Seniorzy ogłosili bunt pokoleniowy. „Żyję po swojemu”

Seniorzy ogłosili bunt pokoleniowy. „Żyję po swojemu”

Para osób w starszym wieku
Para osób w starszym wieku / Źródło: Fotolia / Phase4Photography
Nie chce obsługiwać dorosłych dzieci i oddawać się wychowaniu wnuków, nie przejmuje się, czego mu nie wypada ze względu na wiek. Chce żyć dla siebie, tak, jak lubi. Senior ma nowe życie.

– Zawsze na pierwszym miejscu były dzieci, ja na końcu, jak to u matki – mówi Małgorzata Król, 68-letnia emerytka. Ma czworo dorosłych dzieci i siedmioro wnuków. – Jednak już do stereotypowego modelu babci, która poświęca się wnukom, nie przywiązałam się. Oczywiście lubię spędzać z nimi czas, ale żyję po swojemu.

Małgorzata mieszkała w okolicy Dębicy, tam wychowała dzieci, pracowała w zakładzie chemicznym. Na emeryturze przeprowadziła się do Krakowa, gdzie mąż ma dom po rodzicach. – Od tej pory wszystko się zmieniło, mam nowych znajomych, nowe środowisko, nowe życie – mówi. – Okazało się, że kiedy mam czas dla siebie i nie muszę się spieszyć, jest fajnie.

Elżbieta Tomczyk-Miczka, 62-letnia dziennikarka, podróżniczka, autorka rubryki kulinarnej „Wprost” i babcia nigdy nie planowała, że na emeryturze osiądzie w domu i będzie niańczyć wnuki. Podróżuje, była na Karaibach, na Syberii, w Ameryce Południowej. Ma trzech dorosłych synów i troje wnuków. – Kiedy moje dzieci chcą wieczorem gdzieś wyjść, zostanę z wnukami, ale nigdy nie siedziałam z nimi codziennie po szkole – mówi Elżbieta. – Wolę zabierać je na krótkie wyjazdy w ferie, czy w wakacje, wtedy jest czas, żeby nawiązać więź. To o wiele cenniejszy rodzaj kontaktu, niż niańczenie.

Seniorzy też buntują się wobec roli słabych staruszków pozbawionych radości życia, którą jeszcze do niedawna przyjmowali. Im starsze społeczeństwo, im dłużej ludzie żyją, tym zmiany te widać coraz wyraźniej. Seniorzy się przebudzili, wstali z kanap, odłożyli krzyżówki, wymówili usługi dorosłym dzieciom i, podobnie, jak bohaterowie serialu, choć nie zupełnie tak samo, postanowili żyć dla siebie.

Buntują się przeciw tradycyjnej roli, która każe im zapominać o własnych potrzebach i marzeniach akurat wtedy, kiedy mogą je realizować, bo odchowali dzieci, skończyli codzienny obowiązek chodzenia do pracy i mają dużo wolnego czasu. Dawniej dalsze obsługiwanie dzieci ich było ich sensem życia, chcieli czuć się potrzebni, bo to ich mobilizowało. Teraz odkryli, że mogą osiągnąć ten sam efekt skupiając się na sobie, na tym, co daje im radość. Zaspokajanie własnych potrzeb sprawia, że czuja się szczęśliwi. Wybierają przyjemność, a nie posługę.

– Zjawisko, które pani nazywa buntem, ja w mojej pracy naukowej nazywam emancypacją seniorów – mówi Edyta Bonk, psychogerontolożka z Uniwersytetu SWPS w Sopocie, która bada wzorce starzenia się w Polsce, od 2002 r. zajmuje się seniorami, organizuje dla nich zajęcia aktywizacyjne i terapię. Potwierdza: – Rośnie grupa wyemancypowanych seniorów, którzy wychodzą ze stereotypowych ról. To jest bardzo silny trend, zwłaszcza wśród kobiet, które poświęcały życie innym i mają potrzebę nareszcie powiedzieć: teraz ja, czas dla mnie.

Czytaj także:
Urszula Dudziak we „Wprost”: Jestem „wow”, zachwycam się sobą

Okładka tygodnika WPROST: 3/2020
Cały artykuł opublikowany jest w 3/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Czyli "Kto ma dzieci ten przegrał życie". Super artykuł hahahah....