Aleksander Kwaśniewski dla „Wprost”: Mandat prezydenta będzie nosił w sobie koronowirusa

Aleksander Kwaśniewski dla „Wprost”: Mandat prezydenta będzie nosił w sobie koronowirusa

Aleksander Kwaśniewski
Aleksander Kwaśniewski / Źródło: Newspix.pl / Mateusz Słodkowski
– Wybory nie powinny być, ale muszą być przełożone. Inaczej to wszystko czyni z wielkiego, demokratycznego aktu wyborczego, pusty gest – stwierdził Aleksander Kwaśniewski.

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski w wywiadzie dla „Wprost” mówi o tym, że za utrzymaniem terminu wyborów 10 maja stoi cyniczna kalkulacja, oraz, że obserwuje karierę Władysława Kosiniaka-Kamysza z wielką nadzieją. Jego zdaniem dziś potrzebujemy bardziej lekarzy, niż prawników. „Lekarz na chore czasy” – dobre hasło – twierdzi były prezydent.

Jak długo epidemia może potrwać w Polsce?

Nie wiem i nikt na 100 procent nie wie. Trzeba analizować przypadki innych krajów, pamiętając, że identycznych sytuacji nie ma, ale trendy są porównywalne. W Chinach to jest ponad 3 miesiące. W Polsce pierwszy pacjent został zdiagnozowany 4 marca. Doliczmy 3 miesiące – 4 czerwca.

Jakie będą jej skutki polityczne? Czy wybory prezydencie powinny odbyć się 10 maja, czy powinny zostać przełożone?

Wybory nie powinny być, ale muszą być przełożone. Z przyczyn epidemicznych i demokratycznych.Szczyt zachorowań jest przed nami, kwarantanna dotyczy większości ludzi. Organizowanie wyborów i komisji wyborczych, zaproszenie milionów ludzi do wyjścia z domu, jazdy komunikacją publiczną itd. to złamanie wszystkich reguł walki z wirusem, które obowiązują, i słusznie, dzisiaj. A przyczyny, nazwijmy demokratyczne, są następujące: nie ma kampanii, kandydaci nie wykonują swoich obowiązków – nie spotykają się z suwerenem, czyli wyborcami; nie ma, co zrozumiałe, dyskusji o programach, bo mówimy o wirusie.

Dlaczego PiS upiera się przy terminie 10 maja?

Stoi za tym cyniczna kalkulacja. W takich warunkach – bez kampanii, przy stałej obecności w mediach, ale też nastroju, że w czasie trudnej przeprawy koni w zaprzęgu się nie zmienia – szanse urzędującego Prezydenta mocno rosną! Poza tym jesienią, już po pandemii nastąpi kulminacja negatywnych konsekwencji, czas dla rządu będzie trudny.

Obecnie kandydaci oprócz prezydenta Andrzeja Dudy, który korzysta z narzędzi, które daje mu stanowisko, nie mogą prowadzić kampanii, a to pokazuje już zdecydowanego faworyta wyborów, jeśli te odbędą się w terminie?

Oczywiście. Czas takiego alertu służy władzy, potem zaczną się rozliczenia. Maj to dla wygrania wyborów przez urzędującego prezydenta wygląda dobrze, ale dla bezpieczeństwa i zdrowia wyborców – źle, a po takich wyborach, zorganizowanych na siłę, mandat prezydenta też będzie nosił w sobie koronowirusa.

Kto jest Pana faworytem w wyborach prezydenckich? Udzieli pan komuś poparcia?

Ja jestem sobie i moim wartościom wierny. Popieram kandydata lewicy – Roberta Biedronia. Faworytem jest urzędujący Prezydent. Wśród konkurentów największe zaplecze wyborcze ma Małgorzata Kidawa – Błońska. To oczywiste, bo wynika z najbardziej wiarygodnego sondażu, czyli wyborów parlamentarnych. PiS jest numerem 1, Koalicja Obywatelska numerem 2.

Jak się Panu podoba kandydat Lewicy Robert Biedroń?

Podoba. Cenię jego szczerość, wierność lewicowym, postępowym poglądom, doświadczenie polityczne – parlamentarne, samorządowe i europejskie, energię i urok osobisty. On lubi ludzi i to widać, słychać i czuć!

A jak ocenia Pan kandydatkę KO Małgorzatę Kidawę-Błońską?

To bardzo poważna kandydatka. Z doświadczeniem, stabilnymi poglądami, kulturą osobistą, naturalną skłonnością do dialogu i kompromisu, wspierana przez największe środowisko opozycji.

Wśród wielu publicystów Władysław Kosiniak-Kamysz miałby największe szanse na pokonanie Andrzeja Dudy. Jak Pan go ocenia?

Szanuję go. Jest niezwykle ciekawą i obiecującą postacią pokolenia polityków około czterdziestki. Jest z rocznika mojej córki, a z jego ojcem, krótko, byłem w jednym rządzie. Obserwuję jego karierę z wielką nadzieją. Gdyby jeszcze zaplecze polityczne było silniejsze! Kosiniak – Kamysz ma w tym momencie jeszcze jeden argument do wygrania. Jest lekarzem. Dziś potrzebujemy bardziej lekarzy, niż prawników na przykład, z całym szacunkiem dla tych ostatnich. „Lekarz na chore czasy” – dobre hasło.

Jakie scenariusze na przyszłość rodzą się dla PiS-u i opozycji?

Nawet człowiek lewicy powie Pani „Bóg raczy wiedzieć”. Jest tyle niewiadomych, że chętnie dłużej porozmawiam o tym za jakiś czas.

Artykuł został opublikowany w 13-14/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 3
  • Treść została usunięta
    • a ty nosiłeś w sobie mandat alkoholika.. degeneracie moralny.
      •  
        Myśle ze PiS czuje sie dosyć pewnie ze do tego co jest we Włoszech i Hishpanii nie dojdzie.
        Polska musi zwiększyć testowanie do poziomu ze ilość wypadkow śmiertelnych będzie mniej niz 1% wszystkich, dobrze by było 0.5%. Czesi maja właśnie poniżej 1%. Wskaźniki wyższe oznaczają ze jest sporo więcej zarażonych. W Australi obecnie testują najwiecej na świecie na 1000 mieszkańców i krzywa zachorowań zaczyna sie zakrzywiaç. Testowanie pozwala na separowanie zarażonych. Testowanie i dystansowanie dwie krytyczne rzeczy by wygrać.
        Ludzi chodzących z koronavirusem jest więcej niz tych co testują wiec ważne jest by testować jak najwiecej. I właśnie ten stosunek poniżej 1% należy osiagnac. Jak widać we Włoszech jest on 10% czyli jeszcze dużo więcej chodzi zarażonych. Podobnie jest w Hiszpanii i Francji. Niemcy sa solidni i maj ok 0.5%.