pracowników oświaty weźmie udział od 40 do 45 proc. placówek. To na razie największy protest, jaki przygotowało środowisko krytyczne wobec zmian wprowadzanych przez ministerstwo edukacji. Jednak nie tylko nauczycielom nie odpowiada planowana reforma. Rodzice także zwarli szyki. Jeden z ich przedstawicieli, Wojciech Eichelberger zagrzewa ich do walki tymi słowami: – Walcz tak, jak walczyłbyś, gdyby ktoś fizycznie chciał skrzywdzić Twoje dziecko.

Rodzice w pierwszy dzień wiosny przynieśli do Ministerstwa Edukacji Marzannę. W biurze podawczym złożyli pismo: „My nie topimy Marzanny, niech pani nie topi polskiej szkoły. Niech fatalna w skutkach, nieprzygotowana reforma odejdzie w przeszłość razem z zimą” – napisali. W sobotę przyszli na demonstrację przed MEN, niektórzy przyjechali z innych miast. „Z rodzicami nie wygracie” – skandowali. Popierają planowany na 31 marca strajk nauczycieli organizowany przez ZNP. Pod listem poparcia podpisali się działacze takich ruchów jak Rodzice przeciwko Reformie Edukacji, „Nie dla chaosu w szkole”, Zielonogórskie Forum Rodziców i Rad Rodziców, „Zatrzymać Edukoszmar”, „Szkoła to nie eksperyment” oraz Krajowe Porozumienie Rodziców i Rad Rodziców.

Reforma edukacji, która wejdzie w życie we wrześniu 2017 r. nie kończy się na szkołach. Jej pierwszy efekt widoczny już teraz to ogólnopolska mobilizacja rodziców, którzy zrzeszają się w nieformalnych ruchach w całej Polsce, żeby przeciw niej zaprotestować. Najgorętszy temat to kumulacja roczników obecnych 6-klasistów i 1-klasistów z gimnazjów, które spotkają się na rekrutacji do liceów – część się nie dostanie, bo będzie ich za dużo, zostaną im zawodówki. To jednak jeden z wielu problemów, które sprawiają, że dzieci stają się ofiarami reformy. – Dla mnie to oczywiste, że trzeba reagować, kiedy są zagrożone, same się nie obronią – mówi Daria Bielenin-Palęcka z Warszawy, jedna z aktywistek rodzicielskiego ruchu oporu.

Całość dostępna jest w 13/2017 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 27

Czytaj także