Andy Murray przegrał z bólem i wygrał nowe życie. „Wiem, że już czas. Jestem na to gotowy”

Andy Murray przegrał z bólem i wygrał nowe życie. „Wiem, że już czas. Jestem na to gotowy”

Andy Murray
Andy Murray Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Kiedyś mały chłopiec ukrywający się przed szaleńcem z bronią, dziś legenda tenisa z licznymi trofeami. Nadszedł czas, kiedy Andy Murray musi – choć robi to z bólem – odłożyć rakietę w kąt. I chociaż, jak pisał Kevin Mitchell, „Wimbledon bez Murraya jest jak truskawki bez śmietany”, ten etap właśnie się domknął.

„Po pierwsze: ostrzyż się. Po drugie: załatw ubrania, które będą dopasowane. I po trzecie: spróbuj cieszyć się wszystkim, bo to przeminie, zanim się zorientujesz” – to krótka notatka, którą 37-letni dziś Andy Murray – przed ostatnim występem na kortach Wimbledonu – napisał do młodszej wersji siebie. Jest w niej szczypta humoru, autoironii i refleksji, czyli Andy w pigułce.

twitter

Pierwsze kroki Murraya na korcie. „Nie byłem zbyt dobry”

Andy Murray zaczął swoją przygodę z tenisem jako trzyletnie dziecko. I nie ma się co oszukiwać: profesja jego matki, która w przeszłości sama grała w tenisa, a potem realizowała się w roli trenerki, na pewno miała wpływ na to, że mały Szkot pojawił się właśnie na korcie, a nie np. na boisku do gry w siatkówkę.

Ze względu na zakorzenienie Judy Murray w tej, a nie innej dyscyplinie, przez lata jak bumerang wracało pytanie, ile wolności miał Andy przy wyborze swojej drogi życiowej.

– Nie zostałem zmuszony do gry w tenisa. Dostałem wybór. Kiedy miałem dziewięć lub dziesięć lat, gra w tenisa przestała mi się podobać i chciałem z tym skończyć. Zrobiłem sobie przerwę na kilka miesięcy, ale potem postanowiłem wrócić do tenisa – relacjonował po czasie.

W jednym z wywiadów, kiedy jego kariera dopiero się rozkręcała, powiedział, że to właśnie mama przyprowadziła go na kort.

– Nie jestem pewny, czy od razu mi się spodobało. Nie pamiętam tego, ale mama mówiła, że nie byłem zbyt dobry. Mam jednak nadzieję, że tak wczesne początki zaczną procentować – stwierdził aspirujący wówczas tenisista.

Zaznaczył także, że chociaż trudno mu wskazać, co konkretnie kocha w tym sporcie, to jedno jest pewne: przyciąga go ekstatyczne uczucie, które przychodzi wraz z wygraną.

– Wygrywanie to jest najbardziej niesamowita sprawa. Nienawidzę przegrywać – podkreślił młody Murray.

Strzelanina w Dunblane. Judy Murray: Byli blisko tragedii

13 marca 1996 roku to dzień, który zapisał się w historii niewielkiego szkockiego miasta Dunblane. Uzbrojony w cztery pistolety i 700 sztuk amunicji Thomas Hamilton wtargnął do szkoły podstawowej i zaczął strzelać do dzieci. Około 300 sekund zajęło szaleńcowi zamordowanie 16. uczniów w wieku 5 i 6 lat oraz nauczycielki w ciąży. Po masakrze morderca odebrał sobie życie. Hamilton był znany lokalnej społeczności, był zaangażowany w prowadzenie klubu dla małych dzieci.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Źródło: WPROST.pl